Ofiary z ludzi, cz.I

humansacrifice8

 

… podłogę świątyni przecinała od ściany do ściany szczelina szerokości blisko piętnastu stóp. Kiedyś, zapewne zanim jeszcze wybudowano tu świątynię, skała pękła podczas trzęsienia ziemi. Bez wątpienia przed wiekami kapłani odrażającego kultu rzucali w tę ciemną przepaść wrzeszczące ofiary jako daninę dla bożkaˮ − Robert E. Howard, L. Sprague de Camp, Okrwawiony bóg

 

Mrok fascynujący wyobraźnię

Szamani mrocznych kultów gromadzą się w odosobnionych miejscach poświęconych prastarym bóstwom, aby złożyć ofiarę z uwięzionych jeńców ku czci swoich odrażających idoli. Bogowie domagają się podrzynania gardeł, wyrywania serc, rzucania ludzi żywcem na pożarcie monstrualnym bestiom − tylko krew nieszczęśników zarżniętych na ołtarzach może ich zadowolić i oddalić ich niszczycielski gniew. Samotni zbłąkani bohaterowie trafiają do siedzib tych zwyrodniałych sekt i krzyżują plany obłąkanych kultystów.

Taka jest fabuła licznych książek: od fantasy po powieści grozy, od historii Roberta E. Howarda o Conanie po nadnaturalne horrory Howarda P. Lovecrafta. Składanie ludzi w ofierze na ołtarzach niczym zwykłych zwierząt ofiarnych ku czci bogów czy demonów fascynuje ludzką wyobraźnię od dawna. Conan Barbarzyńca na kartach opowiadań wielokrotnie mierzył się z kapłanami i arcykapłanami nurzającymi ręce w ofiarnej krwi. Niestety − nie jest to jedynie wymysł fantazji autorów beletrystyki. Ofiary z ludzi stanowiły nieodłączny element wielu przedhistorycznych i starożytnych cywilizacji we wszystkich częściach świata.

 

Historia krwawych bogów

Kartagińczycy wrzucali noworodki do ognia, aby uczcić boginię Tanit i boga Baala, a liczba dzieci złożonych w ofierze świadczyła o osobistej pobożności. Celtowie błagali bogów o urodzaj przez wbicie ofierze sztyletu w serce tuż pod świętym dębem − albo przez spalenie człowieka w klatce umieszczonej w figurze z trzciny i słomy. Wikingowie, po długich torturach, mordowali na ołtarzach poświęconych Odynowi wziętych w niewolę wrogów. Starożytni Chińczycy ćwiartowali i chowali bez jakiegokolwiek dobytku dziewczęta i chłopców oraz grzebali żywcem niemowlęta, aby uspokoić rzeczne smocze bóstwa i zapobiec powodziom. Hindusi celebrowali rytuał sati, w którym palili na stosie owdowiałe kobiety ku czci krwawej bogini Kali. Inkowie odurzali i otumaniali jeńców wojennych, a w kryzysowych sytuacjach swoje własne dzieci (wybierano tylko te najzdrowsze i najładniejsze, ponieważ bogowie byli wybredni), aby następnie ubrać je w ozdobne szaty i żywcem pogrzebać w rytuale capacocha, który miał odsunąć od społeczności katastrofy i klęski żywiołowe. Aztekowie w czasie obrzędów ofiarnych prowadzili jeńców po schodach piramidy, kładli na ołtarzu, a kapłani rozcinali nieszczęśnikom klatkę piersiową obsydianowym nożem i wyrywali wciąż jeszcze bijące serce. Ramiona i uda zabitego były później zjadane w akcie rytualnego kanibalizmu. Takich ofiar Aztekowie składali dziesiątki tysięcy rocznie − a wszystko, aby zapewnić pożywienie bogom, którzy łaknęli ludzkiej krwi.

 

Wielkość Greków

Wielkim triumfem cywilizacji starożytnej Grecji było zerwanie ze składaniem ofiar z ludzi. Mity, przekazy i literatura Greków pokazują jednoznacznie, jak ważnym momentem w ich dziejach było zaprzestanie mordowania pobratymców na ołtarzach bogów. Historia króla Likaona z Arkadii jest tego dobitnym przykładem: „… Likaon był współczesny królowi Ateńczyków Kekropsowi, ale nie byli jednako rozumni w postępowaniu wobec tego co boskie. Kekrops bowiem pierwszy nazwał Zeusa Najwyższym i zaprzestał składania na ofiarę czegokolwiek, co ma w sobie życie, a zamiast tego palił na ołtarzu miejscowe placki […]. Likaon zaś na ołtarz Likejskiego Zeusa przyniósł ludzkie dziecko i złożył je w ofierze, ołtarz oblewając jego krwią. Powiadają, że zaraz po tej ofierze przemienił się z człowieka w wilkaˮ [Pauzaniasz, Przewodnik po Helladzie, za tłumaczeniem Zygmunta Kubiaka z Mitologii Greków i Rzymian].

Późniejsze ofiary z ludzi wśród Greków były jednostkowymi przypadkami − czymś wyjątkowym, nienaturalnym, niepokojącym ówczesnych ludzi. Zdarzały się w sytuacji wielkich zagrożeń i wojen. Mykeński król Agamemnon, dowódca wszystkich wojsk greckich płynących pod Troję, został wyrokiem przepowiedni zobowiązany do złożenia ofiary ze swojej córki Ifigenii. Według jednych przekazów dopełnił ofiary, według innych sama bogini Artemida w ostatniej chwili cudownie ocaliła dziewczynkę i uczyniła swoją kapłanką na Krymie. Ale podania nie kończą tutaj historii krwawych obrzędów: uratowana Ifigenia, teraz już służka Artemidy, sama miała mordować na ołtarzu bogini pojmanych cudzoziemców, którzy tam zawitają. Już w czasie trwania wojny trojańskiej Achilles, ogarnięty krwawym szałem po śmierci najlepszego przyjaciela Patroklesa, złożył w ofierze na jego grobie tuzin jeńców trojańskich:

„Kładzie przy zmarłym cztery przepyszne rumaki,
Z nimi dwa psy i piękne, i tuczone padły,
Z dziewięciu, co chleb z jego rąk i stołu jadły.
A zemstą i wściekłością uniesiony razem,
Dwunastu zarżnął Trojan okrutnym żelazem.
Zapuścił ogień, wszystko chcąc strawić ze stosem,
Nareszcie wzywał smutnym przyjaciela głosem:
»Żegnam cię, mój Patroklu! Ta cześć przy pogrzebie
Niechaj cię nawet w ciemnym pocieszy Erebie!
Co tylko ci przyrzekłem, wszystko wykonałem:
Razem dwunastu Trojan z twoim spalę ciałem…«ˮ.
[Homer, Iliada, ks. XXIII]

Mroczna to ofiara, spełniona w szaleństwie gniewu. O ludziach zabijanych ku czci bogom wspominają dramaty Eurypidesa, wspomina dzieło Herodota − ale nigdzie nie są to czyny szlachetne ani witane z radością. W chwili, kiedy Grecy ostatecznie wyrzekli się składania ofiar z ludzi, wkroczyli na ścieżkę, która zaprowadziła ich ku filozofii, etyce, zadumie nad naturą świata − i ku temu, co dziś możemy zwać humanizmem.

W końcu nowa religia przyniosła kres nie tylko ofiarom z ludzi, lecz także wszystkim krwawym ofiarom: chrześcijaństwo zakazało przelewania krwi w imię Boga.

 

W tym szaleństwie jest metoda

Jaki był cel ofiar z ludzi? Różne kultury, religie i ludy tłumaczyły sobie konieczność rytualnych mordów w odmienny sposób, ale rdzeń tych przekonań był zasadniczo podobny. Chodziło o przebłaganie bogów albo demonów − o zadowolenie ich i odsunięcie groźby katastrofy − o wyproszenie u bożków dobrobytu i powodzenia: aby wojna była wygrana, aby plony były urodzajne, aby bydło się mnożyło, aby nie pojawiły się klęski żywiołowe ani zaraza, aby uniknąć boskiego gniewu. Starożytni wiedzieli, że trzeba poświęcić jednych, aby zapewnić sukces drugim. Że należy zabić niewielu, aby wielu innych mogło żyć. Że ofiara z garstki ludzi przysłuży się większemu dobru i przyniesie pomyślność całemu społeczeństwu. Bo cóż znaczy wyrwanie żywcem serc tysiącom jeńców na ołtarzu Huitzilopochtli, jeśli dzięki temu następnego dnia miało wzejść słońce?

Choć były składane przez tysiąclecia we wszystkich zakątkach świata, od Galii przez Indie i Chiny po Amerykę Południową − ofiary z ludzi można uznać dziś za ponurą pamiątkę mrocznej przeszłości. Za coś, co odeszło w cień, tak jak wiele innych okrutnych rytuałów praktykowanych wśród barbarzyńskich ludów albo przedstawicieli dekadenckich cywilizacji starożytności.

Czy jednak na pewno? Czy rzeczywiście współczesny cywilizowany świat w sposób jednoznaczny, stanowczy i bezkompromisowy odciął się raz na zawsze od składania ofiar z ludzi i od wszystkiego, co z nimi związane? Czy żyjemy w czasach, w których nikt nie traktuje już ludzi jak zwierząt ofiarnych i nie ma bogów, w imieniu których chce ich wykrwawiać?

 

Stary kult w nowych szatach

Tak i nie.

Tak − ponieważ nikt w dzisiejszym cywilizowanym świecie nie postuluje budowania świątyń mrocznym bogom przeszłości i wyrywania serc ofiarom na ołtarzach przez kapłanów zapomnianych kultów. Owszem, z różnych stron świata dochodzą nas wieści o tajemnych sektach skupiających szaleńców albo znudzonych dekadenckich nastolatków, którzy naprawdę chcą składać ludzi w ofierze − ale nikt normalny nie traktuje ich inaczej niż niczym zwykłych zwyrodnialców i morderców.

Nie − ponieważ idee domagające się ofiar z ludzi nadal żyją wśród nas, nadal przenikają społeczeństwa, nadal podgryzają naszą cywilizację. Mimo że zaprzestaliśmy wznoszenia krwawych ołtarzy i oddawania czci starożytnym bożkom, dzisiejszą kulturę wciąż wypełnia monotonny chór, który woła o konieczności poświęcenia. Współczesny człowiek nie musi już wyznawać starożytnych religii − dziś zastępują mu je ideologie polityczne i systemy filozoficzne, niezależnie od tego, czy jest ich wyznawcą w pełni świadomie czy nie. Nie potrzebuje już antycznych bożków − dziś ma nowe „bóstwaˮ: społeczeństwo, państwo, dobro wspólne… Nie są mu niezbędne świątynie i ołtarze − dziś każdego roku, każdego dnia swojego życia zachęcany jest albo zmuszany do poświęcania: siebie i innych.

Jak wyglądają dzisiejsze religie, bożki i ołtarze domagające się nowych ofiar z ludzi?

ODPOWIEDŹ DO PRZECZYTANIA W CZĘŚCI DRUGIEJ.

 

Mateusz Błaszczyk

Absolwent Wydziału Polonistyki i magistrant Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Z „fachu” redaktor językowy i korektor, z przekonania wolnościowiec. Sympatyk twórczości i myśli Ayn Rand. Miłośnik historii, zwłaszcza greckiego antyku i łacińskiego średniowiecza, podróży po Grecji i Włoszech, dobrej literatury oraz kiepskich filmów.

Więcej tekstów

Może spodoba Ci się również...