PAŃSTWO MINIMALNE ROBERTA NOZICKA: Obrona państwa minimalnego » Obiektywizm.pl

PAŃSTWO MINIMALNE ROBERTA NOZICKA: Obrona państwa minimalnego

Nozick w sposób niezwykle prosty i dobitny opowiada się za państwem minimalnym: „Państwo minimalne jest najbardziej rozbudowanym państwem, jakie można usprawiedliwić. Każde bardziej rozbudowane państwo narusza ludzkie prawa.”.[1] Jedyną funkcją, jaką mu przypisuje jest ochrona skierowana przeciwko gwałtom, grabieży, oszustwom i narzucaniu zobowiązań. Każda struktura charakteryzująca się większą ekspansywnością jest nieusprawiedliwiona, narusza bowiem prawa jednostek nie zmuszania ich do podejmowania określonych działań. Konsekwencją tego uprawnienia jest zakaz posługiwania się przez państwo aparatem przymusu w celu wyegzekwowania uczestnictwa jednych obywateli w działaniach dla dobra innych oraz wyeliminowanie paternalistycznego podejścia, polegającego na powściąganiu działań ludzi dla ich ochrony lub dobra własnego. Tylko takie państwo uważa on za inspirujące i zarazem słuszne.[2]

Argumentację na rzecz takiej organizacji struktury władzy podpiera Nozick na konfrontacji wyżej wspomnianego modelu z teorią sprawiedliwości Johna Rawlsa[3] i ugruntowaną na niej wizją państwa interwencjonistycznego, uzupełniając ją także krytyką modelu egalitarystycznego oraz demokratycznego schematu w duchu filozofii Jana Jakuba Rousseau.[4] Polemika skupia się wokół problemu, czy politycznie zorganizowane społeczeństwo może i powinno zająć się za pośrednictwem aparatu państwowego kreowaniem sfer ludzkiej egzystencji, wykraczając tym samym poza obszar ochrony życia, zdrowia, mienia i bezpieczeństwa, oraz czy działanie takie znajduje uzasadnienie na polach prawa naturalnego i moralności.[5]

Na potrzeby polemiki konstruuje Nozick teorię sprawiedliwego podziału dóbr. O tym, czy może on nosić miano sprawiedliwego decydują warunki dotyczące sposobu nabycia własności. Przede wszystkim dobra mogą być nabywane w sposób pierwotny, zgodnie z którym pewne przedmioty niczyje dostają się we władanie danej osoby. Stąd też teoria taka winna określać zasadę sprawiedliwego pierwotnego nabycia dóbr. Po drugie, daną rzecz uzyskać można w wyniku przeniesienia jej własności przez osobę słusznie posiadającą tytuł do władania określonym dobrem na inny podmiot. Dlatego teoria dystrybucji musi posiadać zasadę odnoszącą się do sprawiedliwego sposobu przenoszenia już istniejących uprawnień do władania dobrami.[6]

W świetle powyższych założeń, konstatuje Nozick, iż w sprawiedliwym świecie słuszny podział dóbr wyglądałby w następujący sposób:

  • Osoba nabywająca udział zgodnie z zasadą sprawiedliwego nabywania, jest uprawniona do posiadania tego udziału.
  • Osoba nabywająca udział zgodnie z zasadą sprawiedliwego transferu od kogoś, kto jest uprawniony do posiadania tego udziału, jest uprawniona do jego posiadania.
  • Nikt nie jest uprawniony do posiadania udziału poza tymi, którzy weszli w jego posiadanie na mocy (wielokrotnego) zastosowania zasad 1 i 2.[7]

W świecie realnym jednakże zdarzają się przypadki kradzieży, rabunku, oszustw i defraudacji, będących egzemplifikacją niesprawiedliwego dojścia do władania określonymi dobrami. Toteż za konieczne uznaje Nozick uzupełnienie powyższych zasad regułą, która definiowałaby prawidłowy sposób rekompensaty skutków przeszłych niesprawiedliwości. Sam jednak tego nie czyni i pozostawia kwestię tą otwartą.[8] Podsumowując, według tej teorii dystrybucji dobrami sprawiedliwie włada jednostka, która nabyła ją słusznie w sposób pierwotny, albo zgodnie z zasadą sprawiedliwego transferu, tudzież z regułą korygującą przeszłe niesprawiedliwości.[9]

Jeden z filarów dystrybucji stanowi pierwotny sposób nabycia własności, ukuty na pochodzącym od Locke’a pojęciu samoposiadania (self-ownership), będący równoznaczny z prawem do posiadania samego siebie. Zgodnie z nim każdy jest właścicielem swego ciała i swojej pracy. Człowiek wytwarzając daną rzecz nabiera wobec niej właścicielskich uprawnień, bowiem w trakcie jej kreacji dołącza do naturalnych zasobów swą pracę. Przemawia za tym także fakt, iż praca, wywodząca się ze zdolności i posiadanych przez jednostkę talentów, ulepsza rzecz, nadaje jej wartość większą niż wartość zasobów naturalnych, z których powstała. Nozick odnosi się także do zarzutu głoszącego, iż zawłaszczenie rzeczy poprzez jej doskonalenie niekorzystnie zmienia byt innych ludzi, ekskludując ich i pozbawiając możliwości korzystania z objętego we władanie dobra. Twierdzi on, że częściowe ograniczenie wolności innych nie musi automatycznie prowadzić do pogorszenia ich stanu. Po pierwsze, w sytuacji, w której mamy do czynienia z obfitością dóbr, zawłaszczenie jednego z nich nie uderza w dobrobyt innych – to tzw. mocny warunek. Po drugie, w warunkach ograniczonych zasobów, zawłaszczający może używać rzeczy z korzyścią dla pozostałych, faktycznie rekompensując stratę i eliminując zagrożenie negatywnego wpływu na ich egzystencję – tzw. słaby warunek. Kryterium pogorszenia sytuacji innych przekłada Nozick na procesy przekazywania własności, wiążąc je ze wspomnianym warunkiem słabym. Otóż prawomocny tytuł do własności wyklucza takie jej przekazywanie, które uderzałoby w inne jednostki i czyniło ich obecny stan mniej korzystnym od pierwotnego, zanim nastąpiło zawłaszczenie. Tym samym powstanie i swobodne działanie systemu rynkowego jest procesem moralnie słusznym.[10]

Własność jest tu prawem wyrażającym bezpośrednią relację między człowiekiem a rzeczą. Nie jest to jednak relacja pełna dowolności w dysponowaniu dobrem. Ograniczona jest ona nakazami moralnymi, a przede wszystkim jednym z nich – zakazem zagarniania dóbr niezbędnych do życia, takich jak jedyne źródło wody. Takie pojmowanie i funkcjonowanie własności jest w stanie zapewnić jedynie państwo minimalne.[11]

Zaprezentowaną przez siebie koncepcję nazywa Nozick teorią uprawnieniową (legalistyczną). Jej najistotniejszą cechą jest uzależnienie sprawiedliwości podziału dóbr od sposobu w jaki do niego doszło. Stąd zalicza ją do teorii historycznych, które z kolei przeciwstawia teoriom rezultatu końcowego skupiającym się na wymogach strukturalnych, biorącym pod uwagę obecny stan posiadania, nie zważając na to, czy jest on wynikiem dobrowolnej wymiany czy grabieży. Teorie rezultatu końcowego reprezentuje na przykład egalitaryzm, uznający jedynie podział, który wszystkim jego uczestnikom daje równe udziały.[12]

Dodatkową niedogodnością takiego pojmowania dystrybucji jest wtłaczanie jej w oderwany od rzeczywistości wzór, bazujący na określonych cechach lub właściwościach ludzkich, jak na przykład „każdemu według jego zasług moralnych” itp. Filozof dowodzi, iż teoria uprawnień nie jest oparta na żadnym schemacie, a tym samym najwierniej oddaje rzeczywistość i spełnia kryteria moralne. Powszechna wymiana dóbr i usług w społeczeństwie kapitalistycznym następuje bowiem spontanicznie i w sposób bardzo zróżnicowany, nagradzając głównie tych, którzy przynoszą innym korzyści. Nie wyklucza to jednak odmiennych podstaw dystrybucji, jak darowizna, wygrana, procent itp., które uniemożliwiają ujęcie jej podług jednego schematu, ugruntowanego na określonej właściwości. Jeśli starać się już o próbę naszkicowania bardzo ogólnego wzoru, unikającego błędu, jaki popełniają zwolennicy teorii rezultatu końcowego – założenia, iż produkcja jest oderwana od dystrybucji i że rzeczy pojawiają się na świecie, nie będąc powiązanymi z ich twórcami, co równoznaczne jest z pozbawieniem producentów uprawnień do stworzonych przez nich produktów – to, wg Nozicka, wyglądałby on tak: „Od każdego według tego, co decyduje się robić, każdemu według tego, co robi dla siebie (być może z zakontraktowaną pomocą innych) i co inni decydują się robić dla niego, i co decydują dać mu z tego, co sami wcześniej otrzymali (w zgodzie z tą maksymą), i czego jeszcze nie wydali ani nie przekazali.”, co da się skrócić do zasady: „Od każdego według tego, jak wybiera, każdemu według tego, jak go wybierają.”.[13]

Ponadto, wolne społeczeństwo przekreśla stosowanie reguł rezultatu końcowego i reguł wzorcowych. Unaocznia to podany przez Nozicka przykład, uchodzący obecnie za klasyczny. Zakłada się w nim, iż pewne społeczeństwo zorganizowane jest na danej zasadzie dystrybucji dóbr, różnej od teorii uprawnień. W społeczeństwie tym jeden z jego członków, świetny koszykarz – Wilt Chamberlain – cieszy się wielką popularnością, motywującą milion ludzi do zapłaty dodatkowych 25 centów przeznaczonych dla koszykarza, by móc obejrzeć jego grę. Po upływie roku Chamberlain dysponuje kwotą 250.000 $, co tym samym konstytuuje nowy podział, sprzeczny z dotychczasową teorią, powstały jednak w wyniku dobrowolnych decyzji. Nasuwa się stąd wniosek, że jeśli stan wyjściowy uchodził za sprawiedliwy, to obecny podział także musi nosić takie miano. Utrzymanie zatem określonego wzorca wymaga stałych ingerencji w ludzkie życie, w postaci nieustannego powstrzymywania ludzi przed wydawaniem pieniędzy, które słusznie posiadają, albo poprzez zabieranie jednym tego, co inni zdecydowali się im powierzyć.[14]

W koncepcji Johna Rawlsa rozerwany zostaje związek między produkcją a dystrybucją dóbr. Rzeczy, wbrew stanowi faktycznemu, rozważane są bez towarzyszących im uprawnień, stąd możliwy jest ich dowolny rozdział przez państwo. Ustanowienie reguł podziału jest, wg Nozicka, usankcjonowaniem prawa państwa lub pewnej grupy społeczeństwa do ingerowania w życie osób, które wytworzyły daną rzecz. W państwie bazującym na takiej redystrybucji każda jednostka ma prawo do określonej części globalnego produktu społecznego, a zatem do czynności i dóbr innych osób, z którymi nie wchodzi ona w jakiekolwiek relacje. To w rezultacie jest równoznaczne z przywłaszczeniem działań ludzkich i częściowym zawłaszczeniem osoby oraz jej pracy przez pozostałych. Wszystko to dzieje się w imię wątpliwie pojętego dobra społecznego, będącego koronnym hasłem zwolenników państwa opiekuńczego lub socjalistycznego. Nozick twierdzi, iż byt społeczny nie istnieje. Egzystują jedynie konkretni ludzi i liczą się tylko ich indywidualne życia. Nikt, w tym państwo, nie ma prawa zmuszać jednostki do określonych działań, czy poświęceń, bowiem to nie ona odnosi z nich korzyść. Dobro społeczne jest mistyfikacją, mającą ukryć fakt wykorzystywania jednych kosztem innych. W moralnym sensie życie innych nie przeważa nad życiem jednostki tak, by można mówić o jakimś większym ogólnym dobru społecznym, a tym samym o uzasadnionym jej poświęceniu. Niezasadna wówczas staje się także argumentacja odwołująca się do rzekomej arbitralności talentów i zdolności jednostek, warunkujących proces produkcji, która usprawiedliwiać ma dokonywaną przez państwo redystrybucję w postaci podatków. Podatki traktuje filozof jako wyraz zniewolenia jednostki przez państwo – proporcjonalny podatek od zarobków jest bowiem moralnym odpowiednikiem przymusowej pracy. Państwo opiekuńcze ściągając je, zabiera rzeczywiście jednostkom pewną liczbę godzin wykonywanej przez nie pracy, a to przypomina feudalną pańszczyznę. Nozick wyraźnie podkreśla w ten sposób regres w stosunkach społeczno-gospodarczych w kierunku feudalizmu, do jakiego doprowadza interwencjonizm.[15]

Warto zwrócić uwagę na to, jak rozumiana jest tu dobrowolna wymiana, w którą wymierzone jest ostrze etatyzmu. O dobrowolności zachowania człowieka decydują ograniczenia jego możliwości. Mogą być nimi fakty naturalne lub działania innych. W pierwszym przypadku czynność zawsze będzie dobrowolną, w drugim tylko wtedy, gdy działanie innej osoby jest uprawnione. Wybór, jakiego dokonuje człowiek spośród dostępnych nieprzyjemnych możliwości, nie jest niedobrowolny wyłącznie dlatego, gdyż inni działali i wybierali w granicach swoich praw w taki sposób, że nie wygenerowali przyjemniejszej dla niego opcji. Odnosi się to także do wymian rynkowych między robotnikami a posiadaczami kapitału. Wszelkie dobrowolne wymiany i wchodzenie w stosunki z innymi są prawem, a nie obowiązkiem. Prawem do nawiązywania relacji z kimś, kto także ma uprawnienie do bycia drugą stroną takiej zależności.[16]

W państwie interwencjonistycznym własność nie jest rozumiana jako posiadanie rzeczy, lecz uprawnień z nią związanych, dających się teoretycznie oddzielić. Zgodnie z tym prawa własności stają się prawami do określania, które z przysługujących kompetencji w stosunku do danego dobra będą wykonywane. System ten pozwala na rozwiązanie dające różnym ludziom odmienne prawa do tej samej rzeczy. Osoby posiadające to samo prawo do danego dobra mogą wspólnie, poprzez głosowanie, decydować o jego wykonaniu. Do przyjęcia jest również sytuacja, polegająca na sprzedaży przez niektórych praw do dysponowania własną osobą, które to chętni nabędą. Nikt nie pozbywa się ich w całości, stając się niewolnikiem, lecz wyprzedaje je w częściach, szczegółowo zakreślając granice, w jakich inni mogą ingerować w jego egzystencję. Przypomina to sprzedaż akcji rozproszonym akcjonariuszom, co w efekcie, po upływie pewnego czasu, doprowadzić może do powstania spółki akcyjnej lub zrzeszenia w danej osobie. Każdy wyzbywa się praw, zachowując jednakże jedną akcję w każdym prawie, jako swą własną. W ten sposób możliwe jest jego uczestnictwo w zebraniach akcjonariuszy, decydujących o każdym aspekcie ludzkiego życia, w tym nawet o fryzurze. Dopuszczalne jest również organizowanie spotkań posiadaczy jednego rodzaju akcji w danym prawie. Duża liczba posiadanych przez jednostkę akcji oraz ich rozproszenie rodzi chaos i nieefektywność przedstawionej powyżej struktury demokratycznej. Stan, w którym każdy jest właścicielem każdego i nikt nie podlega nikomu, różni się od niewolnictwa jedynie tym, iż jednostka zamiast jednego pana ma nad sobą władających nią wiele tysięcy osób.[17]

Nozick podejmuje także polemikę z popularnym również dzisiaj poglądem o wyzysku robotników przez kapitalistów. Powszechnie panujące przekonanie o potrzebie zapewnienia robotnikom sensownej pracy i godnej płacy skłania Nozicka do pytania o to, kto ma decydować o owej sensowności oraz jakie kryteria będą spełniać wymogi godnych zarobków. Postulaty powyższe mogłyby być rozwiązane poprzez umożliwienie robotnikom zarządzania przedsiębiorstwami – wyboru pożądanego rodzaju pracy i odpowiedniej wysokości płac. Jednak, jako że to rynek decyduje o obydwu tych aspektach, ewentualne straty musiałyby być finansowane albo z zarobków pracowników albo z zysków przedsiębiorców, choć najbardziej prawdopodobnym jest poniesienie kosztów przez zwykłych konsumentów.[18] Dodatkowo, jak zostało to już ukazane wyżej, demokratyczny sposób podejmowania decyzji odnośnie własności generuje olbrzymią nieefektywność.[19]

Kwestia wyzysku w ujęciu marksowskim pojawia się, wg Nozicka, w każdym społeczeństwie, w którym zachodzi akumulacja kapitału w celu jego inwestycji na rzecz większej produkcji w przyszłości. Dochodzi do niego także we wszystkich społeczeństwach, w których ludzi niezdolnych do pracy produkcyjnej, bądź jakiejkolwiek innej, subsydiuje się z pracy pozostałych. Zasadniczo kryterium decydującym o wyzysku ma być brak dostępu robotników do środków produkcji. Problem ten może zostać rozwiązany w środowisku, w którym robotnicy nie będą zmuszeni wiązać się z kapitalistami – gdy obok siebie będą istniały dwa, otwarte na przepływ siły roboczej, sektory: publiczny, w duchu socjalistycznym i prywatny, zgodny ze wzorami kapitalistycznymi. Zarówno w jednym jak i drugim pracownicy zatrudnialiby się dobrowolnie. Jako że prowadzenie przedsiębiorstwa obarczone jest ryzykiem, w społeczeństwie socjalistycznym ponosić je będzie musiała albo osoba uczestnicząca w danym przedsięwzięciu albo wszyscy za pośrednictwem centralnego zarządu inwestycyjnego. Nozick zauważa, że ludzie, którzy nie chcą ponosić ryzyka, czują się uprawnieni do nagrody otrzymanej od ryzykujących z powodzeniem, a zarazem nie poczuwają się zobowiązani do wspierania i pokrywania strat tych, którym podjęcie ryzyka się nie opłaciło. Tak samo rzecz ma się z przedsiębiorcami. To oni biorą na siebie konsekwencje niebezpieczeństwa nie zaakceptowania na rynku oferowanego przez nich dobra lub usługi.[20] Oni także uwalniają pracowników od tych ryzykownych rynkowych procesów, oferując im stałą płacę – możliwe jest to jednak jedynie w systemie kapitalistycznym, posiadającym cały wachlarz instytucji specjalizujących się w ponoszeniu różnego rodzaju niebezpieczeństw.[21]

Podsumowując, poprzez brak ciągłej ingerencji w życie poszczególnych jednostek, teoria uprawnieniowa i oparty na niej sposób pojmowania własności, pozwalają godzić wolność ze sprawiedliwością. Unaocznia ona tym samym, iż państwo ze względu na sprawiedliwość nie musi dysponować rozleglejszym zakresem władzy niż ten, który przysługuje państwu minimalnemu. Stąd też zachodzi między nią i koncepcją państwa minimalnego ścisła odpowiedniość, czyniąca z nich dwa integralne elementy większej całości – dobrobytu. Równocześnie, jeśli przyjmie się słuszność argumentów przemawiających za teorią uprawnieniową, to odrzuci się zarazem teorie oparte na wzorcu lub rezultacie końcowym.[22]

Niniejszy tekst stanowi rozdział pracy magisterskiej Radosława Wojtyszyna pt. „PAŃSTWO W KONCEPCJACH AYN RAND, ROBERTA NOZICKA I MURRAYA NEWTONA ROTHBARDA” obronionej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego.

<< Poprzedni rozdział

Wstęp + spis treści

Następny rozdział >>


[1] Ibidem, s. 181.

[2] Ibidem, s. 5

[3] Na ten temat: Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 137-165. Głównym filarem teorii Rawlsa jest teza: „Nierówności społeczne i ekonomiczne powinny być tak rozłożone, by zarazem: (a) przynosiły możliwie największe korzyści najgorzej sytuowanym i (b) wiązały się z urzędami i pozycjami otwartymi w warunkach autentycznej równości szans dla wszystkich.” – tamże s. 156.

[4] R.Nozick, Anarchia…, s. 217 i dalsze, s. 273 i dalsze, s. 323 i dalsze; zob. też Cz. Porębski, Umowa społeczna…, s. 175 oraz J.Miklaszewska, Libertariańska koncepcja własności w filozofii Roberta Nozicka w Czasopismo prawno-historyczne, Tom LVI, Zeszyt 2, Poznań 2004, s. 325 i 327.

[5] Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 175.

[6] R.Nozick, Anarchia…, s. 182-183; patrz też Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 176.

[7] R.Nozick, Anarchia…, s. 183; patrz także Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 176 i D.Boaz, Libertarianizm, s. 98.

[8] R.Nozick, Anarchia…, s. 184-186. Tam też porusza autor kwestie: jak głęboka czasowo może być ingerencja korygująca przeszłe niesprawiedliwości; jak ustosunkować się do stanu, w którym działanie korygujące dotyczy osób nie uczestniczących bezpośrednio w akcie nieuprawnionego zawłaszczenia – potomków ofiar i beneficjentów przeszłej niesprawiedliwości.

[9] Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 177.

[10] R.Nozick, Anarchia…, s. 208-212; patrz także J.Miklaszewska, Libertariańska koncepcja…, s. 325-326.

[11] R.Nozick, Anarchia…, s. 213-217; patrz też J.Miklaszewska, Libertariańska koncepcja…, s. 326.

[12] R.Nozick, Anarchia…, s. 186-188.

[13] R.Nozick, Anarchia…, s. 188-193; zob. też D.Boaz, Libertarianizm, s. 100-101.

[14] R.Nozick, Anarchia…, s. 193-198; patrz także Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 179, D.Boaz, Libertarianizm, s. 98-101.

[15] R.Nozick, Anarchia…, s. 50-51, 200-208, 217-271; zob. też. J.Miklaszewska, Libertariańska koncepcja…, s. 328-330.

[16] R.Nozick, Anarchia…, s. 306-309.

[17] Ibidem, s. 313-316, 323-338; patrz także J.Miklaszewska, Libertariańska koncepcja…, s. 327-328.

Nozick na stronach 338-340 Anarchii… przedstawia także odmienny sposób dojścia do państwa o charakterze demokratycznym:

„…wyobraź sobie, że dotyczy to ciebie:

1) Pewien niewolnik jest zmuszony znosić kaprysy brutalnego pana. Pan często okrutnie go bije, wzywa w środku nocy itd.

2) Pan jest łagodniejszy i bije niewolnika jedynie za stwierdzone naruszenia jego poleceń (nie wypełnianie normy pracy itd.). Daje niewolnikowi jakiś czas wolny.

3) Pan ma grupę niewolników i z wyrozumiałością postanawia, co któremu przypada, biorąc pod uwagę ich potrzeby, zasługi itd.

4) Pan daje niewolnikom cztery dni wolnego, a wymaga od nich jedynie trzech dni pracy na jego ziemi. Pozostały czas należy do nich.

5) Pan pozwala niewolnikom odejść do płatnej pracy w mieście (czy gdziekolwiek chcą). Wymaga jedynie, aby przesyłali mu 3/7 zarobków. Zastrzega sobie też władzę wezwania ich do powrotu na plantację w razie niebezpieczeństwa grożącego jego ziemiom oraz władzę podniesienia bądź obniżenia należnej mu części ich dochodów; i zastrzega sobie jeszcze prawo zakazywania niewolnikom podejmowania określonych działań niebezpiecznych, zagrażających jego wpływom, na przykład takim jak wspinaczka górska, palenie papierosów.

6) Pan pozwala wszystkim swym 10.000 niewolników prócz ciebie głosować, po czym wszyscy wykonują kolektywne postanowienie. Wśród nich toczy się otwarta dyskusja itd. i mają władzę decydowania, jaka część twoich (oraz ich) zarobków ma być przeznaczona na jakie cele, jakich działań można ci legalnie zakazać itd. (…)

7) Choć nie masz prawa wyborczego, masz swobodę (i przyznają ci prawo) zabierania głosu w dyskusji owych 10.000 i starań przekonania ich do przyjęcia rozmaitych rozwiązań i do traktowania ciebie oraz ich w określony sposób. Postanowienia co do rozwiązań w olbrzymim zakresie ich władzy głosują z dala od ciebie.

8) W uznaniu twego pożytecznego wkładu do dyskusji owe 10.000 pozwala ci głosować w przypadkach, w których stają w martwym punkcie. Po zakończeniu dyskusji zapisujesz swój głos na kartce, a oni oddalają się, by głosować. Kiedy dochodzi do tego, że w jakiejś sprawie dzielą się po połowie, 5.000 za i 5.000 przeciw, otwierają twój głos i zaliczają go do puli. Jak dotąd nigdy nie miało to jeszcze miejsca; nigdy dotąd nie mieli okazji otworzyć twojego głosu. (Indywidualny pan także mógłby zobowiązać się do tego, że decyzję we wszystkich sprawach, w których sam jest absolutnie indyferentny, przekaże niewolnikowi.)

9) Twój głos wrzucają do urny ze swoimi głosami. Jeśli ich głosy ściśle się równoważą, twój rozstrzyga sprawę. W przeciwnym razie w żaden sposób nie wpływa na wynik.

Pytanie brzmi: które z przejść między przypadkami od 1) do 9) sprawia, że przestaje być to opowieść niewolnika?”.

[18] R.Nozick, Anarchia…, s. 288-292.

[19] Ibidem, s. 293.

[20] Nozick przedstawia główne założenia teorii wartości autorstwa Marksa. Wg niej wartość danego przedmiotu jest proporcjonalna do liczby godzin społecznie niezbędnej pracy prostej niezróżnicowanej poświęconej na jego wytworzenie. Potem dodaje: „Tak oto Marks utrzymuje, że (…) O tym, co jest społecznie niezbędne i jak wiele tego jest społecznie niezbędne, będzie decydowało to, co się wydarzy na rynku!!! Nie ma to już nic wspólnego z jakąkolwiek teorią wartości jako nakładu pracy; owo kluczowe pojęcie niezbędnego społecznie nakładu pracy jest jako takie zdefiniowane w kategoriach transakcji oraz warunków wymiany na rynku konkurencyjnym!”, oraz „koniec końców można by odnieść wrażenie, że wyzysk Marksowski jest wyzyskiwaniem ludzkiej nieznajomości ekonomii.” – Anarchia…, s. 304 i 306.

[21] Ibidem, s. 296-306.

[22] Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 179-180.

Może spodoba Ci się również...