Wiara a Zaufanie, Nauka a Religia

oryginał: Eric M.
tłumaczenie: Adam Skrodzki


"Then a Miracle Occurs" cartoon - "I think you should be more explicit here in step two." Science vs ReligionCzym jest Wiara i czy różni się od zaufania? Czy wiara jest człowiekowi potrzebna, aby zajmować się nauką lub czerpać z niej korzyści? Czym jest zaufanie i jaką odgrywa rolę w procesie poznawczym? Na te właśnie pytania odpowiem w poniższym artykule.

Najpierw określmy znaczenie słowa „wiara”. Najpowszechniej słowa „wiara” używa się w odniesieniu do religii, więc przyjrzyjmy się, co znaczy to słowo w kontekście religii, a następnie spróbujmy uogólnić wnioski.

Chrześcijańskie znaczenie słowa „wiara” możemy odnaleźć między innymi w Nowym Testamencie [Mt 18, 3-4]. Jezus rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w Królestwie Niebieskim” − podobnie w Ewangelii Marka [Mk 10, 14-15] czytamy: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże.  Zaprawdę, powiadam wam: kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.

Powodem, dla którego Jezus stawia dzieci jako wzór do naśladowania, jest fakt ich „intelektualnej pokory” (naiwności) i skłonności do ufnej akceptacji religijnego nauczania, bez podważania autorytetu rodziców trudnymi pytaniami [płytkie, nie zgadza się z innymi fragmentami PŚ − przyp. tłum.]. Zapytaj dowolnego sześciolatka, dlaczego wierzy w Boga, a nie otrzymasz niczego, co przypomina choć trochę racjonalną argumentację filozoficzną [moim zdaniem to zdanie jest groteskowe − przyp. tłum.]. Wierzy w Boga, bo tak powiedzieli mu rodzice. Oto, czym jest wzór wiary wg Jezusa.

W odniesieniu do ludzi dorosłych Jezus też nie przejawia troski o powód ich wiary. Jezus powiedział: „Ktokolwiek wierzy we mnie, ma żywot wieczny” − a nie: „Ktokolwiek wierzy w to, co zgodne jest z rozumem i doświadczeniem, ma życie wieczne” lub: „Ktokolwiek racjonalnie wierzy, że ja jestem Bogiem, ma życie wieczne” (J 6, 47). Wymagana jest prosta pewność − ona jest tym, co jest istotne dla wiary i zbawienia, nie poszukiwanie lub analiza dowodów.

Biblijny apostoł Paweł zdyskredytował i praktycznie zlekceważył rolę ludzkiej wiedzy i mądrości w relacji z Bogiem: „Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą napisano: On udaremnia zamysły przebiegłych” (1 Kor 3, 19) i “Lekkomyślność Boga jest rozważniejsza niż ludzka mądrość i słabość Boga mocniejsza jest niż ludzka siła”. (1 Kor 1, 25). Tu ponownie oczekuje się od nas prostej wiary zamiast sceptycznego rozumowania. [Autor zrozumiał trzy po trzy z tego fragmentu PŚ − przyp. tłum.].

Wpływowy teolog chrześcijański Augustyn z Hippony wierzył, że wiara w Chrystusa nadchodzi przed wiedzą i zrozumieniem [dla autora jest nieważne, że Tomasz z Akwinu uważał dokładnie na odwrót − przyp. tłum.] („Dlatego nie próbuj zrozumieć, by uwierzyć, lecz uwierz, abyś zrozumiał”, Traktat o Ewangelii Jana – św. Augustyn).Wg Augustyna wiara człowieka nie powinna się opierać na rozumowaniu i dowodach, lecz być aksjomatem pozostającym poza wszelką dyskusją. Rozum miał pełnić rolę sługi wiary, który racjonalizował to, co zawarte jest w Pismach, i uzupełniał nierozstrzygnięte w nim pytania. Katechizm Kościoła Katolickiego, który jest wykładnią obecnej doktryny Kościoła, podaje: „Przez wiarę człowiek poddaje Bogu całkowicie swój rozum i swoją wolę” (rozdział 3; 143, pogrubienie dodane) [chamsko wyrwane z kontekstu − przyp. tłum.].

W islamie istnieje ‘Pięć Filarów’ danych ludziom przez archanioła Gabriela. Są one traktowane jak dogmaty islamu i w oczach większości mahometan muszą zostać zaakceptowane bez uzasadnienia, zanim ktoś może stać się muzułmaninem. Pierwszym z filarów jest  Shahada lub „Wiara”.  Polega na recytacji wyznania wiary: „Nie ma Boga nad Allaha a Mahomet jest jego prorokiem”.

Również dziś niepokoje większości religijnych ludzi w kwestii wierzeń innych nie dotyczą metod poznawczych lub spójności poglądów tudzież ich zgodności z doświadczeniem, lecz dotyczą różnic między ich własnymi wierzeniami (a więc tymi ‘prawdziwymi’) a wierzeniami tych, o których się niepokoją. Jedynym dowodem branym pod uwagę przez ludzi wierzących przy ocenie prawdziwości jakiejś doktryny jest jej zgodność z Pismem. Skąd chrześcijanie wiedzą, że Jezus jest Panem? Ponieważ tak mówi Biblia. Skąd muzułmanie wiedzą, że nie ma Boga nad Allaha a Mahomet jest jego prorokiem? Bo tak mówi Koran.

Większość ludzi z różnych religii nie ma dobrego uzasadnienia dla swoich wierzeń i przekonania, że to akurat ich święta księga opisuję historię w sposób właściwy lub że została ‘objawiona’. Ograniczają się do akceptacji opinii rodziców lub księży bez rzetelnej analizy krytycznej (patrz też: The Bible (New Testament) as Evidence). Nawet jeśli niektórzy ludzie są przekonani, że mają mocne podstawy, aby wierzyć w słuszność Biblii, nie zmienia to faktu, że większość nie uważa braku powodu do wierzenia za istotny problem.

Można przytoczyć wiele przykładów rzeczy, które ludzie zakładają bez solidnych dowodów lub wbrew takowym − i właściwym określeniem dla tego typu poglądów jest „wiara”. To jest ta dziecinna, bezkrytyczne wiara, którą Jezus wychwalał w Biblii, ‘intelektualna pokora’, którą apostoł Paweł zalecał chrześcijanom, wiara w nadziei na zrozumienie, którą Augustyn uważał za konieczną dla samego zrozumienia, oraz typ przekonania zawartego w pierwszym z filarów islamu.

Oczywiście wiara może wykraczać poza pojęcie religii. Wiarą jest każde przekonanie, które nie wynika z rozumowania na podstawie dostępnych dowodów lub które dostępne dowody świadomie ignoruje. Istnieje całkiem liczna grupa osób, które swoje poglądy na temat zdarzeń paranormalnych, cech psychicznych, astrologii czy diety opierają na wierze.

Zaufanie

Zaufanie jest postawą fundamentalnie różną od wiary. Oba pojęcia różnią się zarówno w obszarach ich zastosowania, jak i w znaczeniu. Wiara może być zastosowana zarówno wobec ludzi, jak i wobec idei. Zaufaniem natomiast można obdarzyć jedynie ludzi [nie zgadzam się − przyp. tłum.]: możesz wierzyć człowiekowi, że postąpi (lub nie postąpi) w określony sposób lub możesz wierzyć człowiekowi jako źródłu informacji. Tu skoncentruję się na zaufaniu charakterystycznym przekonaniom: zaufaniu innym ludziom jako źródłu rzetelnej informacji o faktach (określanemu dalej jako „ograniczone zaufanie”).

W odróżnieniu od prawdziwego znaczenia słowa „wiara” omówionego w poprzednich akapitach, zaufanie do innej osoby ma zazwyczaj (i słusznie) charakter warunkowy, zależny od charakteru, czynów, uczciwości i innych cech osoby obdarzanej tym zaufaniem. Zaufanie może być zdobyte lub utracone w zależności od czynów i wypowiedzi danej osoby.

Byłoby irracjonalnym i autodestruktywnym uznawać wszystko, co inni mówią o świecie, za fakty (wyobraź sobie działanie pod wpływem każdej plotki, przesądu czy teorii). Z drugiej strony byłoby to niezwykle ograniczające dla rozwoju osobistego intelektu, gdybyśmy odrzucali wszystko, co mówią inni, i traktowali ich słowa jako nieistotne informacje (nie mógłbyś być nauczany fizyki przez nikogo, kto nie wykonałby przy tobie wszystkich eksperymentów − lub geografii przez kogoś, z kim osobiście nie zwiedziłbyś całej planety). Ograniczone zaufanie jest uzasadnione w pewnych przypadkach, w stosunku do pewnych osób − jednocześnie będąc nieuzasadnionym w stosunku do innych sytuacji lub osób. Możesz zaufać dowodom przedstawianym przez kogoś innego, gdy są one spójne z twoją dotychczasową bazą wiedzy. Ta ‘baza wiedzy’ jest siecią wzajemnie powiązanych, niesprzecznych i wzajemnie uzupełniających się pojęć, teorii i wniosków o świecie wywodzącą się ostateczne z osobistych doświadczeń (obserwacji) rzeczywistości.

Aby wyjaśnić, co przez to rozumiem, rozważmy prosty przykład − twierdzenie: „Wszystkie zwierzęta umierają”. Jaka wiedza popiera to twierdzenie? Po pierwsze, potrzebna jest nam zdolność identyfikowania, które byty są zwierzętami. Możesz zidentyfikować przykłady zwierząt używając zmysłów. Widzisz konkretne przykłady psów, które chodzą na czterech łapach, mają włosy, machają ogonem, jedzą, wydalają, ekscytują się, szczekają itp. Identyfikujesz te byty i określasz wspólnym pojęciem ‘pies’. Z drugiej strony istoty, które poruszają się na czterech łapach, mają włosy, jedzą, mruczą itd. identyfikujesz jako ‘koty’. Analogiczne postępowanie możesz zastosować do innych rodzajów zwierząt, jak np. pająki, wiewiórki, węże, jaszczurki itp. Następnie zauważasz, że wszystkie to byty mają ze sobą coś wspólnego. Wszystkie one poruszają się swobodnie, jedzą i wydalają. W związku z tym, od tego momentu, wszystkie byty, które poruszają się swobodnie, jedzą i wydalają, określasz pojęciem ‘zwierzęta’.

Drugim elementem potrzebnej nam struktury pojęć jest znaczenie słowa ‘umierać’. Gdy zwierzę umiera, przestaje poruszać się, jeść i wydalać już na zawsze, a jego ciało rozkłada się. Obserwacją dostarczającą podstaw do zdefiniowania przez ciebie koncepcji śmierci jest twoja obserwacja konkretnych zwierząt, które przestają się poruszać czy wykonywać jakiekolwiek charakterystyczne dla nich czynności. Zamiast tego po prostu są, rozkładają się, rozpadają i niejednokrotnie cuchną.

Przykład ustrukturowania wiedzy człowieka

Tak więc wiedza o tym, że każde zwierzę może umrzeć, jest zbudowana na uprzedniej wiedzy nadającej znaczenie koncepcjom ‘zwierzę’ i ‘śmierć’. To oznacza, że ostatecznie wiedza ta opiera się na osobistej, bezpośredniej obserwacji.

 

Rozważmy teraz, jak twierdzenia innych ludzi mogą być spójne z twoją osobistą bazą wiedzy?

Z osobistego doświadczenia wiesz, że inni ludzie mogą posiadać wiedzę, której ty nie masz, i potrafią ją tobie przekazać. Przykładowo: gdy przyjaciel lub członek rodziny wskazuje na punkt za twoimi plecami i mówi: ‘Patrz, to Ferrari’, a ty odwracasz się i spostrzegasz samochód za swoimi plecami. Jest to właśnie modelowy przykład sytuacji, w której ktoś przekazuje ci wiedzę, którą posiada, a której ty nie miałeś.

Podobnie z doświadczenia wiesz, że ludzie mogą wprowadzać w błąd: czy to celowo (kłamstwo), czy też nieświadomie (pomyłka).

Podobnie z doświadczenia wiesz, że ludzie mogą odejść i zniknąć ci z oczu, a potem pojawić się ponownie. Po powrocie posiadają te same wspomnienia, które mieli, gdy odchodzili, i dodatkowo pewne informacje, które uzyskali, będąc poza zasięgiem twojej obserwacji. Tak więc jest oczywistym, że nie rozpłynęli się oni i nie zmaterializowali ponownie, lecz cały czas istnieli w czasie, gdy nie byłeś ich w stanie obserwować. Możesz być zatem pewien, że w każdym momencie świat pełen jest ludzi, których w danej chwili nie jesteś w stanie obserwować.

Ponieważ inni ludzie przypominają ciebie pod wieloma względami: ponieważ ich zmysły funkcjonują podobnie do twoich, podobnie jak ty mogą się  uczyć jedynie przez bezpośrednie doświadczenie lub z relacji innych osób, podobnie jak ty mogą popełniać błędy w swoich sądach oraz muszą uczyć się rzeczy w podobnej kolejności − możesz domniemywać, że ich baza wiedzy przypomina w swojej strukturze twoją.

Możesz więc, na podstawie osobistego doświadczenia, stwierdzić, że inni ludzie są zdolni do prawidłowych obserwacji i prawidłowego komunikowania osobistych (poprawnych lub nie) konkluzji wynikających z tych obserwacji. Możesz również stwierdzić, że ludzie mogą być prawdomówni w przekazywaniu informacji na temat ich bezpośrednich obserwacji lub też mogą kłamać na ich temat albo też zniekształcać je lub nieprecyzyjnie je pamiętać.

W celu określenia, czy możesz zaufać czyjejś ocenie rzeczywistości, próbujesz określić, co skłoniło daną osobę do powiedzenia danej rzeczy: czy fakty zgadzają się z jego słowami, czy też zaistniał jakiś zewnętrzny czynnik, który skłonił go do kłamstwa lub też zdarzyło się coś, co spowodowało, że wprowadził cię w błąd?

Jest wiele sposobów na potwierdzenie któregoś z powyższych scenariuszy, tak aby zyskać powód do ufania (lub też nie) danej osobie.

Najoczywistszą przesłanką do uznania czyjejś wiarygodności jest twoje wcześniejsze doświadczenie z daną osobą jako źródłem informacji. Czy była ona (wg twojej najlepszej wiedzy) źródłem wiarygodnej wiedzy w przeszłości − czy raczej osoba ta w przeszłości kłamała, zniekształcała lub zapominała różne fakty.  Zwłaszcza w wypadku pomyłek istotną kwestią jest to, jak dużo czasu minęło od ostatniego incydentu. Kłamstwa natomiast są oczywistym i kluczowym argumentem przeciw uznaniu wiarygodności danej osoby.

Kolejnym silnym argumentem za obdarzeniem danej osoby zaufaniem jest możliwość potwierdzenia zgodności części podawanej przez nią informacji z innymi dostępnymi ci źródłami. Najlepszym rodzajem źródła służącego potwierdzeniu dostarczanej ci przez kogoś informacji jest twoje bezpośrednie osobiste doświadczenie, gdyż nie ma wątpliwości co do jego wiarygodności.

Niemniej potwierdzenie informacji u innych ludzi, niezależnych względem pierwotnego źródła, jest również bardzo cenne, ponieważ zwiększa prawdopodobieństwo, że źródło informacji jest wiarygodne [uproszczenie tłumaczenia].

Innym kryterium oceny wiarygodności osoby jako źródła informacji jest jej dbałość o zachowanie rzetelności. Czy osoba ta chętnie podaje pierwotne źródła swoich informacji czy też oczekuje uwierzenia jej na słowo?. Czy ma w zwyczaju weryfikację dochodzących do niej informacji czy też przyjmowania ich na wiarę? Przywiązywanie wagi do weryfikowania informacji jest cechą osób godnych zaufania, tymczasem kierowanie się wiarą i stosunkiem emocjonalnym do podawanych informacji jest dobrą przesłanką do sceptycyzmu wobec wiarygodności danej osoby.

Jeśli ktoś wprost prosi cię o wzięcie na wiarę danej prawdy, to w praktyce osoba ta przekonuje, że nie jest godna zaufania w danej sprawie: przekonuje, że nie ma solidnego dowodu na poparcie własnych twierdzeń, więc ufanie takiej osobie byłoby nierozsądne.

Ostatnią metodą weryfikacji wiarygodności, którą tu omówię, będzie test spójności. Czy to, co mówi dana osoba, jest spójne z twoim bezpośrednim doświadczeniem? Czy, innymi słowy,, owa informacja może zostać włączona, bez naruszenia spójności, w dotychczasową bazę twojej wiedzy? Jeśli naoczny świadek w procesie powie ci, że widział, jak oskarżony szedł po głębokiej wodzie bez pomocy lub skinieniem dłoni zamienił wodę w wino czy też wskoczył na księżyc i z powrotem, test spójności przekona cię, że człowiek ten się myli, kłamie lub jest szaleńcem i nie można mu ufać. Wszystko, co jest ci wiadome o ludziach, dowodzi, że wspomniane rzeczy są niewykonalne.

Trzeba jednakże testu spójności używać ostrożnie i wyłącznie przez zestawianie nowych informacji z faktami, co do których prawdziwości mamy bardzo solidne, bezpośrednie dowody.

Test spójności, jeśli będzie jest nadużywany, może prowadzić do powstawania uprzedzeń i zatwardziałego trwania w błędzie. (Ma to miejsce, gdy osoba ignoruje wiarygodne dowody, które jednakże wymagają zmiany jej obecnych poglądów). Jeśli źródło informacji, na podstawie wszystkich innych przesłanek, możemy uznać za wiarygodne, a podawane twierdzenie nie jest wprost absurdalne (niczym dotarcie jednym skokiem na księżyc), wtedy informacja zasługuje co najmniej na dalszą weryfikację.

Jeśli stosujesz te testy i przyjmujesz ich wyniki, to zakceptowanie słów innych ludzi może być racjonalnym działaniem opartym na obserwacji. Jeśli akceptacji podawanych przez kogoś informacji nie uzależniasz od tego, czy spełniają one podane powyżej kryteria wiarygodności, to twoja akceptacja jest w istocie wiarą, a nie zaufaniem. Zaufanie współgra z bezpośrednim, osobistym doświadczeniem i stanowi element racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Z drugiej strony − wiara kłócąca się z bezpośrednim osobistym doświadczeniem jest irracjonalna.

Nauka bazuje na zaufaniu religia bazuje na wierze

Naukowcy polegają na publikacjach innych naukowców i nie powtarzają samodzielnie wykonanych przez innych doświadczeń w celu potwierdzenia rezultatów. Współpraca (i współzawodnictwo) w ramach dzisiejszej działalności naukowej opiera się zatem na zaufaniu. Naukowcy wierzą, że eksperymenty opisane w pracach naukowych rzeczywiście zostały przeprowadzone i rezultaty zgadzają się z tym, co zostało opublikowane. Jednak − co do zasady − naukowcy nie przyjmują rezultatów badań innych naukowców na wiarę. Współczesne środowisko naukowe wypracowało system uważnej weryfikacji publikacji: wzajemne recenzje. To proces, w którym eksperci w danej dziedzinie uważnie weryfikują zgłoszony artykuł pod kątem zawartych błędów, niespójności i fragmentów, gdzie dane nie zgadzają się z wnioskami. Rzecz jasna wzajemne recenzje nie stanowią niezawodnej gwarancji wiarygodności przedstawianych publikacji. Zdarzało się w przeszłości, że fałszywe lub przekłamane artykuły doczekały się publikacji. Tym, z czego wypływa zasadnicza akceptacja opublikowanych rezultatów eksperymentów przez naukowców, jest zdolność innych naukowców do ponownego przeprowadzenia badań i potwierdzenia wyników. Naukowcy, którzy są szczególnie sceptyczni, mają możliwość powtórzenia eksperymentu i weryfikacji rezultatów. Możgą też sprawdzić, czy inni naukowcy dokonali już weryfikacji lub z powodzeniem użyli tych danych do dalszych badań.

Główną konkluzją jest stwierdzenie, że naukowcy są − co do zasady − bardzo krytyczni w kwestii rzetelności wniosków wyciąganych z obserwacji.

Zazwyczaj podejmują decyzję o uznaniu czegoś za wiarygodne na podstawie przesłanek, które przedstawiłem powyżej. Jeśli jakiś artykuł opisuje eksperyment, którego rezultaty nie mogą być odtworzone, artykuł traktowany jest z podejrzliwością. Jeśli stwierdzi się, że naukowiec sfałszował dane, wtedy jest on zdyskredytowany i nie jest już więcej obdarzany zaufaniem. Jeśli teoria jest niespójna z powtarzalnymi obserwacjami eksperymentalnymi, wtedy teoria musi zostać zmodyfikowana, odrzucona lub uznana za jedynie przybliżony model rzeczywistości. Zaufanie wobec innych w nauce jest w wielkim stopniu zależne od dowodów wiarygodności tych osób.

Religia z kolei nie promuje podejścia opartego na obserwacji i ograniczonym zaufaniu. Religia pochwala akceptowanie tego, co przekazują inne osoby lub święte księgi jedynie na podstawie odczuć i samego faktu pochodzenia informacji z danego źródła. Jest to istota i jeden z nieodłącznych atrybutów religii.

Niemniej można odnieść wrażenie, że wielu ludzi prowadzi rozważania na temat i analizę religii. To, co definiuje przedmiot ich rozważań jako religię, to fakt, że istnieją pewne pierwotne aksjomaty, na których się opierają, a które nie są poparte żadnymi dostępnymi dowodami. Dla Żydów jest to kwestia istnienia Boga i nadprzyrodzoność pochodzenia Dziesięciu Przykazań. Dla większości chrześcijan jest to ponadto nadprzyrodzone pochodzenie i zmartwychwstanie Jezusa, dla mormonów ponadto jest to proroctwo Josepha Smitha, a dla muzułmanów jest to istnienie Allaha i uznanie Mahometa za proroka. Hindusi z kolei przyjmują za pewnik istnienie Brahmy i boskie pochodzenie Wed.

Jeśli nie ma wystarczającej ilości dowodów na poparcie jakiejś tezy lub sformułowanie odpowiedzi na konkretne pytanie (np. pytanie o powstanie życia), to naukowiec czy (bardziej ogólnie) osoba racjonalna odpowie: „Nie wiem”. Osoba religijna odpowie zaś: „Moja święta księga twierdzi, że [X], więc ja wierzę, że [X]”. To jest fundamentalna różnica między podejściem naukowym/racjonalnym a religijnym; święta księga nie jest dowodem samym w sobie na zawarte w niej tezy tylko dlatego, że jest świętą księgą. Musi ona, tak samo jak każda inna, spełniać kryteria wiarygodności. Na całym świecie wielu rodziców od najmłodszych lat nakłania dzieci do wierzenia w wyznawaną przez nich samych religię. Dzieci zmuszane są do chodzenia do kościoła, meczetu czy synagogi od najmłodszych lat i niejednokrotnie straszone wiecznymi męczarniami po śmierci, jeśli nie będą wierzyć. Dostępne argumenty, zarówno za, jak i przeciw tezie o istnieniu Boga, są bardzo abstrakcyjne, złożone i filozoficzne − i dzieci nie posiadają w tak młodym wieku środków do zrozumienia i ocenienia tych argumentów. Wiele osób religijnych używa strachu, aby nakłonić swoje dzieci do wiary: strachu przed wiecznym potępieniem lub strachu przed utratą opieki i wsparcia rodziców, rodziny i lokalnego środowiska. Staje się to zachętą do irracjonalnych sądów umotywowanych jedynie emocjonalnie, co − jak przedstawiono w pierwszej części tego eseju − nazwać należy wiarą. („Treścią mądrości jest bojaźń Pańska” – Biblia, Księga przysłów 9, 10). Postawa ta zdecydowanie kontrastuje z metodologią naukowego nauczania w szkołach. Dobry nauczyciel nie mówi: „Uwierzcie w to lub traficie do piekła” albo: „Wierzcie w to albo stracicie akceptację otoczenia”. Dobry nauczyciel dostarcza uczniowi logicznych przesłanek − jeśli nie do zaakceptowania jego punktu widzenia, to co najmniej do jego poważnego rozważenia. Dobry nauczyciel dostarcza argumentów popierających tezy, których naucza.

Dobry nauczyciel nie próbuje indoktrynować studentów teoriami, które znacznie wykraczają poza ich poziom intelektualny. (Należy tu nadmienić, że wielu dzisiejszych nauczycieli nie dochowuje wierności tej zasadzie. Publiczne nauczanie posiada wiele mankamentów i jednym z nich jest to, że nauczyciele w istocie indoktrynują swoich uczniów teoriami, których złożoność znacznie wykracza poza ich zdolności poznawcze).

Wnioski

Jak wykazałem, wiara i zaufanie różnią się między sobą diametralnie. Wiara oznacza akceptację twierdzeń innych ludzi na podstawie czysto emocjonalnych wrażeń, bez jakiejkolwiek szczerej próby racjonalnej weryfikacji tych twierdzeń. Jest wiele (wzajemnie sobie przeczących) religii na świecie, a osoba akceptująca jedną z nich na podstawie wiary nie ma większego prawa do stwierdzenia o prawdziwości swoich przekonań niż dowolna inna osoba wierząca w dowolną inną religię. Z drugiej strony ograniczone zaufanie stanowi część procesu wnioskowania z obserwacji. Zaufanie opiera się na racjonalnej, wynikającej z dowodów ocenie wiarygodności innych ludzi. Ci, którzy nie spełniają obiektywnych kryteriów wiarygodności, nie zostaną obdarzeni zaufaniem przez jakąkolwiek racjonalną osobę. Współczesna nauka często musi opierać się w pewnym stopniu na zaufaniu − ale pod żadnym pozorem nie może opierać się na wierze.

Obiektywizm.pl

Propagujemy wolność. Wynikającą z rozumu.

Więcej tekstów

Może spodoba Ci się również...