Izrael – być albo nie być dla Zachodu

oryginał: The Objective Standard
tłumaczenie: Tomasz Czapla

Izrael: Być albo nie być dla Zachodu

 

Począwszy od pogromów, przez Holokaust, aż po trwające dziś ataki arabskie, palestyńskie, muzułmańskie − Żydzi byli prześladowani, gnębieni i mordowani za bycie Żydami. Czy to traktowani jako członkowie rasy, religii czy kultury, Żydzi byli ofiarami tak skondensowanej przemocy i nienawiści, jakiej nie znała żadna inna grupa ludzi w historii. A mimo to, mimo tych nieustających napaści, Żydom udało się przetrwać − a nawet prosperować.

Jedną z dróg ku przetrwaniu przeciwko wszelkim przeszkodom, jaką wybrali Żydzi, było ustanowienie i utrzymanie państwa Izrael, które założyli w 1948 roku, trzy lata po Holokauście. Jakiekolwiek nie byłyby inne powody powstania Izraela, miał być on przede wszystkim domem i bezpieczną przystanią dla Żydów: krajem, w którym mogliby żyć, myśleć, produkować i prosperować.

I Izrael spełnił swą rolę.

 

Cnota Izraela

 

Izraelczycy zmienili pustynie i bagna w centra nauki, technologii, inżynierii i rolnictwa. Stworzyli systemy odsalające i oczyszczalnie wód, zakłady farmaceutyczne, urządzenia biomedyczne i sposoby terapii, jak i mrowie innych wartości służących życiu. Dzięki temu Izraelczycy podnieśli standard życia nie tylko swój, lecz także wszystkich na tej planecie. Od napędów flash po mikrokamery, od odpornych na bakterie tkanin po odmianę pomidorów wiśniowych − Izraelczycy okryli świat deszczem budujących życie wartości.

Jak Izraelczykom się to udało? Zasadniczo dokonali tego dzięki rozumowi − przez obserwację rzeczywistości, konceptualizację swoich spostrzeżeń, budowanie hipotez, eksperymentowanie i angażowanie zasad logiki. A co sprawiło, że mogli używać rozumu? Izraelczycy mogli myśleć racjonalnie i działać podług rozumu, ponieważ ustanowili i utrzymali rządy prawa i system prawny, oddany zasadniczo roli ochrony praw jednostkowych.

Mimo że Izrael nie jest doskonały w tym zakresie (i żadne państwo na świecie nie jest), jego rząd chroni swoich obywateli i mieszkańców oraz ich prawo do życia, wolności i dążenia do szczęścia. Izrael to republika parlamentarna z obieralnymi władzami; niezawisłym sądownictwem; wolnością sumienia i słowa; oraz równością wobec prawa dla wszystkich ludzi, bez względu na rasę, wyznanie, filozofię, płeć czy orientację seksualną. W tym zakresie, w porównaniu do innych krajów Bliskiego Wschodu, Izrael jest bastionem rozumu, wolności i cywilizacji.

Poszanowanie Izraela dla praw jednostki nie jest przypadkiem,. Ochrona praw jednostki była wpisana w samą istotę tego państwa od samego początku. Dokument założycielski Izraela, jego Deklaracja Niepodległości, wyraża ten cel otwarcie:

            „Państwo Izrael… zapewni całkowitą równość praw społecznych i politycznych wszystkim swoim mieszkańcom niezależnie od religii, rasy i płci; zagwarantuje wolność wyznania, sumienia, języka, edukacji i kultury; otoczy ochroną miejsca święte wszystkich religii…

Apelujemy do arabskich mieszkańców Państwa Izrael, aby zachowali pokój i wzięli udział w budowie państwa jako pełnoprawni i równi obywatele, z odpowiednią reprezentacją we wszystkich jego instytucjach.”

 

Takie zasady i cele były przedłożone nie tylko w Deklaracji Niepodległości Izraela, lecz także w przemowach jego głównego założyciela i pierwszego premiera, Dawida Ben-Guriona. W Izraelu, jak wyjaśnił Ben-Gurion,

            „… będą żyli tak Żydzi, jak i nie-Żydzi − i każdy z nich będzie obywatelem na równych prawach; równych we wszystkim bez wyjątku, co znaczy: to państwo będzie również ich państwem… Stosunek Państwa Żydowskiego do swoich arabskich obywateli będzie ważnym czynnikiem − choć nie jedynym − w budowaniu dobrych sąsiedzkich stosunków z krajami arabskimi. Jeśli obywatel arabski będzie czuł się jak w domu w naszym państwie i jeśli jego status nie będzie się różnił od statusu Żyda, a będzie być może lepszy od statusu Araba w kraju arabskim, i jeśli Państwo Żydowskie pomoże mu szczerze i oddanie w osiągnięciu ekonomicznego, społecznego i kulturowego poziomu żydowskiej społeczności, wtedy nieufność Araba proporcjonalnie spadnie, i zostanie wzniesiony pomost dla semickiego, arabsko-żydowskiego sojuszuˮ.

 

Takie były podstawowe idee, na których opierał się od początku Izrael. Mimo obecności od samego początku elementów kolektywistycznych i socjalistycznych w izraelskim systemie rządów (które trwają do tej pory), to państwo zostało oparte przede wszystkim na idei rządu, który ma „zapewnić całkowitą równość praw społecznych i politycznych wszystkim swoim mieszkańcomˮ.

Od momentu powstania Izrael skodyfikował te idee w prawodawstwie i praktyce politycznej. Oto dlaczego nie tylko Żydzi i nie tylko mężczyźni, lecz także Arabowie, muzułmanie, chrześcijanie, ateiści oraz kobiety mają wolność, aby myśleć, mówić, dążyć do pożądanych wartości, zakładać firmy, głosować w wyborach i ubiegać się o stanowiska polityczne. Mimo niedoskonałości Izrael jest państwem prawa, szanującym prawa jednostkowe.

Jeśli ochrona praw jednostkowych jest moralnym zadaniem rządu (a jest) − jeśli wymagania ludzkiego życia stanowią standard moralny (a stanowią) − i jeśli używanie rozumu, aby żyć i prosperować jest esencją cnót moralnych (a jest), wówczas Izrael jest krajem moralnie dobrym.

To stanowi główny powód, dlaczego kraje arabskie i muzułmańskie oraz grupy dżihadystowskie nieustannie atakują Izrael − tak samo jak atakują Amerykę i narody zachodnie w ogólności. Ale w przypadku Izraela jest jeszcze jeden dodatkowy motyw, który napędza ich agresję: Izrael założyli Żydzi i stanowi on bezpieczną przystań dla Żydów − a Arabowie i muzułmanie (w dużym stopniu) żywią do Żydów szczególną nienawiść. Dlaczego tak jest − to temat na inną audycję. Ale, jak zobaczymy, nienawiść do Żydów − w tym gotowość do zamordowania ich − jest plagą wśród Arabów i muzułmanów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Ta nienawiść stanowi fundamentalny czynnik motywujący ich agresję przeciwko Izraelowi.

 

Krótkie przypomnienie wydarzeń arabskiej i muzułmańskiej agresji przeciwko Izraelowi

 

14 maja 1948 roku, wygasł brytyjski Mandat Palestyński; oenzetowski plan podziału Palestyny na państwo żydowskie i arabskie wszedł w życie; Izrael ogłosił niepodległość. Następnego dnia pięć sąsiadujących arabskich, muzułmańskich krajów − Egipt, Transjordania, Syria, Liban i Irak − zaatakowało Izrael od południa, wschodu i północy, w połączonej próbie zniszczenia kraju i wymordowania żydowskiej populacji.

W ciągu tej 19-miesięcznej wojny 6373 Izraelczyków − jeden procent populacji − zginęło w walce o życie i niepodległość. Mimo strat Izrael wygrał wojnę, a Izraelczycy przystąpili do budowania kraju chroniącego prawa tak, jak zaplanowali.

Ale arabskie, muzułmańskie kraje w regionie uznały to za nie do zaakceptowania. „Problememˮ był dla nich sam fakt − jak wielokrotnie powtarzały − istnienia Izraela.

Izrael i Żydzi − wg arabskich, muzułmańskich agresorów − muszą zostać zniszczeni. Jak ogłosił to król Saud z Arabii Saudyjskiej w 1954 r.: „Dla świata arabskiego Izrael jest jak rak dla ludzkiego ciała, a jedynym remedium jest wycięcie go, tak jak wycina się rakaˮ. Z powodu zademonstrowanych przez Izrael zdolności bojowych okazało się to trudne i kosztowne. Ale to nie szkodzi, powiedział król Saud: „Narody arabskie są gotowe poświęcić 10 milionów z 50 milionów swoich ludzi, jeśli będzie trzeba, aby zniszczyć Izraelˮ.

Egipski minister stanu Anwar Sadat zgodził się z tym i wytłumaczył przyczynę dżihadu przeciwko Żydom:

„Nasza wojna przeciw Żydom to antyczne starcie, które rozpoczął Mahomet… Jest naszym obowiązkiem walczyć z Żydami w imię Allaha i w imię naszej religii i jest naszym obowiązkiem zakończyć wojnę, którą rozpoczął Mahometˮ.

Przez lata 50. i 60. arabscy terroryści muzułmańscy − wspierani przez Arabię Saudyjską, Egipt i inne kraje arabskie i muzułmańskie − regularnie atakowali i mordowali Izraelczyków, którzy próbowali odwetu, ale nie mogli powstrzymać ataków.

W 1959 roku siły antyizraelskie stworzyły Fatah (nazwa rozdziału Koranu oznaczająca „Podbójˮ), którego głównym zadaniem było zaangażowanie się w wojnę partyzancką mającą na celu zniszczenie Izraela i tzw. wyzwolenie Palestyny. W 1964 r. sprzymierzone siły utworzyły Organizację Wyzwolenia Palestyny, której ogłoszony cel brzmiał: zniszczenie Izraela przez „świętą wojnę (al-dżihad), aż całkowite i ostateczne zwycięstwo zostanie osiągnięteˮ.

Na przestrzeni kolejnych lat arabskie i muzułmańskie kraje, razem z Fatah i OWP, składowały broń, trenowały żołnierzy i wypatrywały dnia, kiedy będą mogły zalać Izrael i wymordować Żydów. W 1967 r. poczuły, że są gotowe. „Istnienie Izraela jest błędem, który musi zostać naprawionyˮ, powiedział iracki prezydent Abdul Rahman Arif w maju owego roku. „To jest nasza okazja, by wymazać hańbę, która nie opuszczała nas od 1948. Nasz cel jest jasny − wymazać Izrael z mapyˮ. Syryjski minister obrony Hafez al-Assad oświadczył: „Nasze siły są teraz nie tylko w pełni gotowe do odparcia agresji, lecz także do aktu wyzwolenia i rozbicia syjonistycznej obecność w arabskiej ojczyźnie… nadszedł czas, aby ruszyć do walki o anihilację!ˮ.

W czerwcu 1967 r. Egipt, Jordania i Syria − z pomocą Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejtu i innych − rozpoczęły kolejną otwartą wojnę przeciwko Izraelowi. Prezydent Egiptu Gamal Abdel Nasser zwięźle określił cel ataku: „Naszym podstawowym celem jest zniszczenie Izraelaˮ.

Izrael po raz kolejny bohatersko się obronił, tym razem pokonując wszystkich najeźdźców w zaledwie sześć dni (stąd „wojna sześciodniowaˮ) i zagarniając ich terytorium, w tym Półwysep Synaj i Gazę od Egiptu − Wzgórza Golan od Syrii − oraz Zachodni Brzeg, w tym wschodnią Jerozolimę, od Jordanii.

Ponieważ Izrael przejął te tereny od najeźdźców w wyniku obrony przed agresją, miał pełne prawo do ich zaanektowania − i powinien był tak zrobić. Niestety, Izrael nie zdecydował się na to. Zamiast tego wybrał obecność wojskową na tych terenach w celu powstrzymania najeźdźców od dalszych ataków i ustanowienia pozorów bezpieczeństwa dla siebie.

Ale nie dało się w ten sposób zapewnić bezpieczeństwa Izraelowi, a kraje arabskie i muzułmańskie natychmiast dały o tym znać.

W sierpniu 1967 r. przywódcy ośmiu krajów arabskich i muzułmańskich − Egiptu, Syrii, Jordanii, Libanu, Iraku, Algierii, Kuwejtu i Sudanu − odbyli szczyt, na którym zgodzili się i przyrzekli słynne 3xNIE:

  • „Nie dla pokoju z Izraelem.
  • Nie dla uznania Izraela.
  • Nie dla negocjacji z Izraelemˮ.

Podczas kolejnych kilku lat te kraje sponsorowały niezliczone ataki terrorystyczne przeciwko Izraelowi w nadziei, że choć częściowo rozwiąże to ich „problemˮ, którym było istnienie Izraela. Ale terroryzm nie był w stanie pokonać tego problemu.

Izrael nadal istniał.

W październiku 1973 r. Egipt, Irak, Syria, Libia i inne kraje arabskie i muzułmańskie rozpoczęły kolejną wojnę przeciwko Izraelowi. Libijski prezydent Muamar Kadafi wyjaśnił jej cel:

„Wojna z Izraelem musi przebiegać tak, aby po niej Izrael przestał istniećˮ.

Ale Izrael po raz kolejny pokonał najeźdźców, których, rzecz jasna, zaczęły frustrować jego skuteczność i niezłomność. Wznowiły zatem taktykę terroryzmu i podwoiły próby partyzantki.

W latach 70. arabscy i muzułmańscy terroryści wspierani przez arabskie i muzułmańskie kraje bezustannie atakowali i mordowali Izraelczyków − od wysadzenia autobusu szkolnego pełnego izraelskich dzieci, przez wrzucenie granatu do samochodu, którym jechała izraelska rodzina, ostrzelanie Izraelczyków na lotnisku, porwanie izraelskich sportowców na olimpiadzie i zamordowanie ich, ostrzelanie Izraelczyków w hotelu, po wysadzenie kawiarni pełnej Izraelczyków i wiele innych. Wszystko to pojawiało się w codziennych wiadomościach.

Jakkolwiek ponuro nie wyglądałaby sytuacja w latach 70., w 1979 r. niespodziewanie nastąpił pozytywny zwrot. Egipt zgodził się na zaprzestanie agresji przeciwko Izraelowi w zamiast za roponośny Półwysep Synaj, który Izrael przejął od Egiptu podczas wojny sześciodniowej. Izrael i Egipt od tamtej pory są w stanie pokoju − co pokazuje, że aby utrzymać pokój z Izraelem, wystarczy go nie atakować.

Ale inne kraje arabskie i muzułmańskie oraz ich terrorystyczni pachołkowie nadal atakowały Izrael i mordowały Izraelczyków, ponieważ… Izrael nadal istniał.

Organizacja Wyzwolenia Palestyny była szczególnie aktywna podczas tego okresu, a jej przywódcy jednoznacznie wyrażali się o jej celach. Jak wyjaśnił przedstawiciel OWP Rafiq Najshah w 1980 r.:

            „Nie nastąpiła żadna zmiana w fundamentalnej strategii OWP, a jest nią totalne wyzwolenie Palestyny i zniszczenie kraju okupującego… Pod żadnym pozorem Palestyńczycy nie zaakceptują części Palestyny jako państwa palestyńskiego i nie porzucą pozostałych terenów, które teraz zwą się państwem Izraelˮ.

Podczas lat 80., poza częstszymi atakami OWP, wiele innych grup terrorystycznych powstało i dołączyło do ataków na Izrael. Palestyński Islamski Dżihad powstał w 1981 r. − i jego otwartym celem było zniszczenia Izraela. Hezbollah został (a więc Partia Allaha) sformowany w 1985 r. w celu zniszczenia Izraela. I w końcu Hamas (znany również jako Islamski Ruch Oporu) powstały w 1987 r. wyłącznie w celu zniszczenia Izraela. W rezultacie ataki przeciwko maleńkiemu państwu żydowskiemu zwielokrotniły się.

Również w latach 80. nowa teokracja irańska dołączyła do prób zniszczenia Izraela. Ajatollah Chomeini poprzysiągł swój sojusz z Arabami słowami:

            „Och bracia! Nie patrzmy na tę świętą i męczeńską wojnę jako wojnę między Arabami a Izraelem. Uznajmy ją za wspólną wojnę muzułmanów przeciwko Żydom i ich przywódcom. Jest obowiązkiem wszystkich islamskich rządów i ich poddanych, aby całymi swoimi siłami, swoim potencjałem, pomagały i wspierały Fedajinów (partyzantów) na linii ogniaˮ.

Oprócz finansowania, uzbrajania i szkolenia Hezbollahu Iran wkrótce rozpoczął finansowanie i zbrojenie Hamasu oraz pozostałych grup oddanych celowi zniszczenia Izraela.

Ataki przeciwko państwu żydowskiemu były coraz liczniejsze.

Mimo że sytuacja wyglądała dla Izraela coraz bardziej ponuro, w 1994 r. znowu nastąpił pozytywny zwrot: Jordania zgodziła się podpisać traktat pokojowy z Izraelem − w zamian za obietnicę Stanów Zjednoczonych na anulowanie długów Jordanii. Izrael i Jordania od tamtej pory są w stanie pokoju − co ponownie pokazuje, że jedynym, co musi zrobić dany kraj, aby cieszyć się pokojem z Izraelem, jest powstrzymanie się od atakowania tego państwa.

Ale pozostałe kraje arabskie i muzułmańskie oraz ich pachołkowie nadal atakowały Izrael.

W ciągu lat 90. i w roku 2000 Izraelczycy brali udział w wielu spotkaniach i negocjacjach, mających na celu rozwiązanie „dwupaństwoweˮ, polegające na tym, że Izrael miałby swoje suwerenne państwo, a Palestyńczycy swoje suwerenne państwo − i jedni i drudzy mieliby żyć obok siebie w harmonii, a sąsiednie kraje arabskie i muzułmańskie zostawiłyby Izrael w spokoju.

Ten kompromis miałby spełnić życzenia Arabów, Palestyńczyków i muzułmanów odnośnie do pokojowych stosunków z Izraelem.

Ale był jeden problem: oni nie mieli wcale takich życzeń. „Naszym życzeniem − wyjaśnił przewodniczący Organizacji Wyzwolenia Palestyny, Jaser Arafat, w 1996 r. − jest eliminacja państwa Izraelˮ.

Znalezione obrazy dla zapytania israel meme

W roku 2000, przeoczając tę jawną przeszkodę w jakimkolwiek rozsądnym kompromisie, Izraelczycy zgodzili się oddać Palestyńczykom 95 proc. Zachodniego Brzegu i całą Strefę Gazy − w zamian za pokój. Palestyńczycy odrzucili ofertę i kontynuowali ataki na Izrael. Rzecznik OWP Bassam Abu Sharif powtórzył stanowisko palestyńskie:

„Walka przeciwko syjonistycznemu wrogowi to nie kwestia granic, ale samego istnienia elementu syjonistycznegoˮ.

Dostrzegacie już tę prawidłowość? Miała ona miejsce przez całą pierwszą dekadę lat 2000 i przez połowę drugiej.

W 2012 r. lider Hamasu Khaled Mashaal wyjaśnił niezmienne i nadrzędne stanowisko arabsko-palestyńsko-muzułmańskie w czasie przemowy w Gazie:

            „Palestyna jest nasza od rzeki po brzeg morza i od południa po północ. Nie będzie żadnego ustępstwa odnośnie choćby cala tej ziemi. Nigdy nie uznamy prawowitości izraelskiej okupacji i − wobec tego − nie uznamy prawowitości Izraela, bez względu na to, jak długo to zajmie.

Wyzwolenie Palestyny − całej Palestyny − jest obowiązkiem, prawem, celem i dążeniem. Jest obowiązkiem ludu Palestyny, tak samo jak narodu arabskiego i islamskiegoˮ.

I tak dalej, i tak dalej.

 

Żaden z przytoczonych wyżej zamiarów nie jest niejasny. Wszystkie są jednoznaczne. I żaden z tych występnych ataków nie stanowi odosobnionego przypadku. Wszystkie są częścią skoordynowanych prób zniszczenia Izraela.

Widać ten cel nie tylko w wypowiedziach pojedynczych przywódców państw i grup, w działaniach tych państw i grup raz po raz podejmowanych przeciwko Izraelowi, lecz także w samych statutach dwóch obecnych rządów w Palestynie: Autonomii Palestyńskiej, znanej również jako Fatah, która rządzi w Zachodnim Brzegu; i Hamasu, kontrującego Strefę Gazy.

Konstytucja Fatahu wzywa do „Całkowitego wyzwolenia Palestyny i eksterminacji obecności syjonistycznej na polu ekonomicznym, politycznym, militarnym i kulturowymˮ; wyszczególnia, że „zbrojna powszechna rewolucja jest nieunikniona jako sposób na wyzwolenie Palestynyˮ, i że „ta walka nie skończy się, póki nie zostanie zniszczone syjonistyczne państwoˮ.

Patrząc na takie deklaracje, nie powinno dziwić, że Palestyńczycy w Zachodnim Brzegu regularnie atakują dziś Izraelczyków nożami, taranują ich samochodami, zamachują się na nich siekierami i strzelają do nich. Nie powinno też dziwić, że Mahmud Abbas, obecny prezydent rzekomo świeckiej Autonomii Palestyńskiej, ostatnio ogłosił: „zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby chronić Jerozolimę (od Żydów)ˮ.

            „Błogosławimy każdą kroplę krwi przelaną za Jerozolimę, czystą nieskalaną krew, krew przelaną dla Allaha, Allaha wszechmocnego. Każdy męczennik pójdzie do Raju, a każdy ranny będzie wynagrodzony przez Allahaˮ.

Konwencja założycielska Hamasu jest równie jednoznaczna: „Rozwiązania pokojoweˮ problemu Izraela „stoją w sprzeczności z zasadami Islamskiego Ruchu Oporu… Nie ma innego rozwiązania dla kwestii palestyńskiej, poza dżihadem:

[Hamas] aspiruje do wypełnienia obietnicy Allaha, nieważne jak długo to zajmie. Prorok, niech błogosławi go Allah i obdarzy zbawieniem, rzekł: »Dzień Sądu nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie zaczną zabijać Żydów, a wtedy, gdy Żyd schowa się za kamieniem czy drzewem, kamień i drzewo zawołają: O muzułmanie, o Abdulla, kryje się za mną Żyd, przyjdź i zabij go«ˮ.

Biorąc pod uwagę treść takiego dokumentu, nie powinno dziwić, że od chwili, kiedy Palestyńczycy wybrali Hamas do władzy w Gazie w 2006 r., odpalili w kierunku Izraela ponad 10 000 rakiet, zbudowali obszerną sieć tuneli z Gazy do Izraela, aby porywać i zabijać Izraelczyków, nakręcili i wyemitowali programy dla dzieci zachęcające do mordowania Żydów i regularnie ogłaszają, że ich celem jest eksterminacja wszystkich Żydów w Izraelu. „Naszą doktryną walki z wami (Żydami) − powiedział niedawno palestyński duchowny w hamasowskiej telewizji w Gazie − jest wasza totalna eksterminacja. Nie pozostawimy ani jednego z was przy życiuˮ.

I moglibyśmy tak jeszcze długo. Historia najazdu Arabów i muzułmanów na Izrael zawiera jeszcze więcej elementów, a przywódcy arabscy i muzułmańscy wygłosili wiele innych stwierdzeń o zniszczeniu Izraela i wymordowaniu Żydów. Ale powyższe wystarcza do nakreślenia natury problemu dla naszych bieżących celów.

Prezenter radiowy Dennis Prager podsumowuje sytuację w ten sposób:

            „Jeśli w dniu jutrzejszym Izrael opuściłby broń i ogłosił: »Więcej nie będziemy walczyć«, cóżby się stało? A gdyby arabscy sąsiedzi Izraela opuściliby broń i ogłosili: »Więcej nie będziemy walczyć«, cóżby się stało? W pierwszym przypadku nastąpiłoby natychmiastowe zniszczenie Izraela i masowe wymordowanie żydowskich mieszkańców. W drugim przypadku nastąpiłby od jutra pokójˮ.

Żaden uczciwy człowiek nie dyskutuje z takimi faktami.

 

Co należy zatem zrobić, aby zatrzymać ten najazd i ustanowić trwałe bezpieczeństwo dla Izraela i jego obywateli? Izraelczycy i ich sojusznicy muszą zrobić zasadnicze te cztery rzeczy:

 

  1. Zrozumieć, że kompromis z ludźmi, grupami i krajami chcącymi zabić Izraelczyków prowadzi nieuchronnie do ataków przeciwko Izraelowi i do mordowania Izraelczyków.

 

  1. Zrozumieć i wygłosić świecki, oparty na faktach, argument za prawem Izraela do istnienia − i to istnienia tam, gdzie istnieje obecnie.

 

  1. Promować − a w przypadku Izraelczyków także wdrożyć – rozwiązanie jednopaństwowe, w ramach którego Izrael anektuje tereny kontrolowane przez Palestyńczyków jako niezbędny krok do zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi i jego obywatelom i mieszkańcom.

 

  1. Promować − a w przypadku Izraelczyków także wdrożyć − politykę konsekwentnej eliminacji osób, grup i reżymów, które atakują lub grożą Izraelowi.

 

Pierwszy z warunków jest jasny na bazie krótkiej historii przypomnianej wcześniej. Rozważmy teraz po kolei pozostałe trzy.

 

Świecki argument na rzecz prawa Izraela do istnienia

 

Wielu Izraelczyków i zwolenników Izraela upiera się, że prawo Izraela do istnienia bierze się z historii biblijnej, gdzie Bóg daje tę ziemię Abrahomowi we władanie − czy też ze spuścizny kulturowej Żydów lub z posiadania w tym regionie antycznych korzeni. Ale jeśli chcemy obronić prawo Izraela do istnienia, musimy zaakceptować fakt, że tego typu argumenty są nie do obronienia.

Aby udowodnić, że prawo Izraela do istnienia pochodzi od Boga, musielibyśmy udowodnić, że Bóg istnieje. Jest to niemożliwe. Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga. Wierzyć w Boga lub wierzyć w prawa nadane przez Boga − to posługiwać się wiarą: akceptować idee w obliczu braku wspierających je dowodów. Jeśli ktoś akceptuje idee na bazie dowodów, akceptuje je przez rozum, nie wiarę. Oto dlaczego judaizm (tak jak chrześcijaństwo i islam) stawia wiarę na piedestale: jako cnotę. Jest to jedyny sposób na uznawanie istnienia bytu, którego nie można udowodnić. Oto dlaczego społeczeństwa oparte na religii wciąż walczyły ze sobą w ciągu historii ludzkości. Gdy raz ludzie zaakceptują wiarę jako drogę do wiedzy − i wiarę w ich konkretnego boga jako źródło prawdziwej prawdy − stają się odporni na racjonalne argumenty w tych sferach, w których zdominowała ich wiara. Dlaczego mieliby pozwalać rozumowi na podważanie prawd, które już zostały objawione przez wiarę?

Jeśli Izraelczycy i zwolennicy Izraela chcą wierzyć w Boga, mają do tego prawo. Ale twierdzić, że prawa Izraelczyków pochodzą od Boga − to opieranie prawa Izraela do istnienia na wierze zamiast na racjonalnych argumentach. Innymi słowy jest to przyznanie, że Izrael nie ma żadnych racjonalnych argumentów na rzecz swojego istnienia. Co więcej, uprawnia to też Arabów i muzułmanów do twierdzenia podobnie: że mają prawo do terytorium dzisiejszego Izraela, ponieważ tako rzecze wiara w ich Boga. Bo skoro wiara jest źródłem wiedzy, to jak mogą się mylić?

Argument, że prawo Izraela do istnienia opiera się na spuściźnie kulturowej Żydów czy korzeniach żydowskich w tym regionie jest równie problematyczne. Koreańczycy w Korei Północnej czy Irańczycy również mogą się poszczycić spuścizną kulturową i korzeniami na terenach, które zajmują, natomiast doskonale wiemy, że Korea Północna i Islamska Republika Iranu to kraje nielegalne. Dlaczego? Ponieważ prawa nie biorą się ze spuścizny kulturowej czy korzeni etnicznych. Mają źródło w uniwersalnej naturze człowieka.

Prawo Izraela do istnienia nie bierze się z poparcia Ligi Narodów czy ONZ czy z tzw. prawa międzynarodowego. Czy Izrael utraciłby swoje prawo do istnienia, gdyby ONZ czy „społeczność międzynarodowaˮ tak zdecydowały? To absurdalne.

Skąd więc pochodzi prawo Izraela do istnienia? Z faktów, które można zaobserwoZnalezione obrazy dla zapytania ayn randwać i logicznie wydedukować.

Jak zademonstrowała to amerykańska filozof Ayn Rand, prawa to uznanie faktycznych wymogów koniecznych do życia człowieka w kontekście społecznym. Rand wyłożyła główne spostrzeżenia i wnioski odnośnie zasady praw w esejach „Etyka obiektywistycznaˮ, „Prawa człowiekaˮ, „Prawa skolektywizowaneˮ oraz „O naturze rząduˮ. Każdy zainteresowany tematem źródła i natury praw powinien przeczytać te eseje. Natomiast w poruszanym temacie
kwestia jest następująca:

  Możemy zaobserwować, że istoty ludzkie żyją i prosperują głównie dzięki rozumowi. Żyjemy i rozwijamy się dzięki oglądowi rzeczywistości; przez zintegrowanie spostrzeżeń w koncepty, generalizacje i zasady; weryfikowanie naszych idei odnośnie do sprzeczności i eliminowanie ich; myślenie i planowanie z uwzględnieniem ogromnej ilości wiedzy, którą nabywamy; i działanie podług niej, aby osiągnąć i utrzymać wartości, na których opiera się nasze życie.

W skrócie : żyjemy dzięki działaniu podług naszego racjonalnego osądu.

Co może nas powstrzymać od działania podług naszego osądu? Inni ludzie, grupy i rządy. A jedynym sposobem, w jaki mogą to zrobić, jest przemoc fizyczna (w tym przemoc pośrednia, jak oszustwo i wymuszenie).

Jeśli ktoś wycelowuje broń w twoją głowę i nakazuje ci wsiąść na pociąg lub zamknąć się, lub zakazuje narysować ci Mahometa, lub pożyczać pieniędzy na procent, lub uprawiać seksu z twoim kochankiem, lub cokolwiek innego − nie jesteś wtedy w stanie działać podług własnego osądu. Musisz czynić to, co nakazał − albo umrzeć.

To samo tyczy się przemocy na mniejszą skalę. Jeśli policja egzekwuje prawo islamskie, które mówi, że kobieta musi okryć głowę lub pójść do więzienia, albo jeśli nakazują dziennikarzowi, aby nie krytykował rządu, bo zostanie wybatożony lub zaaresztowany − wtedy dana osoba nie może działać podług swojego osądu. Jak długo przemoc lub groźba przemocy jest w użyciu przeciwko osobie ludzkiej, tak długo uniemożliwia jej stosowanie podstawowych narzędzi do życia: osądu jej własnego umysłu. Te mniejsze stopnie przemocy niekoniecznie zabijają osobę, ale uniemożliwiają jej życie pełnią życia jako człowiek. Ludzie życie to życie kierowane przez osąd własnego umysłu.

Ponieważ jako istoty ludzkie żyjemy i rozwijamy się dzięki działaniu podług własnego osądu − i ponieważ użycie przemocy fizycznej uniemożliwia nam to − potrzebujemy zasady, według której nasze wybory, działania i polityka umożliwią nam bycie wolnymi od przemocy. Tą zasadą jest zasada praw jednostkowych: oparta na spostrzeżeniach prawda, że każda jednostka ma moralne prawo działać podług swojego osądu −- tak długo, jak nie narusza tego samego prawa u innych.

Można jeszcze przytoczyć o wiele więcej argumentów na rzecz świeckich, obiektywnych podstaw istnienia praw, ale powyższe nakreśla ogólny sens tego zagadnienia. Co zasada praw jednostkowych oznacza w praktyce, że nikt − w tym żadne grupy, gangi i rządy − nie ma prawa do inicjowania przemocy przeciwko innym ludziom. Jak określiła to Ayn Rand: „W cywilizowanym społeczeństwie siła może być użyta tylko w odwecie i tylko przeciwko tym, którzy ją wcześniej zainicjowaliˮ. Każdy jest moralnie zobowiązany pozwolić innym działać podług ich osądu. Piękno koncepcji praw opartej na tych spostrzeżeniach wynika z tego, że − gdy ludzie ją uznają − mogą wówczas żyć razem w kontekście społecznym jako cywilizowane istoty, a nie jako łamiące prawa dzikusy czy wojujące plemiona.

Piękno tej koncepcji polega również na tym, że nie wywodzi się ona z objawienia ani z wiary, tylko z obserwacji i logiki, a każdy, kto zdecyduje się obserwować rzeczywistość i myśleć, jest w stanie tę koncepcję zrozumieć i uznać ją za prawdziwą.

To stanowi znaczącą różnicę. Jeśli udowodnimy, że mamy prawo do bycia wolnymi od przemocy (a mamy), wtedy możemy udowodnić, że legalny rząd to taki, który chroni, a nie łamie to prawo. Oznacza to: możemy udowodnić, które rządy i kraje są legalne, a które nie. Zrozumienie i uznanie tej koncepcji praw umożliwia nam dostrzeżenie, dlaczego niektóre państwa − takie jak Izrael − mają prawo do istnienia, a inne nie.

Rząd, który chroni prawa jednostkowe i ich nie narusza, jest w pełni legalny i prawowity. Rząd, który w dużym stopniu zbliża się do takiego ideału (tak jak Izrael) jest w dużym stopniu uprawniony. Rząd, który nie zbliża się do tego ideału, jest nieuprawniony. Rząd, który łamie prawa na różne sposoby − przez zamykanie lub zabijanie ludzi za „nieprawomyślneˮ poglądy, wyrażanie swoich opinii lub za bycie Żydami − jest skrajnie nieuprawniony.

Ta sama zasada tyczy się ludzi, którzy pragną utworzyć rząd lub państwo. Jeśli pragną utworzyć państwo w celu ochrony, a nie łamania praw jednostkowych, to mają ku temu prawo − o ile utworzą je w regionie, w którym nie istnieje jeszcze żadne państwo chroniące te prawa.

I to jest dokładnie to, co zrobili Izraelczycy: utworzyli państwo oddane zasadzie ochrony praw jednostkowych; utworzyli je w regionie, gdzie nie istniało w danym momencie żadne państwo tego typu; i państwo to spełniało od tego momentu swoją rolę ochrony praw jednostkowych. OTO DLACZEGO IZRAEL JEST PAŃSTWEM UPRAWNIONYM DO ISTNIENIA. Oto dlaczego ma ku temu moralne prawo − aby istnieć tam, gdzie istnieje. I oto dlaczego Palestyńczycy nie mają prawa do żadnego z terenów „okupowanychˮ czy kontrolowanych przez Izrael.

Palestyńczycy nie mają prawa do państwa na tym terenie − czy na jakimkolwiek innym − ponieważ jako zorganizowana grupa dążąca do utworzenia państwa pokazali przez swoje słowa i działania, że nie mają zamiaru stworzyć państwa chroniącego prawa jednostkowe. Wręcz przeciwnie: ich intencją jest łamanie praw − co też czynili na przestrzeni ostatnich dekad.

Oprócz łamania praw Izraelczyków, Palestyńczycy łamią prawa innych Palestyńczyków, których gnębią, więzią lub mordują. Np. w Autonomii Palestyńskiej pod rządami Fatahu w Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy pod rządami Hamasu działacze i dziennikarze, którzy krytykują rządy palestyńskie, są wrzucani do więzień lub zabijani za „wystawianie językówˮ przeciw palestyńskiemu przywództwu; homoseksualni Palestyńczycy są aresztowani i torturowani za bycie gejami; dziewczyny i kobiety są regularnie gwałcone i mordowane w „zabójstwach honorowychˮ, które są czymś normalnym w islamskich kulturach i które są ignorowane przez palestyńską policję.

Jak już wspominaliśmy wcześniej: same statuty instytucji rządzących Palestyńczykami są deklaracjami zamiaru morderstwa. Nie są to statuty założycielskie cywilizowanych państw prawa − są to deklaracje wojny przeciwko cywilizowanym państwom prawa.

Właściwie rozumiane prawo do założenia i utrzymania państwa bierze się z intencji i praktyki ochrony praw, a nie ich łamania − a zasada praw jednostkowych bierze się z obserwowalnych wymogów ludzkiego życia.

Jeśli prawa pochodziłyby od Boga lub ze spuścizny kulturowej czy od przodków, wtedy na pytanie, kto ma prawo utworzyć państwo, nie można byłoby racjonalnie odpowiedzieć. Jeśli religijni Izraelczycy chcą nadal wierzyć, że prawo Izraela do istnienia pochodzi z mistycznych źródeł − w porządku. Ale jeśli ktokolwiek na serio pragnie bronić prawa Izraela do istnienia, musi uznać wyższość koncepcji praw możliwych od logicznego udowodnienia nad pozostałymi koncepcjami.

Uzbrojeni w tę obiektywną, prawdziwą koncepcję prawa Izraela do istnienia na terytorium pomiędzy rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym, Izraelczycy mogą pewnie i prawowicie podążać w kierunku tego, co musi być zrobione, aby zapewnić Izraelowi i jego obywatelom bezpieczeństwo.


Rozwiązanie w postaci jednego państwa

Od dawna postulowane rozwiązanie dla konfliktu izraelsko-palestyńskiego to podział na dwa państwa, w których obok siebie żyją w jakiś sposób pokojowo Izraelczycy i Palestyńczycy, a arabscy sąsiedzi zostawiają Izrael w spokoju. To tzw. rozwiązanie narzucane jest przez amerykańską administrację i popierane przez rządy izraelskie. Ale w świetle wyżej wymienionych i pozostałych istotnych faktów pomysł, że dwupaństwowe rozwiązanie zapewni bezpieczeństwo Izraelowi, jest absurdalny.

Zwłaszcza absurdalnie brzmi to, że Zachodni Brzeg, który stanowi geograficzne serce Izraela, może pozostać terenem kontrolowanym przez Palestyńczyków − i że mógłby wówczas nie stanowić dla Izraela zagrożenia. Zaprzysięgli wrogowie Izraela, Palestyńczycy, kontrolując Zachodni Brzeg, znaleźliby się w doskonałej pozycji, aby atakować, atakować i atakować − „nie ważne, jak długo to potrwaˮ − aż zabiją „wszystkich Żydówˮ i „zniszczą Izraelˮ.

Rozsądne rozwiązanie tego nieustającego od dekad ataku na Izraelczyków to zaanektowanie Zachodniego Brzegu i ustanowienie jednego, suwerennego, szanującego prawa jednostkowe zwierzchnictwa pod rządami izraelskiego prawa, rozpościerającego się od rzeki Jordan do Morza Śródziemnego.

Caroline Glick, reporterka Jerusalem Post i była doradczyni izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, wyłożyła taki plan w swojej książce Rozwiązanie dla Izraela: Plan Jednego Państwa ku pokojowi na Bliskim Wschodzie. Glick bada w niej wydarzenia historyczne regionu i wiele nieudanych prób utworzenia dwóch państw. Następnie wykłada swój plan, który nazywa jednopaństwowym rozwiązaniem dla Izraela, i pokazuje, jak wdrożenie tego planu rozwiąże główne problemy i umożliwi każdemu w Izraelu i w Zachodnim Brzegu − w tym Arabom i Palestyńczykom, którzy zdecydują się uszanować prawa jednostkowe i izraelskie prawo − żyć i prosperować.

Według planu Glick, Izrael zaaplikowałby swoje prawo w Judei i Samarii, czyli w Zachodnim Brzegu; dał prawo permanentnej rezydencji wszystkim ludziom, w tym Palestyńczykom i Arabom żyjącym tam; i wdrożył normalne rządy, jak w całej reszcie Izraela.

 

Administracja wojskowa zostanie rozwiązana, tak jak na Wzgórzach Golan w 1981 r., kiedy Izrael zaaplikował izraelskie prawo na tych terenach.

Autonomia Palestyńska zostanie rozwiązana. Jej siły bezpieczeństwa zostaną rozwiązane i rozbrojone, a izraelskie wojsko i policja przejmą pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo całego kraju. Izrael ustanowi rozsądne ograniczenia odnośnie do możliwości uzyskania obywatelstwa. Np. bycie byłym lub obecnym członkiem organizacji terrorystycznych lub wcześniejsze nawoływanie do przemocy przeciw Izraelowi wyklucza osobę z możliwości uzyskania obywatelstwa.

Organizacja Wyzwolenia Palestyny przestanie być przedstawicielem Palestyńczyków w Judei i Samarii. Podobnie jak izraelscy Arabowie i Żydzi, jeśli zechcą ubiegać się o obywatelstwo i dostaną je, Palestyńczycy z Judei i Samarii będą mieli wybranych przez siebie reprezentantów w Knesecie. Wszyscy będą mieli swoich reprezentantów we władzach lokalnych.

 

Jeśli chodzi o Strefę Gazy, z której Izrael wycofał się całkowicie w 2005 r., a którą kontroluje teraz Hamas, Glick postuluje pozostawienie jej jako samorządnego terytorium palestyńskiego. Natomiast − co ważne − jako że w Gazie rządzi Hamas, stanowi ona bezpośrednie zagrożenie, które Izrael powinien wyeliminować najszybciej jak to możliwe: przez zniszczenie Hamasu i jego zwolenników. Gdy Hamas zostanie wyeliminowany, Izrael mógłby zaanektować również Gazę. To byłoby dla Izraela najlepsze i byłoby również dobre dla tych Palestyńczyków, którzy chcą żyć w wolnym społeczeństwie.

Odnośnie do zagrożenia demograficznego, jakie mogą stanowić Palestyńczycy uzyskujący obywatelstwo Izraela, Glick przekonująco tłumaczy: „nawet jeśli wszyscy Palestyńczycy z Judei i Samarii dostaną obywatelstwo, Żydzi nadal będą stanowić 2/3 obywateli Izraelaˮ. Podważa dane ze spisu przeprowadzonego w 1997 r. przez Autonomię Palestyńską, która zawyżyła liczbę Palestyńczyków o 50 proc. i kłamała odnośnie do trendów urodzeń i imigracji, zawyżając prognozowany wzrost populacji. Autorka dostarcza wiarygodne dane na poparcie swojego stanowiska.

Mimo że Glick nie podnosi tego faktu, należy podkreślić, że Arabowie i Palestyńczycy, jak wszyscy ludzie, mają wolną wolę i zdolność myślenia. Wobec tego mogą dostrzec afirmującą życie rolę izraelskiego rządu chroniącego prawa jednostkowe; mogą dostrzec głęboko miłujących życie Izraelczyków; i mogą wybrać, aby popierać Izrael zamiast go nienawidzić i atakować. Wielu Arabów i Palestyńczyków mieszkających obecnie w Izraelu uczyniło to − i jest powód przypuszczać, że wielu innych też to uczyni, jeśli da się im szansę życia pod egidą izraelskiego prawa chroniącego ich prawa jednostkowe. Niewątpliwie część z nich odmówi. Część z nich zaangażuje się w dżihad przeciwko Izraelowi i będzie trzeba się z nimi rozprawić. Ale izraelska policja i wojsko doskonale poradzą sobie z takimi problemami, jeśli się pojawią.

Glick odnosi się także do innych kwestii związanych z planem jednego państwa − w tym do prawdopodobnych reakcji różnych grup i krajów na wdrożenie tego planu przez Izrael − i wyczerpuje temat w całości. Zwraca uwagę, że nie ma tu łatwych rozwiązań. Alternatywą nie jest łatwe rozwiązanie kontra trudne − tylko niemożliwe kontra możliwe. Plan autorki jest możliwy i rozsądny.

Mimo że Glick niepoprawnie uznaje za argument za istnieniem Izraela mieszaninę żydowskich korzeni, decyzji Ligi Narodów, ONZ i „prawa międzynarodowegoˮ − jej plan jednego państwa jest w oczywisty sposób właściwym planem i każdy, któremu leży na sercu przyszłość Izraela, powinien przeczytać jej książkę.

 

Konsekwentna eliminacja agresorów i ich zwolenników

 

Wreszcie, aby zapewnić bezpieczeństwo Izraelowi i jego obywatelom, Izrael musi wdrożyć czarno-białą, nieograniczoną politykę odnośnie do ataków przeciwko izraelskim obywatelom. Jakiekolwiek nie byłyby sposoby militarne na wdrożenie tej polityki − a te kwestie pozostawiamy ekspertom i generałom − sama polityka powinna być jasna i zwięzła:

  • ataki i groźby przeciwko Izraelczykom są zabronione;
  • w przypadku ataku siły izraelskie zniszczą nie tylko źródło ataków, lecz także każdego wspierającego lub pomagającego w ataku − osobę, grupę lub reżym;
  • szkody kolateralne − a więc również śmierć niewinnych − powstałe w wyniku działań odwetowych Izraela to wyłączna odpowiedzialność tych, którzy zainicjowali przemoc i w ten sposób uczynili koniecznym użycie siły odwetowej.

 

Izraelczycy pokazali nie raz, że potrafią bronić się przed atakami. Ale nie wdrożyli polityki w pełni spójnej z ich absolutnym prawem do istnienia − i prawem do bycia nieatakowanymi. Najwyższy czas, aby to zrobili. Polityka zgodna z tym prawem to polityka zerowej tolerancji wobec agresji przeciwko Izraelczykom, natychmiastowa eliminacja zagrożeń, gdy tylko się pojawią, i odmowa przyjęcia na siebie winy za śmierci spowodowane działaniem agresorów.

Izraelczycy mają odpowiedzialność wobec siebie, swoich rodzin i swoich najbliższych, aby zaadaptować tę politykę. Izraelczycy są narodem dobrym, rozsądnym, racjonalnym, tworzącym wartości, respektującym prawa, kochającym życie − i zasługują na bycie wolnymi.

Jeśli chodzi o ludzi Zachodu i zwolenników Izraela: musimy uznać wszystkie te prawdy; musimy zachęcać Izraelczyków, aby bronili się pełnią sił i pełnią prawości. I musimy domagać się od naszych rządów, aby niewzruszenie wspierały Izrael.

Wnioski

Izrael ma moralne prawo istnieć i bronić Izraelczyków przed tymi, którzy ich atakują lub im grożą. Źródłem tego prawa nie jest wiara, „Bógˮ czy antyczne korzenie. Nie jest nim Liga Narodów, ONZ czy „prawo międzynarodoweˮ. Zamiast tego źródłem prawa do istnienia jest fakt, że Izraelczycy ustanowili i utrzymali społeczeństwo prawa, chroniące swoje prawa jednostkowe w regionie, gdzie wcześniej nie istniało takie społeczeństwo. Źródłem prawa Izraela do istnienia i do samoobrony są obserwowalne fakty i logika.

Ayn Rand napisała, że słynne pytanie: „Być albo nie byćˮ to właściwie pytanie: „Myśleć lub nie myślećˮ. Sedno tej zasady nie może być bardziej wyraziste niż w przypadku Izraela.

Tomasz Czapla

Bard wolności, youtuber, satyryk. Muzyk metalowy z Kielc od lat broniący w internecie idei radykalnego kapitalizmu.

Więcej tekstów

Może spodoba Ci się również...