Krótko o szczęściu w obiektywizmie

Podstawą etyki obiektywistycznej jest twierdzenie, że pojęcie wartości jest wtórne wobec pojęcia życia.

Tylko organizmy mogą dążyć do wartości, ponieważ tylko one stoją przed alternatywą istnienia i nieistnienia (m.in. w Atlasie Zbuntowanym czytamy, że materia jest niezniszczalna i wyłącznie zmienia formy) – i aby zachować swoje życie, swoje istnienie, muszą one działać na jego rzecz. Coś jest wartością, jeżeli dany podmiot chce do tego czegoś dążyć i/lub to zatrzymać. Tak np. wartością może być dla kogoś wyspecjalizowanie się w jakimś zawodzie, zakup danego przedmiotu, polepszenie swojego ogólnego dobrobytu itd. Co jest jednak – mówiąc słowami Rand – ultymatywną wartością, tj. taką, ze względu na którą podmiot dąży do innych wartości? Tą wartością jest życie organizmu i ze względu na nią człowiek – aby działać moralnie, czyli na rzecz  samego siebie – musi wybierać swoje wartości i cele.

Chociaż pojęcie życia jest kluczowe dla całej filozofii obiektywistycznej, nierozważne położenie nacisku na nie może prowadzić do różnych nieporozumień. Kiedy Rand mówi, że życie jest ultymatywną wartością, nie ma na myśli byle jakiego życia. Należy przez to rozumieć, że człowiek nie tylko powinien dążyć do zachowania swojego życia, ale powinien to również robić w sposób zgodny ze swoją naturą, czyli racjonalny (można by powiedzieć, że tak naprawdę dążenie do zachowania swojego życia jest możliwe tylko i wyłącznie w zgodzie z rozumną naturą człowieka. Myślę jednak, że komuś może się wydawać, że dąży do zachowania swojego życia, mimo że tak naprawdę tego nie robi, lub że dąży – w sensie swojej intencji; wtedy powiedzenie, że ktoś „dąży do zachowania życia w sposób racjonalny” nie byłoby pleonazmem). Racjonalne działanie to działanie cnotliwe (cnota to sposób, w jaki zdobywa się i/lub zatrzymuje wartość), jednakże zachowanie życia nie jest jedyną „nagrodą” za moralne postępowanie. Człowiek racjonalny i cnotliwy to człowiek, który jest w stanie osiągnąć szczęście. I to szczęście, jak pisze Rand w Cnocie egoizmu, stanowi drugi aspekt wartości ultymatywnej. Racjonalny egoista nie jest jednostką, która przez całe życie odczuwa cierpienia, bo tak dyktuje mu „racjonalny głos”. Taka sytuacja nie może mieć miejsca, jest niemożliwa. Działanie racjonalne (a zatem, powtórzmy, dążące do właściwych wartości poprzez określone cnoty) jest jedynym środkiem do szczęścia. Galt mówi wprost:

Człowiek żyje dla samego siebie, a osiągnięcie szczęścia jest jego najwyższym celem moralnym.

Człowiek nie osiąga szczęścia w pogoni za kaprysami i robiąc wszystko to, na co akurat ma ochotę, pod wpływem chwili i emocji. W momencie gdy działamy na rzecz zdobycia jakiejś wartości, lecz nie robimy tego ze względu na całe nasze życie, w perspektywie szerszej niż tu i teraz, działamy niemoralnie. Co z tego, że będę się cieszył z zakupu samochodu, skoro musiałem wyczyścić swoje konto lub – co gorsza – zadłużyć się? Zamiast oszczędzania wybrałem doraźną konsumpcję, mimo że nie musiałem tego robić. Lepszym przykładem jest dążenie do upojenia alkoholowego. Co z tego, że odczułem jakąś tam przyjemność związaną z upiciem się, skoro poskutkowało to ciężkim kacem i niemożnością normalnego funkcjonowania następnego dnia? Przyjmując za wzór wartości przyjemność (czyli: dobre jest to, co przyjemne) moglibyśmy dojść do wniosku, że najlepiej dzień w dzień się upijać.

Szczęście jest tym stanem świadomości, który wynika z osiągnięcia własnych wartości. Jeżeli człowiek ceni pracę produktywną, to jego szczęście jest miarą jego sukcesu w służbie własnego życia. Jeżeli jednak człowiek ceni destrukcję, jak np. sadysta, lub samotorturowanie się, jak np. masochista; lub życie pozagrobowe, jak np. mistyk; albo bezmyślne zrywy, jak kierowca podrasowanego grata – to jego domniemane szczęście jest miarą sukcesu w służbie jego destrukcji.

To, że jedne wartości służą życiu i osiągnięciu szczęścia, a inne nie, wynika z natury ludzi i otaczającej go rzeczywistości. Jedyne, co człowiek może zrobić, to tę rzeczywistość (i samego siebie) poznać – inaczej nie będzie mógł żyć moralnie. Do poznania jednak potrzebny jest rozum (rozum to jedna z kardynalnych wartości; przysługuje mu odnośna cnota – cnota racjonalności, podstawowa ze wszystkich cnót), to zaś oznacza wyrugowanie emocji jako siły napędowej ludzkiego postępowania.

Pełne przedstawienie obiektywistycznej koncepcji szczęścia wymaga o wiele więcej miejsca i dokładnej analizy wartości, jak i cnót. Moim celem jednak było zwrócenie uwagi na fakt, że z punktu widzenia etyki obiektywistycznej szczęście to drugi aspekt wartości ultymatywnej. Na koniec chciałbym wrócić do tego, co napisałem wcześniej: człowiek racjonalny to ktoś, kto może osiągnąć szczęście. Nie znaczy to jednak, że owo szczęście musi osiągnąć. Zwięźle ujmuje to Peikoff (OPAR: 341):

Wartość zapewnia szczęście, przynajmniej w metafizycznym sensie – nie licząc sytuacji, w których samo życie staje się dla człowieka niemożliwe, ponieważ, z jakiegoś powodu, dążenie do wartości staje się niemożliwe.

Są sytuacje, w których zdolność do zdobywania wartości jest niemożliwa do realizowania, na przykład wtedy, gdy:

(…) ktoś żyje w dyktaturze; lub gdy jest nieuleczalnie chory; lub traci niezastąpioną osobę, istotną dla jego egzystencji jako osoby dażącej do wartości, jak to się może zdarzyć w przypadku śmierci ukochanej żony lub męża (OPAR: 340).

Ziemowit Gowin

Magistrant w Instytucie Filozofii UW. Interesuje się analityczną metafizyką, epistemologią, filozofią umysłu i filozofią języka.

Więcej tekstów

Może spodoba Ci się również...