Wolność słowa - podłoże filozoficzne » Obiektywizm.pl

Wolność słowa – podłoże filozoficzne

Jako libertarianin opowiadam się za absolutną wolnością słowa, którą rozumiem jako możliwość swobodnego wyrażania swoich uczuć, myśli i poglądów oraz wolność od kary za słowa wymierzanej przez państwo. Przysługująca każdej jednostce absolutna wolność słowa wypływa bezpośrednio z samoposiadania, czyli prawa do dowolnego zarządzania własnym ciałem, o ile osoba ta nie inicjuje agresji względem innych ludzi, czyli nie pozbawia ich, czasowo lub na stałe, praw własności do samych siebie. Prawo własności natomiast to prawo do zdobywania, utrzymywania, używania i wyzbywania materialnych własności, w których posiadanie weszliśmy poprzez własną pracę, pierwotne zawłaszczenie (zajęcie i przekształcenie ziemi niczyjej) czy też dobrowolną umowę zawartą między podmiotami. Czynności werbalne nie mogą bezpośrednio odebrać komuś możliwości kontroli nad jego ciałem lub własnością, więc nie zachodzi inicjacja agresji. Kiedy coś mówię lub piszę, używam swojego aparatu mowy lub pracy rąk. Czynności te nie sprawiają, że inna osoba nie może czegoś dokonać wg wolnej woli. Wyjątkiem od reguły są sytuacje, kiedy słowa stanowią część agresji na czyjeś zdrowie, życie lub mienie. Np. rozkaz bandyty „Pieniądze albo śmierć!”

Jeśli chodzi o znieważanie, wyzywanie,  etc. nie inicjuje ono agresji,  a jednak wszyscy się zgodzimy, że nie buduje pozytywnych relacji międzyludzkich, a je niszczy.  Jednak wolne społeczeństwo dysponowałoby wieloma środkami, za pomocą których można by ograniczyć tego typu tak zwane nadużycia wolności słowa. Po pierwsze nie mamy obowiązku słuchania/czytania tego, co druga osoba ma do powiedzenia. Po drugie każda osoba będąca właścicielem jakiegoś terenu lub prywatnej sfery medialnej (np. domu,  szkoły lub portalu randkowego) może ustalić, jakie prawa na nim obowiązują, a zatem także penalizować określenia powszechnie przyjęte za obraźliwe. Szczególnie posiadaczom prywatnych terenów usługowych będzie zależeć na tym, aby ich klienci czuli się swobodnie i przebywali w strefie wolnej od inwektyw i pomówień.

Jeśli chodzi o pomówienia/zniesławienia właśnie (czyli celowe głoszenie nieprawdy na czyjś temat, mające ten pomawiany podmiot zdyskredytować), budzą one jeszcze większe kontrowersje. Pokutuje opinia, ze są formą agresji, gdyż powodują straty materialne lub moralne (np. odwrócenie się bliskich) od pomawianej osoby. Nic bardziej mylnego. Jeżeli jednostka lub kolektyw ponoszą takie koszty, jest to spowodowane dobrowolną rezygnacją  z usług przez usługobiorców lub z podtrzymywania z kimś relacji. Żadna osoba, czy firma nie ma prawa do stałego dochodu i reputacji będącej suma opinii na temat danego podmiotu. Inaczej jest, gdy zniesławiona osoba zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej, za coś, czego nie zrobiła. W takim przypadku twórca pomówienia powoduje zniewolenie innej osoby, czyli inicjuje przemoc.

Każdy chciałby jednak żyć w społeczeństwie opartym na dobru i prawdzie, a ludzie wolni od odgórnej cenzury maja na to sposoby inne niż przemoc. Po pierwsze media i inne przedsiębiorstwa generują zyski w dużej mierze dzięki swojej reputacji.

Jeśli np. ludzie za pośrednictwem medium odkryją, że inne medium  w zmowie z firmą kłamało na temat jakości towarów konkurencji, jednorazowe korzyści w postaci łapówki będą zdecydowanie niższe niż bolesny spadek zaufania wśród użytkowników tego medium. Innym sposobem obrony przed zniesławieniem i głoszeniem nieprawdy na lamach mediów jest tworzenie oddolnych komisji etyki dziennikarskiej, badającej rzetelność pism. Każda szanująca się gazeta będzie chciała mieć opinie wiarygodnej, dlatego zgadzałyby poddać się pod osąd takiej rady. Pojedynczy klienci mogliby natomiast domagać się zwrotu pieniędzy jeśli  kupując magazyn, płacą za prawdę. Złapane na gorącym uczynku nierzetelne gazety szybko strąciłyby klientów.

Wniosek – absolutna wolność słowa jest poparta filozoficznymi podstawami libertariańskimi, a utylitarne właściwości praw własności neutralizują negatywne strony tejże absolutnej wolności słowa.

 

Źródło – http://stanislawwojtowicz.pl/2015/10/45/

Może spodoba Ci się również...