Ayn Rand – Żródło – minirecenzja

 

 

Coś pięknego! Źródło okazało się jeszcze lepsze od Atlasa Zbuntowanego, którego zaliczałem do swoich ulubionych książek. Zamiast o przedsiębiorcach i politykach, Alicja pisała tu o twórcach i odtwórcach. Do tego drugiego grona zalicza się nie tylko przeorane we wszystkie strony środowisko „ynteligentów” i „artystów”, ale i zwykły szary człowiek. Warto to teraz zaznaczać – ta książka jest wykładnią filozofii obiektywizmu, ale nie oznacza to, że dotyczy tylko egoizmu i kapitalizmu. Jest ona przede wszystkim o mocy twórczej człowieka. O tym czym człowieczeństwo jest. Dzieła tego typu służą do reorganizacji zawartości naszych mózgów, czy nawet – do przeprogramowania naszej duszy. To się właśnie stało ze mną. Mimo znajomości filozofii obiektywizmu, odkryłem jak płytko ją rozumiałem. Dopiero przy lekturze Źródła dotarł do mnie w pełnej okazałości fakt, że altruista to człowiek martwy, a słowo „egoizm”, które kojarzy się ludziom negatywnie, nie wymagało całkowitego redefiniowania, a tylko dokładnego omówienia. Mówi się, że Rand redefinicji dokonała, ale w powieści widać czarno na białym – jej rozumienie słowa egoizm jest dogłębne, esencjalne, a altruizm z jej książki to logiczna konsekwencja negacji egoizmu.

Co do zarzutów dotyczących „płaskich, nierealistycznych bohaterów” – niektórzy chyba nie czytają wstępów i zapominają, że trzymali w rękach powieść filozoficzną, której autorka jest przede wszystkim filozofem, a dopiero potem pisarką. Co więcej – nawet w kontekście samej fabuły – płakanie, że książka jest o herosie, podczas gdy celem książki jest wyjaśnienie dlaczego należy odejść od czczenia miernot, jest co najmniej żałosne i świadczy o inteligencji autora takich słów – słów, będących ostatnią linią obrony miernoty, która miała właśnie okazję skonfrontować się z rzeczywistością. Czy kolektywista będzie zachwycony po przeczytaniu Źródła, skoro całe jego fałszywe poczucie własnej wartości oparte jest na innych ludziach, a nie na sobie samym? Czy osoba niepewna swojego umysłu, jest w stanie czuć prawdziwą dumę i doznawać podczas lektury tego, czego doznawali Dominique, czy Gail, patrząc na budynki Howarda?

Adrian Łazarski

Wolnościowiec i zwolennik romantyzmu w sztuce.

Więcej tekstów - Strona autora

Może spodoba Ci się również...