Wspólnoty a libertarianie

Bardzo często krytycy oskarżają libertarian o skrajny indywidualizm, brak zrozumienia i odrzucanie takich pojęć, jak „wspólne dobro”, „współpraca”, czy „solidarność”. Jednocześnie zwracają uwagę na to, że człowiek jest istotą społeczną, często nawet określają go mianem istoty „stadnej”, co jednak jest już zbyt daleko idącą prymitywizacją naszego gatunku.

Jakkolwiek mają rację, stwierdzając, że człowiek jest w istocie istotą społeczną, zupełnie nie rozumieją na czym polega libertariański indywidualizm i sprzeciw wobec kolektywów.
Oczywiście, tak, jak w każdej grupie ludzi, także wśród libertarian znajdziemy osobników skrajnie aspołecznych, odrzucających całkowicie wartość współpracy międzyludzkiej i pojęcie wspólnoty. Jednakże większość libertarian zupełnie gdzie indziej dostrzega problem, aniżeli w samej koncepcji wspólnego dobra czy współpracy.

Libertarianie sprzeciwiają się bowiem współczesnym, sztucznie stworzonym i utrzymywanym przy użyciu przymusu kolektywom, których rzekomy „wspólny interes”, przedstawiany zwykle, jako „dobro wspólne”, ma być nadrzędny w stosunku do interesu i wolności wszystkich innych grup i jednostek.
Współpraca, solidarność, wzajemna pomoc i dbanie o dobro wspólne to niewątpliwie wartości, jednak tylko pod określonymi warunkami.

Kluczem do uczynienia wspólnoty wartościową, jest jej dobrowolność, szczególnie w dobie współczesnej cywilizacji, w której nie ma najmniejszego powodu, aby wspólnoty wciąż podtrzymywane były jedynie mocą historycznego trybalizmu oraz terytorialnej okoliczności. We współczesnym społeczeństwie informacji, nie ma powodu, aby przynależność do wspólnoty była wymuszana arbitralną decyzją urzędnika, albo przypadkowym miejscem narodzin.

Wartość każdego kolektywu polega na tym, że wiele osób podzielających pragnienie realizacji tego samego celu, może realizować go o wiele skuteczniej, niż gdyby próbowali uczynić to każdy oddzielnie. Niektórych nie da się zrealizować działając w pojedynkę wcale. Jednakże skuteczne oraz wartościowe będą tylko te kolektywy, których członkowie rzeczywiście podzielają cele i wartości kolektywu, a nie te, których członkowie są im przeciwni.
Tylko tam, gdzie wspólnota składa się z osób rzeczywiście identyfikujących się z jej wartościami, możliwa jest pokojowa i produktywna współpraca. Tam, gdzie cele i wartości są narzucone jednym przez drugich, nie może być mowy o korzystnej synergii i kolektyw staje się więzieniem i ciężarem dla tych, którzy nie podzielają jego ideologii, zamiast być domem i wsparciem dla ich indywidualnego szczęścia.

Tak więc libertarianie sprzeciwiają się wszelkim wspólnotom powstałym i podtrzymywanym na drodze przemocy i przymusu, opowiadając się jednocześnie za wolnością jednostek do powoływania i dołączania do grup, stowarzyszeń, wspólnot, komun i innych organizacji o charakterze dobrowolnym.

Tylko takie kolektywy mogą realizować rzeczywiście „wspólne dobro” swoich członków i przyczyniać się do zacieśniania więzi społecznych, rozwoju należących do nich jednostek oraz wzrostu dobrobytu w społeczeństwie. Wszystkie przymusowe grupy stanowią przeciwieństwo „wspólnego dobra”, gdyż nie może być mowy o „wspólnym interesie”, gdy interes części członków jest pogwałcony. Takie, przymusowe, kolektywy stanowią zagrożenie dla dobrobytu, szczęścia i wolności, oraz sprzyjają frustracji, agresji, narastającym konfliktom i destrukcji w społeczeństwie.

Rafał Trąbski

Libertarianin z coraz silniejszym dryfem ku anarcho-kapitalizmowi. Jako zwolennik wolnego rynku, oraz wolności rozumianej jako przestrzeganie aksjomatu o nie agresji oraz poszanowanie dla prawa własności, jest zdecydowanym wrogiem państwa we wszelkiej postaci

Więcej tekstów - Strona autora

Może spodoba Ci się również...