„Atlas zbuntowany” Ayn Rand – zatrzymać silnik świata

Dlaczego?
Gdy dostałam na Święta swojego pięknego nowego Kindelka, od razu chciałam go wypróbować. Na jakimś forum zobaczyłam tytuł „Atlas zbuntowany” i zaczęłam szukać o nim informacji. Przeraziła mnie najpierw liczba stron: prawie 1200. Ale po przeczytaniu powiem: mogłaby być jeszcze większa. Potem patrzę: wydana w latach 50. XX wieku – trochę stara, czy wciąż aktualna w odbiorze? Aktualna!
Zobaczyłam info, że to fajny romans. Że to książka, którą zaleca się do przeczytania studentom ekonomii, bo można się z niej dowiedzieć, jak działa silnik świata. Zaczęłam czytać i mówię Wam – warto. BEZ SPOILERÓW.
O czym?
Dagny Taggart to wiceprezes do spraw transportu transkontynentalnej linii kolejowej w USA. Jest genialnym strategiem, zna zasady działania kolei od podstaw, poświęciła pracy całe swoje życie i jest świetna w tym, co robi.
Henry Rearden, przemysłowiec i właściciel prężnie działającej huty, przez dziesięć lat opracowywał formułę rewolucyjnego stopu – metalu Reardena.
Kolorado przeżywa dynamiczny rozwkit, a wokół pól naftowych Ellisa Wyatta powstaje mnóstwo nowych zakładów produkcyjnych.

Źródło.

Okazuje się jednak, że talent, doświadczenie i pracowitość nie wystarczy, by rozwijać firmę, jeśli nie ma się odpowiednich koneksji z Waszyngtonem. Kolejne dekrety władz doprowadzają dziesiątki firm do upadku. Tylko ludzie przemysłu wydają się rozumieć, że wszystko jest ze sobą powiązanie – kolej, zakłady przemysłowe, produkcja, dobrobyt, a nawet istnienie kraju. Jak długo w tych warunkach zdołają przetrwać? Jak długo będą mieli siłę walczyć z wrogiem pozbawionym konkretnej twarzy?
I kim jest tajemniczy John Galt, którego nazwisko powtarzane jest w całych Stanach jako synonim braku nadziei?

Moja opinia.
Ta książka wpłynęła na mój sposób myślenia. Nie pamiętam, poza „Sztuką wojny” Sun Tzu, żebym się tak czuła po jakiejś lekturze. Uważam, że „Atlas zbuntowany” nauczył mnie sporo o ludzkich motywacjach, o zasadach, kierujących światem, a przede wszystkim o kulturze biznesu. To największa zaleta książki i powód, dla którego wszystkim gorąco ją polecam.
Jeśli nie interesuje Was romans, zignorujcie go. Przerzućcie strony i wróćcie do opisu walki ludzi czynu, którzy za największą świętość uważają produkcję, z tymi, którzy twierdzą, że liczy się jedynie potrzeba i ci, którzy mają zyski, są zobowiązani do dzielenia się nimi z bardziej potrzebującymi.
Co jest egoizmem, co cnotą? Kto jest grabieżcą, kto ofiarą i jakich sił używają przeciw sobie? Sięgnijcie po „Atlas zbuntowany”, a przekonacie się, że chęć poznania odpowiedzi na te pytania przerzuci Was w błyskawicznym tempie przez te mnóstwo stron książki.

Źródło.

BOHATEROWIE.
Plusy:
Główni bohaterowie to ludzie o silnych osobowościach, dzielni, wytrwali, w skrócie – ponadprzeciętni. Problemy i zmagania wielkich ludzi też są wielkie, stykamy się z decyzjami na najwyższym szczeblu władzy, z ich konsekwencjami dla największych przedsiębiorstw w kraju i trudno mówić o  nudzie. Nasi bohaterowie to osoby, decydujące o losach dużej części świata.
Minusy:
– Jeśli chodzi o bohaterów, została wyznaczona bardzo wyraźna granica, dzieląca ich na białych i czarnych.  Ci dobrzy bez zmazy i skazy. Szlachetni i prawi do bólu. Jedynie Francisco d’Anconia to człowiek, który wnosi nieco młodzieńczej radości, pozostali śmiertelnie poważni. Z kolei ci negatywni pozbawieni jakichkolwiek cnót.
– Opisy bohaterów. Gdy tylko pojawia się ktoś nowy, po pierwszym zdaniu wiadomo, czy jest dobry, czy zły. Źli są brzydcy, mają tłuste włosy, wydęte usta, małe oczka i te sprawy. Dobrzy są piękni, smukli, ascetyczni, atrakcyjni i tak dalej. Trochę słabo :-p. W dodatku dobrzy są pewni siebie i niczego się nie boją, a źli są nieszczęśliwi, zestresowani, nie potrafią się z niczego cieszyć. Nawet z seksu, który w ich wykonaniu jest zawsze czymś wstrętnym. Za to seks tych dobrych, nawet gdy wstrętny, jest jednak szlachetny ze względu na zaangażowanych :-p.
– I to czytanie w myślach! Wszyscy zdają się czytać sobie w myślach. Jakiś bohater ma skomplikowaną rozkminę, rozbiera w głowie na części pierwsze wydarzenia i wyciąga skomplikowane wnioski, a jego rozmówca spokojnie czeka w milczeniu, nadążając w jakiś cudowny sposób za całym tym myślotokiem i dzięki „jakoby czytaniu w myślach” rozmowa dalej przebiega całkiem normalnie i na jakimś wyższym poziomie zrozumienia, dostępnym tylko wybitnym jednostkom.
Ale to wciąż naprawdę dobra książka :-).

 
 
FILOZOFIA
Źródło.
„Atlas zbuntowany” został napisany w hołdzie ludzkiemu rozumowi.Mamy pochwałę produkcji, działania, nieustannego dążenia do obieranych celów w myśl zasady, że nie iść do przodu oznacza się cofać, a potępienie lenistwa, kombinatorstwa, wymuszonego poświęcenia.
I nie bójcie się, to nie filozoficzna rozprawa, ale ciekawa powieść z tak skonstruowaną akcją, że założenia autorki poznajemy przez czyny i słowa bohaterów, w bardzo przyjemny dla czytelnika sposób.
Filozofia, ukazana w książce jest utopijna, ale ogólnie trafia mi do przekonania.

ROMANS
Plusy:
Mamy wyjątkową bohaterkę, obracającą się wśród silnych, pewnych siebie i świetnie znających się na biznesie mężczyzn, więc nic dziwnego, że autorka serwuje nam parę ciekawych romansów. SPOILER, ale muszę to powiedzieć :-p. Zwykle nie lubię zmian partnera głównej bohaterki w trakcie trwania historii, ale tutaj wyszło to wszystko wyjątkowo zgrabnie.
Minusy:
Wzniosły język scen erotycznych. Za dużo gadania. Zero luzu. Mega szlachetni i uczciwi wobec siebie bohaterowie, zero zazdrości czy jakichkolwiek emocji z tej mniej przyjemnej, ale ludzkiej strony każdego z nas :-p.

SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA.
Ładny i żywy język powieści. Opisy są barwne, ale nie nadmierne długie, a akcja wciągająca. Jedyne, co może nieco męczyć, to manifest filozoficzny, który pojawia się w pewnym momencie wypowiadany ustami Johna Galta i trwa jakieś milion stron :-p. Jest interesujący, ale długi i przy jego lekturze trzeba się mocno koncentrować, a nie spodziewałam się tego, sięgając po książkę. Ale ogólnie też na plus.

Źródło.

PODSUMOWANIE.
Przeczytajcie. Nieważne, że długa, że napisana dość dawno. Nieważne, że poważna i pozbawiona zabawnych akcentów. To książka warta każdej godziny, którą jej poświęcicie. Poczułam, jakby otworzyła mi oczy na niektóre sprawy, co jest cenne i rzadkie. Serdecznie polecam!

PS. Na podstawie książki powstał film, ale nie wierzę, że można taką powieść przenieść na ekran, więc się za niego nie zabieram.

Obiektywizm.pl

Propagujemy wolność. Wynikającą z rozumu.

Więcej tekstów


FacebookYouTube

Może spodoba Ci się również...