Niepokojąca popularność marihuany » Obiektywizm.pl

Niepokojąca popularność marihuany

Autor: Paweł Jankowski
Korekta: Mateusz Błaszczyk

Uwaga redakcji: autor przedstawia w poniższym eseju własne przemyślenia i nie reprezentuje oficjalnego stanowiska portalu Obiektywizm.pl


Od dłuższego czasu w społeczeństwie można zaobserwować rosnącą popularność marihuany. Używka ta powoli wychodzi z szafy, a o jej znakomity wizerunek dbają nie tylko młodzi ludzie zafascynowani szczenięcymi odlotami. Ze swoją sympatią do marihuany obnoszą się także niektórzy politycy, a muzycy reggae wysławiają ją w swoich tekstach. Logo trawki już dawno temu wkradło się do popkultury i widoczne jest na koszulkach, naszywkach, a także w formie tatuaży.

W wolnym społeczeństwie każdy ma prawo chwalić to, co uważa za atrakcyjne, dlatego entuzjastom marihuany nie zamierzam tego prawa odbierać. Nie zamierzam również demonizować tej używki, bo każdy rozsądniejszy człowiek wie, że używka, jak sama nazwa wskazuje, bywa używana częściej lub rzadziej, a jej odpowiedzialna konsumpcja nie musi prowadzić do tragedii. Wolność oznacza jednak również, że możemy, a czasem powinniśmy, krytykować. Dlatego dzisiaj będzie krytyka. Nie marihuany samej w sobie, lecz jej rosnącej popularności. I niebezpiecznej tendencji jej niektórych użytkowników do wmawiania społeczeństwu, że psychiczne odloty są czymś fajnym, z czym warto się obnosić.

Jeden z czołowych argumentów na rzecz marihuany, jaki możemy spotkać w debacie, dotyczy jej medycznych zastosowań. Argument sam w sobie jest dość kulawy, medyczne zastosowanie ma bowiem również morfina, benzodiazepiny, barbiturany oraz inne środki mocno uzależniające. Narkotyki – owszem – bywają zbawienne. Pod warunkiem, że wskazówek dotyczących ich stosowania dostarcza lekarz bądź inny specjalista, a nie diler. Tyle jeśli chodzi o racjonalizowanie palenia trawki przez wskazanie jej kuracyjnych atutów. Faktem jest jednak, że większość użytkowników marihuany stosuje ją dla przyjemności. Przyjemności wynikającej z błogiego stanu odlotu. I tu zaczynają się większe schody.

Wielu z nas czerpie przyjemność z wykonywania czynności, które nie zawsze są pożyteczne czy zdrowe. Sięganie po narkotyki to jaskrawy przykład takiej aktywności, w której przyjemność wiąże się z pewną formą ucieczki od rzeczywistości, głównie przez zmianę myślenia na subiektywnie rozkoszne. Czyli przez zaburzenie myślenia i innych procesów poznawczych. O ile jednak rezygnacja z trzeźwego odbioru rzeczywistości przy użyciu ecstasy, LSD czy amfetaminy nie jest zbyt widoczna, o tyle entuzjaści zioła nierzadko ze swoją aktywnością się obnoszą. Pomaga im w tym etyczny relatywizm, w obrębie którego próbują przekonać społeczeństwo, że ogłupianie się trawą jest czymś pozytywnym. A ogłupianie się czymkolwiek nie jest ani pozytywne, ani mądre.   Brak społecznej aprobaty dla zażywania mocniejszych narkotyków sprawia, że wytrawni narkomani konsumują swoje smakołyki w mniejszym lub większym ukryciu. Dzięki temu nawet najbardziej zdegenerowani heroiniści  zażywają narkotyki na melinach bądź w toaletach. Nie deprawują swoim widokiem dzieci oraz adolescentów, których kręgosłup moralny nie jest jeszcze stabilny, więc jest podatny na różnego rodzaju negatywne modelowanie.

Gdy jednak palacz marihuany pojawia się publicznie w koszulce z logiem „cannabis”, wysyła w ten sposób komunikat:

Zioło jest świetne i w dobrym tonie jest je zapalić.

Rosnąca popularność marihuany wśród młodzieży to w prostej linii wynik tego zjawiska. A zjawisko to jest wyrazem coraz bardziej dominującego w przekazie relatywizmu moralnego. Ten relatywizm w ostatnich latach stał się solidną podporą dla tych, którzy w imię rzekomej wolności rezygnują z ocen moralnych, obłudnie zarzucając krytykom sprzeniewierzenie się wolnościowym ideom.

Dokonywanie ocen moralnych każdego uczynku jest nie tylko prawem każdego wolnego człowieka, lecz także nierzadko powinnością. Nie może istnieć wolne społeczeństwo, jeśli nie istnieją w jego ramach sztywne zasady wyprowadzone z odpowiedniego systemu wartości. Dlatego w ramach systemu wartości, który hołduje rozumowi i logice i uważa je za podstawowe narzędzia poznania, należy głośno i wyraźnie powiedzieć palaczom zioła:

OGŁUPIANIE SIĘ MARIHUANĄ NIE JEST NICZYM ZASŁUGUJĄCYM NA MANIFESTACJĘ.

Może spodoba Ci się również...