Sztuka Wolności VI: (over)Manofreedom

Sztuka Wolności – Dwutygodnik propagujący mniej znane utwory kultury, w których twórcy, świadomie bądź nie, odwołują się do wartości bliskich libertarianom i/lub obiektywistom. Autor nie reprezentuje oficjalnego stanowiska portalu, ani samego obiektywizmu, a sam felieton ma stosunkowo lekki i (na pewno) nienaukowy charakter.


W tej części będziemy kontynuować wycieczkę po amerykańskich zespołach, wrócimy do gier i weźmiemy na warsztat tytułowego „(nad)człowieka wolności”.

Muzyka – Manowar

Królowie heavy metalu są tylko jedni. Zespół Manowar powstały na początku lat 80tych zarysował ramy ideologiczne całego gatunku. Wśród tych ram jest, a jakże, umiłowanie wolności. Zespół reprezentuje typowy dla metalu anarchomonarchizm, amerykańskiego ducha wolnościowego, a także nagrywa, jakże obiektywistyczne, utwory mające pomóc słuchaczowi dostrzec i podnieść poczucie własnej wartości. Jakby tego było mało na okładkach i w tekstach niektórych utworów możemy dostrzec promowanie kosmopolityzmu – walkę o wolność ponad podziały narodowe, czyli kolejną wartość libertariańską.

„Call To Arms”


Wezwanie do libertariańskiej rewolucji („Fight all together as one for the right to be free once again”*), podczas której władcy zapłacą krwią za swoje kłamstwa („To the end they will pay for their lies”), oto
przekaz utworu.
Mamy w nim również odwołanie do absolutnej suwerenności jednostki:

„I swear by the Brothers who stand before me
To no man shall I kneel”

*oczywiście „once again”, ponieważ z perspektywy amerykańskiego patrioty (z definicji Thomasa Paine’a – „Obowiązkiem patrioty jest obrona kraju przed jego własnym rządem”) Stany były (mniej lub bardziej) wolne od 1776 do wojny secesyjnej


„King”


Ten utwór można interpretować dwojako. Jeśli jakiś wolnościowiec jest konserwatystą/sympatyzuje z monarchizmem to może interpretować go bardziej dosłownie – jako utwór na cześć libertariańskiego monarchy. Natomiast jeśli nie, nie widzę przeszkód, by odczytywać go bardziej metaforycznie, jako pieśń na cześć nowego, wolnego, suwerennego (nad)człowieka, który nadejdzie wraz z wolnościową rewolucją (umysłową). Poza tym pierwsza zwrotka opisuje etatystów:

„The taking of the will by destroyers of the dream
They live to spread the fear of the wrong of right of self
They want us all to live like books upon a shelf”


The Fight for Freedom” 


Wolność „od gór do morza” jako cel nadchodzącej drugiej amerykańskiej rewolucji, czyli typowo amerykańska wersja libertarianizmu. Zwracam uwagę na przepiękne „Let freedom ring and every man be king”.


Muzyka – Virgin Steele

Podobnym zespołem do królów metalu, również z Stanów, jest Virgin Steele. Ich muzyka i teksty znane są z stylu określanego jako ‚szlachetne barbarzyństwo’, odwołują się do Cywilizacji Łacińskiej (w tym wartości, które ją budowały, co nas interesuje).

Gate of Kings”  


„Brama Królów” to utwór o nas – wolnościowcach. Tytułowa ‚brama’ jest tym na co wszyscy czekamy i na co pracujemy, każdy jak może – momentem wyzwolenia, oknem historii w którym etatyzm załamie się, kiedy kłamstwa nie będą mogły już zasłaniać rzeczywistości.

„To, że cywilizacje są śmiertelne, jest największą pociechą dla tego, kto żyje w dzisiejszych czasach.” Nicolás Gómez Dávila

Iron Walls and Chains surround us
Yet we are Proud and Free
Nothing Kills the Ties that Bind us
I’ll meet you at the GATE OF KINGS!!!


Anime – Code Geass


Opiszę tylko ułamek tego co dzieje się w tym anime, a i tak pewnie wyjdzie z tego ściana tekstu. Nie tylko jest stosunkowo długie (50 odc), ale jeszcze większość z nich (za wyjątkiem kilku filerów w 1szym sezonie) jest przepełnionych treścią fabularną (po prostu historia jest pojemna, wystarczyłoby jej na kilka filmów), w której to widz śledzi losy bohatera – Leloucha. Świat anime to niedaleka przyszłość, w której, a jakżeby inaczej, państwa dochodzą do swojej logicznej konsekwencji – państwa światowego. To jeszcze nie jest ten moment, ale Cesarstwo Wielkiej Brytanii osiąga wyraźną dominację kontrolując około 2/3 Ziemi. Japonia po przegranej wojnie znajduje się pod okupacją, w której Japończycy traktowani są jak obywatele drugiej kategorii. Nadal istnieje i działa ruch oporu – jedna armia narodowowyzwoleńcza i pomniejsze grupki rewolucjonistów. I tu wkracza główny bohater (o którym możnaby napisać kilka książek..), który jest zbuntowanym młodzieńcem (nie akceptuje systemu, ma problemy z frekwencją w szkole), indywidualistą, geniuszem i wolnościowcem. Jest narodowości brytyjskiej (prawnie uprzywilejowanej), ale jego marzeniem jest anarchia, więc gdy tylko dostaje od losu okazję to dołącza do rewolucji, a potem przejmuje nad nią dowodzenie. Jego celem jest nie tylko wyzwolenie Japonii, ale i zniszczenie imperium (a najlepiej wszystkich państw…).

Historia Leloucha to opowieść o nadczłowieku, z której Fryderyk Nietzsche byłby dumny. Jest to jedyny idealny (tak czysty, skrajny i bezkompromisowy) przykład ukazania idei nadczłowieka w znanej Mi sztuce. W anime reprezentuje on stanowisko anarchisty-walczącego/anarchisty-rewolucjonisty, który zauważył, że jest za późno na jakąkolwiek pracę organiczną, że reformizm i powolne, ewolucyjne zmiany nie mają sensu, więc należy wziąć wszelkie możliwe dostępne środki i wykorzystać je w celu zniszczenia władzy, nawet jeśli w trakcie wojny wystąpią straty cywilne, nawet jeśli trzeba będzie oszukiwać ludzi, nawet jeśli trzeba będzie wykorzystać państwo (władzę) do tego celu. Właśnie, ‚w trakcie wojny’, ponieważ stanowisko Leloucha to postrzeganie istnienia państwa jako stanu wojny między władzą, a obywatelami. Jako, że państwo zaczęło tę wojnę to wszelkie zniszczenia i straty ludzkie jakie wynikają podczas niej są jemu winne, tak jak śmierć zakładników podczas akcji odbicia nie jest winą oddziałów specjalnych wysłanych do tego celu, tylko porywaczy. Widzowi może się wydawać, że ‚Lelouch przesadza’, może odnieść mylne wrażenie, że ‚władza go skorumpowała’ (do czego nawiązuje powyższy trailer), ale nie możemy zapominać, że to jednak nadczłowiek. Biorąc pod uwagę rozmiar jego wroga (czy inaczej – jak już źle jest z ludzkością, jak etatyzm jest bliski ostatecznego triumfu) straty, które wyniknęły podczas „odbijania zakładników” są znikome. Reasumując – Lelouch to jest ‚nasz człowiek’. Kto jest więc głównym antagonistą? Oczywiście etatyzm, ale.. istnieje jeszcze drugi ‚wróg’ i jest nim.. (pseudo)libertarianin! Suzaku, przyjaciel głównego bohatera, choć jest za wolnością Japończyków (ponieważ sam nim jest) to jednak odrzuca rewolucję, walkę zbrojną, rozwiązania siłowe, radykalne, niszczące system i porządek społeczny, na rzecz reformowania ustroju/systemu od wewnątrz. Wpada tym samym w pułapkę państwa.. ale o tym więcej w samym anime. Jeśli interesuje Ciebie jakie zawiłości wynikną podczas takiego konfliktu ideologicznego, jeśli chcesz dowiedzieć się do czego to doprowadzi to uwierz, że 50 odc (17 godzin) poświęcone na to anime* nie będzie stratne.

*Jedno z najlepszych anime porównując do innych, ale nie-arcydzieło porównując do sztuki w ogóle. Niestety to nadal tylko serial animowany dla (starszej) młodzieży, nawet jeśli jest aż tak dobrze zrobiony, dotyka tak ważnych tematów i głównym bohaterem jest nietzscheański nadczłowiek. Choć muszę przyznać, że gdyby wyciąć sceny z życia szkolnego to nawet nawet.


Gra – XCOM 2


Oto zaskoczenie. Nie dlatego, że ta gra jest bardzo grywalna, emocjonująca, ani, że ukazuje Nowy Porządek Świata z kosmicznymi Reptylianami (pozdrawiam Davida Icke’a, którego bardzo szanuję) na czele, tylko, że polecam na łamach Sztuki Wolności grę Firaxis Games. Otóż, w jednej z ich poprzednich produkcji – Civilization V – w ideologii liberalizmu/wolności była powszechna opieka medyczna (br!), a gra praktycznie w każdym przypadku skończyć się musi Nowym Porządkiem Świata (i to zbudowanym przez ONZ), nie ma miejsca na żadną anarchię. Dosyć o Civilization, po więcej zapraszam do >vlogu KelThuza<. XCOM 2 to jednak miłe zaskoczenie, gdyż gra ta jest.. antyetatystyczna i antyglobalistyczna (z definicji ‚globalizmu’ jako światowego etatyzmu, a nie światowego rynku). Jak widać na trailerze NWO wygrało, na Ziemi panuje jedno, totalitarne państwo, a jakby tego było mało to jest kontrolowane przez rasy obcych (oczywiście Reptylian i Szarych). Gracz wciela się w przywódcę ruchu oporu i jego celem jest prowadzenie walki partyzanckiej z okupantem, czyli po prostu państwem i jego armią urzędników, oczywiście z wypranymi mózgami („brainwashed”), czyż to nie jest iście symboliczne?

 


Chcesz wspomóc felieton? Znasz jakieś libertariańskie/obiektywistyczne dzieło? Możesz poinformować w komentarzu o jego istnieniu. Może jakąś wolnościową powieść sci-fi/fantasy? Możesz ją opisać/polecić/zredagować w komentarzu, by dać sobie szansę na opublikowanie twojej notki, pod twoim nazwiskiem, w następnej części Sztuki Wolności.

Adam Danisz

Libertariański anarchomonarchista. Miłośnik obiektywizmu, heavy metalu, nauk politycznych, prawilnej sztuki oraz ASE.

Więcej tekstów

Może spodoba Ci się również...