Krwawe żniwo kolektywizacji

Jednym z założeń socjalizmu było, że po pokonaniu kapitalizmu i kolektywizacji środków produkcji, społeczeństwo uzyska nowe moce przerobowe. Wyzwolenie ludu miast i wsi miało nierozłącznie wiązać się ze zwiększeniem jego efektywności, co z kolei miało zaprowadzić powszechny dobrobyt.

Dziś przyjrzymy się kolektywizacji rolnictwa taką, jaka one naprawdę była – czyli krwawą, brutalną i absurdalną inicjatywą.

Tutaj wielu pewnie zdziwi pogląd Lenina, który był chyba najbliższy oryginalnej idei – spółdzielnie miały powstawać dobrowolnie. Faktycznie, powstała tendencja do łączenia się małych gospodarstw rolnych w większe artele. Proces ten następował powolnie i prawie w ogóle nie zaangażowali się w niego więksi i średni właściciele ziemscy. Tak wyglądało to mniej więcej od rewolucji aż do roku 1929. W owej wstępnej, dobrowolnej jeszcze fazie, nie wystąpiły negatywne efekty charakterystyczne dla późniejszych okresów.

Dlaczego 1929 rok oznaczał koniec dobrowolności?

Za kolektywizację zabrał się Józef Stalin, mimo że w samej partii bolszewickiej, za swój program był krytykowany, min. przez Nikołaja Bucharina i Aleksieja Rykowa. Rozpędziła się maszyna propagandowa. Bogatych chłopów o dużym areale ziemi określano w niej kułakami, a kolektywizację – rozkułaczaniem. Co pewnie nikogo nie dziwi, rolnicy swoich ziem bronili nieraz z bronią w ręku. W akcie desperacji zdarzało się, że zarzynali swoje zwierzęta. W pierwszej fazie intensywnej kolektywizacji duży opór społeczny spowodował śmierć około miliona osób – ale to tylko początek, bo mówimy tu tylko o latach 1930-1932.

Później pojawił się Wielki Głód na Ukrainie, zwany Hołodomorem. W rok (1932-1933) pozbawił życia od 4,5 do nawet 7 milionów ludzi. Uwzględniając jednak również inne tereny, na których w tym roku wystąpił, śmierć głodową ponieść mogło do 10 milionów osób.

Warto tutaj jasno nakreślić bardzo ścisłe powiązania między Wielkim Głodem a kolektywizacją i ówczesną polityką rolną, oraz przywołanym na wstępie założeniem. Otóż władze ZSRR wymagały od rolników nieodpłatnych dostaw na rzecz reżimu, często przekraczających możliwości produkcyjne całych wsi. Rolnikom nieustannie zarzucano lenistwo, marnotrawienie potencjału i ukrywanie części produkcji. Nie przejmując się tym, jak bardzo niewykonalne były odgórnie przyjęte założenia, były egzekwowane z całą surowością. Był to naprawdę jeden z najpotworniejszych okresów w dziejach ludzkości, całkowicie niewyobrażalny jeżeli zauważymy, że wydarzyło się to niecały wiek temu.

Szybko z ukraińskiej wsi zniknęły psy i koty. Ludzie jedli paszę dla zwierząt, korę z drzew, dochodziło do aktów kanibalizmu, a matki dusiły swoje małe dzieci – by nie musiały chwilę później umrzeć z głodu. Idee mają konsekwencje.

Kolektywizację zakończono w europejskiej części ZSRR w 1934, a w 1938 w części azjatyckiej. Gdy już zapanował nowy ład wszędzie, okazało się, że mimo skierowania większej liczby ludzi do pracy w rolnictwie i zmniejszenia liczby ludności, standard żywieniowy w ZSRR spadł drastycznie. Liczba trzody chlewnej spadła o połowę, wprowadzono reglamentację żywności, ale mimo dramatycznej porażki takiej polityki rolnej, przez całkowite zaślepienie ideowe, wprowadzano ją w kolejnych, podbitych podczas II WŚ krajach. Najpierw w państwach nadbałtyckich, Mołdawii, a także we wschodniej Polsce.

Produkcja rolna w chwili śmierci Stalina była niższa, niż za panowania cara Mikołaja II, mimo ogromnego postępu technologicznego i wbrew gigantycznemu progresowi, który wówczas dokonał się na całym świecie. Dopiero na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, udało się osiągnąć poziom produkcji sprzed rewolucji październikowej, jednakże w ZSRR i państwach zależnych już nigdy nie zrezygnowano z reglamentowania żywności, a wiele towarów było wiecznie deficytowych – jak chociażby mięso.

Aleksander Serwiński

Blog i vlog około polityczny. Mówię jak mi się wydaje, że jest. Sprawy społeczne, gospodarcze, geopolityka i prawo okiem człowieka, który umiłował wolność.

Więcej tekstów - Strona autora


FacebookYouTube

Może spodoba Ci się również...