ANARCHO-KAPITALISTYCZNA WIZJA PAŃSTWA MURRAYA N. ROTHBARDA: Austriacka Szkoła Ekonomii – renesans leseferyzmu » Obiektywizm.pl

ANARCHO-KAPITALISTYCZNA WIZJA PAŃSTWA MURRAYA N. ROTHBARDA: Austriacka Szkoła Ekonomii – renesans leseferyzmu

M.N.Rothbard jest jednym z najbardziej znanych przedstawicieli Austriackiej Szkoły Ekonomii, dzięki któremu odżyła ona w latach 70-tych XX wieku na polu naukowym. Dlatego też zasadnym jest przedstawienie pokrótce jej głównych założeń oraz najważniejszych tez nauczyciela Rothbarda – Ludwiga von Misesa.

 

Historia i główne założenia Szkoły Austriackiej

Klasyczna szkoła ekonomii politycznej przeżywała w II połowie XIX wieku regres w wyniku pojawienia się socjalistycznych i komunistycznych ideologów oraz ekonomistów, wykazujących jej faktyczne lub domniemane słabości. Socjaliści twierdzili, iż rynek w poglądach klasyków eliminował ogromną większość osób, nie będących w stanie sprawnie konkurować z jednostkami zamożniejszymi o pozyskiwanie konsumentów poprzez świadczone usługi, a zatem o zwiększenie swego bogactwa. Odrzucali więc główne założenia liberalizmu, głosząc potrzebę stosowania niejednakowych reguł postępowania względem ludzi w celu osiągnięcia jednakowych korzyści. Przejawiać się to miało w redystrybucji dóbr, wyrównywaniu dochodów i centralnym planowaniu, opartych na biernej akceptacji tych, których reguły te miały dotyczyć, albo na zastosowaniu przymusu.[1]

Na zarzuty socjalistów odpowiedzieli neoklasyczni ekonomiści – William Jevons, Leon Warlas i Carl Menger (1840-1921). Ten ostatni uchodzi za założyciela tzw. Austriackiej Szkoły Ekonomii. Bazowała ona na ekonomicznych osiągnięciach hiszpańskich scholastyków, a także myśli Cantillona, Turgota, Saya i Bastiata. Menger, profesor ekonomii na Uniwersytecie Wiedeńskim, nauczyciel księcia Rudolfa Habsburga, stworzył subiektywne podstawy wartości ekonomicznej i dokładnie przedstawił teorię użyteczności marginalnej, w świetle której im większą liczbę jednostek określonego dobra posiada człowiek, tym mniejszą wartość ma dla niego każda z nich. Ukazał również prawdziwą naturę pieniądza rodzącego się na rynku jako dobro nie służące konsumpcji, ale wymianie na inne produkty bądź usługi. Menger jako klasyczny liberał i metodologiczny indywidualista uważał ekonomię za naukę o indywidualnym wyborze.[2]

Tradycję Mengera kontynuował jego uczeń Eugen von Böhm-Bawerk (1851-1914), profesor na Uniwersytecie w Innsbrucku, który piastując w ostatnich latach monarchii habsburskiej stanowisko ministra finansów, zbilansował budżet i ustanowił standard złota. Böhm-Bawerk uchodzi za jednego z największych teoretyków kapitału i procentu. Dowodził on, iż stopa procentowa jest nieodłączną częścią rynku, przedstawiającą uniwersalną prawdę tzw. „preferencji czasowej” – tendencji ludzi do preferowania i zaspokajania potrzeb raczej wcześniej niż później. Zwracał uwagę na heterogeniczność kapitału oraz rozwój gospodarki jako konsekwencji zwiększonych inwestycji kapitałowych i coraz dłuższych procesów produkcji. Böhm-Bawerk był zagorzałym przeciwnikiem socjalistów i wszelkich form interwencjonizmu.[3]

Myśl Böhm-Bawerka zafascynowała jego studenta – Ludwiga von Misesa (1881-1973). Wraz z Friedrichem Augustem von Hayekiem (1899-1992), laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 1974 roku, przeniósł on tradycję austriacką w latach 40-tych XX wieku na grunt angielski i amerykański. Ekonomiści ci stali się twórcami licznych studiów nad cyklami koniunkturalnymi, dowodząc, iż wywoływane są one ekspansją kredytową banków centralnych, fałszującej przedsiębiorcom obraz rynku i panujących na nim preferencji. Mises skupił się dodatkowo na pogłębianiu teorii pieniądza, jeszcze dokładniej ukazując jego rynkową genezę, a także na krytyce socjalizmu poprzez udowodnienie w nim niemożliwości rachunku ekonomicznego. Mises wykształcił liczne pokolenie ekonomistów, wśród których najbardziej znani to Gottfried von Haberler, Wilhelm Roepke i Ludwig Erhard -odpowiedzialni za tzw. niemiecki cud po II-ej Wojnie Światowej, Jacques Rueff – doradca De Gaulle’a, Henry Hazlitt, a także Murray Rothbard, który podjął się kontynuacji spuścizny swego mistrza. To także Misesowi przypisuje się przekonanie głównego teoretyka w rządzie austriackim, marksistę Otto Bauera, do porzucenia poglądów socjalistycznych.[4]

Do sukcesu myśli austriackiej na podłożu amerykańskim przyczynił się przede wszystkim Murray Rothbard, który uściślił i wzmocnił tezy Misesa. Swoje poglądy ekonomiczne oparł na myśli późnych scholastyków, a konkretnie na teorii własności wywodzonej z praw naturalnych. Na tej bazie bronił kapitalizmu i bezpaństwowego porządku społecznego, wznoszącego się na własności, wolności stowarzyszeń i zawierania kontraktów. Analizował także problematykę cykli koniunkturalnych, wykazując genezę giełdowych krachów we wcześniejszej bankowej ekspansji kredytowej. Poglądy te do dnia dzisiejszego rozwijają uczniowie Rothbarda skupieni wokół założonego w 1982 roku w Auburn Instytutu Ludwiga von Misesa, m.in.: Hans-Hermann Hoppe, Jörg Guido Hülsmann i prezes Instytutu, Llewellyn Rockwell.[5]

Szkoła Austriacka traktuje ekonomię jak narzędzie pozwalające zrozumieć ludzką kooperację i konkurencję w procesie zaspokajania potrzeb oraz alokowania zasobów. Przedsiębiorczość postrzega jako kluczowe ogniwo rozwoju gospodarczego, własność prywatną jako niezbędny element do efektywnego wykorzystania zasobów, a wszelkie rządowe interwencje w proces rynkowy uważa za niszczące. Najważniejszymi pojęciami, wokół której buduje swoje teorie to rzadkość i wybór. Ludzie, wg Austriaków, działają zgodnie ze swymi preferencjami, gustami i planami czasowymi, których nie da się między sobą dodawać i odejmować. Każde ludzkie działanie podjęte jest dla polepszenia losu działającego z jego punktu widzenia, jednakże implikuje równocześnie rezygnację z alternatyw lub koszty. Zgodnie z powyższymi założeniami, rynkowych procesów nie da się przedstawić za pomocą gigantycznych agregatów, nierealistycznych modeli, czy statystyk, będących pomocnymi w państwowym planowaniu. Zwolennicy tej szkoły sprzeciwiają się jakiemukolwiek etatyzmowi – redystrybucji dochodów, ingerowaniu w proces kształtowania się cen, ekspansji kredytowej czy zwiększeniu podaży pieniądza. Dowodzą, iż każde działanie rządowe podejmowane jest kosztem skuteczniejszych działań prywatnych, za pomocą pozyskanych przy pomocy aparatu przymusu środków. Każda rządowa interwencja uderza faktycznie w zwykłego człowieka – konsumenta, generując ponadto powstawanie wszelkiej maści monopoli. Austriacy opowiadają się za pokryciem pieniądza papierowego w złocie i stu procentowym zabezpieczeniem depozytów bankowych. To pierwsze rozwiązanie uniemożliwiłoby działania inflacyjne, zmniejszające siłę nabywczą środka płatniczego, to drugie zaś przekreśliło proceder kreowania pieniądza za pomocą udzielanych kredytów przez banki komercyjne. Ekonomista nie ma być, w ich pojęciu, przepowiadaczem przyszłości, gdyż jest ona zawsze niepewna, ani autorytetem nakazującym podejmowanie określonych środków i ich wartościowania pod względem słuszności. Ekonomista winien być jedynie nauczycielem ukazującym konsekwencje podjętego działania. Podsumowując – ekonomia charakteryzować się winna pozytywnością, a nie normatywizmem.[6]

Ludwig von Mises – obrońca liberalizmu i kapitalizmu

Najznamienitszym reprezentantem neoklasycznej szkoły austriackiej był Ludwig von Mises. Urodził się on w 1881 roku we Lwowie jako syn inżyniera. W wieku 19 lat podjął studia na Uniwersytecie Wiedeńskim, a 8 lat później uzyskał doktorat z ekonomii. W 1912 roku wydał swe pierwsze dzieło The Theory of Money and Credit, które przysporzyło mu sławy w ówczesnym środowisku ekonomicznym. Dowodził on w nim, że zmiana cen zależy nie tylko od ilości pieniądza, ale także od chęci ludzi do trzymania środka płatniczego. Ponadto argumentował, że inflacja monetarna wywołuje redystrybucję majątku od oszczędzających i zarabiających do banków i rządów, a także powiązanych z nimi grup interesu. W latach 1913–1934 wykładał na Uniwersytecie Wiedeńskim na stanowisku privatdozenta, podejmując w międzyczasie pracę głównego doradcy ekonomicznego w Austriackiej Izbie Handlu. W 1927 roku założył działający do 1938 roku Austriacki Instytut Badania Cyklów Koniunkturalnych. W tym też czasie wydał swe drugie znane dzieło Socjalizm, w którym wskazywał na niemożność posługiwania się rachunkiem ekonomicznym w gospodarce socjalistycznej. W latach 30-tych XX wieku polemizował z tezami Ogólnej Teorii J.M.Keynesa. Po aneksji Austrii przez nazistowskie Niemcy, wyemigrował do Szwajcarii, by w 1940 roku ostatecznie osiąść w Stanach Zjednoczonych. W tym też roku powstało ukoronowanie jego osiągnięć – Human Action. Cztery lata później, obserwując rozrost amerykańskiego rządu federalnego, ostrzegał w swej kolejnej książce Biurokracja przed etatyzmem ekonomii mieszanej. Pokazywał w niej, że agencje rządowe, nie poddającym się rynkowemu testowi zysków i strat, rozrastają się, zwiększając swą interwencję nawet wtedy, gdy nie przynoszą żadnego ekonomicznego i społecznego pożytku. Jako przeciwnik interwencjonizmu Mises nie cieszył się powodzeniem środowiska skupionego wokół państwowych uczelni. Od 1946 roku piastował stanowisko profesora wizytującego w Wyższej Szkole Biznesu na Uniwersytecie Nowojorskim, nie zostając jednak formalnie członkiem kadry naukowej. Jego pensję opłacali przede wszystkim ludzie biznesu i fundacje. Mises na liczne zaproszenia występował z wykładami w Stanach Zjednoczonych, a także w Ameryce Łacińskiej – w Meksyku, czy Argentynie. W 1969 roku przeszedł na emeryturę jako najstarszy aktywny profesor w Stanach Zjednoczonych – był autorem 25 książek i ponad 250 artykułów, wykształcił rzesze ekonomistów w Europie i Ameryce. Zmarł w 1972 roku w Nowym Jorku, w wieku 92 lat.[7]

Metodologia nauk Misesa, wysnuwane z niej wnioski i argumentacja, oparte są na prakseologii i racjonalizmie, przejawiającym się w apriorycznych założeniach. W myśl prakseologii człowiek posiada swe indywidualne upodobania i cele, których realizacji podejmuje się każdego dnia. Do ich osiągnięcia wybiera, wg niego, najefektywniejsze środki. Stąd też działanie ludzkie zawsze jest racjonalne ex ante, czyli w momencie, kiedy następuje wybór sposobu działania ze znanych jednostce możliwości, natomiast nie musi być racjonalne ex post, kiedy oceniane jest z punktu widzenia stopnia realizacji zamierzeń. Ilość alternatyw powiększa się w wyniku nabywania wiedzy. Zgodnie z powyższymi założeniami, nie da się obiektywnie ocenić ludzkiego postępowania na bazie logicznych i empirycznych przesłanek, a tym samym hierarchizować wyboru ludzkich wartości oraz użytku, jaki jednostki robią z nich dla kształtowania własnej egzystencji. Człowiek zatem ma pełną swobodę w dobieraniu wartości i środków działania. Zasada doboru najefektywniejszego sposobu zostaje zachwiana, gdy w proces decyzyjny wpleciony zostaje trzeci, zewnętrzny irracjonalny czynnik, którym w głównej mierze jest groźba użycia przymusu.[8]

Prakseologia nie wydaje sądów etycznych, ani nie podejmuje decyzji politycznych, odnoszących się do społecznego bytu. Pod tym względem jest wertfrei. Daje ona człowiekowi możliwość dotarcia do prawdy w wyniku własnych, nieskrępowanych działań. Jednakże prawda i rozumność nie są w stanie same z siebie, automatycznie zdominować ludzkiej egzystencji, gdyż eliminowałoby to wolność. Dzieje się tak tym bardziej, gdy będą one ograniczane czynnikami zewnętrznymi, bazującymi na irracjonalizmie. Człowiek nie posiada samorzutnej skłonności do poddania się tym dwóm wartościom. To wszystko powoduje, że prawda prócz waloru słuszności winna posiadać także zaletę atrakcyjności, by przemawiać nie tylko do umysłu, lecz także do emocji. Dlatego też, wg Misesa, rozwój społeczeństwa uzależniony jest od intelektualnych zdolności wybitnych jednostek do tworzenia słusznych i ekonomicznych teorii, jak również od umiejętności tych samych lub innych ludzi do uczynienia tych idei atrakcyjnymi dla większości. Instrumentalizm ideologii w formie propagandy służącej słusznej w swych założeniach prawdzie nie jest naganny. Nie uniezależnia się bowiem od celów, jakie wspiera i nie jest w stanie wypowiedzieć im posłuszeństwa, jednocześnie niszcząc sprawność umysłu i zdolność do autonomicznego działania poprzez jego manipulację. Z tych też powodów Mises tak dobitnie broni liberalizmu i kapitalizmu, przedstawiając te dwa systemy w sposób jasny i atrakcyjny.[9]

Liberalizm i kapitalizm są, wg Misesa, nierozerwalnie ze sobą połączone. Ten pierwszy jako system społeczno-politycznej organizacji ludzkiego bytu prowadzi do kapitalistycznego porządku gospodarczego – sfera uprawnień podmiotowych człowieka i przysługujących mu praw obywatelskich odzwierciedla się w sposobie bogacenia się jednostek. Oba oparte są na racjonalizmie, indywidualizmie oraz dążeniu do materialnego dobrobytu i pokojowej koegzystencji.[10]

Liberalizm, jak również wywodzący się z niego kapitalizm, są odpowiedzialne za niewyobrażalny skok cywilizacyjny i wzrost bogactwa na przestrzeni XVIII i XIX wieku. Odeszły one od feudalnego systemu produkcji, bazującego na wojskowym podboju, nie będącego w stanie zapewnić środków utrzymania sporej części ludności. Poprzez obalenie modelu społeczeństwa opartego na kryteriach „urodzenia” i pochodzenia, dały jednostce możliwość zmiany swego statusu dzięki samodzielnemu wysiłkowi i podejmowaniu ku temu działań, zapoczątkowując tym samym innowacyjny postęp. Te dwa systemy zaowocowały znaczącym spadkiem śmiertelność niemowląt, wzrostem średniej długości życia, pomnożeniem liczby ludności. Przeciętny człowiek mógł cieszyć się udogodnieniami, o których ludzie we wcześniejszych wiekach nie mogli marzyć. Głównym ich jednak dokonaniem było przeniesienie ekonomicznej dominacji z posiadaczy ziemskich na całą ludność i uczynienie jej konsumentami.[11]

Liberalizm ma na celu dobro całości, nie zaś poszczególnych grup społeczeństwa, jak zarzucają mu jego przeciwnicy. Dąży do tego, opierając się na takich filarach, jak wolność, własność, równość, pokój i tolerancja. Najważniejszy z nich to niezaprzeczalnie wolność. Jest ona stanem pozwalającym człowiekowi wybrać drogę jaką pragnie się on włączyć w społeczeństwo – człowiek ten wolny jest w wyborze kariery i zajęcia, poglądu na świat, wyrażaniu swych opinii. Może być ona osiągnięta jedynie na łonie społeczeństwa, stąd też nie istnieje coś takiego jak doskonała metafizyczna wolność, bądź „wolność naturalna”, której wg J.J.Rousseau, zrzeka się człowiek przystępując do ludzkich organizacji. Wolność w społeczeństwie to poleganie człowieka w takim samym stopniu na innych ludziach, jak innych ludzi na nim – stąd też sprzyja to eliminowaniu ze wzajemnych stosunków przemocy. Człowiek zatem nie rodzi się wolnym – nabywa tą cechę dopiero w społeczeństwie. Wolność jest niepodzielna, nie da się rozpatrywać rozłącznie jej różnych odmian. Faktycznie rzecz biorąc wszystkie uprawnienia jednostki wyrastają z wolności ekonomicznej, pozwalającej jej na wybór sposobu osiągnięcia dobrobytu. Nie oznacza ona jednak niezależności od naturalnych warunków. W naturze istnieje jedynie regularność praw, których należy przestrzegać, by cokolwiek osiągnąć. Bez owej suwerenności ekonomicznej, gdy brak rynku, a rząd kieruje wszystkim, inne wolności są ułudą, bez względu na fakt zapisania ich w konstytucjach i kodeksach praw. Kiedy człowiek pozbawiony jest wyboru między różnymi gatunkami produktów, nie ma również możności wybierać pomiędzy programami i partiami politycznymi, a także powoływać administracji. W sytuacji, gdy rząd jest właścicielem wszystkich drukarni, decyduje o tym, co winno być drukowane – wszelkie argumenty sprzeczne z jego ideami nie ujrzą światła dziennego, a zatem wolność prasy znika. Tak samo jest, wg Misesa, z każdą inną wolnością.[12]

Drugim pryncypium myśli liberalnej jest własność. Społeczeństwo jest związkiem osób mającym na celu wspólne działanie, opartym w ogromnej mierze na podziale pracy charakteryzującym się wysoką wydajnością. Jeśli ludzie będą ze sobą współdziałać zgodnie z powyższymi warunkami, wytworzą o wiele więcej bogactwa, niż egzystując jako samowystarczalne jednostki. Ów dobrobyt nie jest oparty wyłącznie na pracy. Składają się na niego materiały i zasoby ziemi oddane człowiekowi przez naturę oraz wytworzone poprzez połączenie tych materiałów i pracy półprodukty, zwane kapitałem. Te trzy wartości składają się na czynniki produkcji, pozwalające zaspokoić ludzkie potrzeby. Własność jest równoznaczna z prywatnym posiadaniem wspomnianych czynników produkcji, nie zaś wyłącznie swobodnym dysponowaniem dobrami konsumpcyjnymi. Organizacja społeczeństwa bazuje na wzajemnym współdziałaniu, które z kolei napędza ludzkie, indywidualne dążenie do zysku, a więc dobrobytu. Niekorzystnym dla ogółu byłby wymóg poświęcania się jednostki wbrew regule, która głosi słuszność rezygnacji z natychmiastowej i względnie małej korzyści na rzecz większej, ostatecznej. Stąd też własność prywatna i osiąganie zysku są etyczne. Z tej zasady wywodzi się kapitalizm.[13]

Kolejnym filarem liberalizmu jest równość pojmowana jako jednakowe traktowanie ludzi przez prawo. Faktyczna pełna równość nie istnieje – ludzie różnią się w przymiotach fizycznych i umysłowych, a natura nie tworzy dzieł zuniformizowanych. Głównymi powodami, dla których zasadne jest niezróżnicowanie jednostek pod względem prawnym, są maksymalizacja wydajności ludzi wolnych, korzystających z owoców swej pracy i zachowanie pokoju społecznego. Socjaliści domagają się stworzenia warunków do pełnej równości, poprzez likwidację własności prywatnej oraz wyrównywanie dochodów i bogactwa. Liberałowie uważają, że takie rozwiązanie byłoby wbrew naturze, bowiem dobrobyt jest wynikiem pracy i osobistych przymiotów jednostek, które posiadają one od urodzenia. Zatem nie należy piętnować ludzi, którzy osiągnęli korzyści dzięki swym umiejętnościom i kompetencji, oraz domagać się zniesienia czegoś, co służy ogółowi i umożliwia dostatni rozwój społeczności ludzkiej – własności prywatnej. Ponadto redystrybucja taka nie poprawiłaby zbytnio sytuacji ludzi o skromnym uposażeniu, gdyż jest ich więcej od zamożnych. Dodatkowo rzekoma luksusowa konsumpcja, kultywowana przez bogatych, na dobrą sprawę, pobudza postęp i upowszechnia wyższy standard życia – co jest luksusem dzisiaj, jutro staje się koniecznością.[14]

Konsekwencją powyższych założeń są pozostałe dwa filary – pokój i tolerancja. Pokój umożliwia ludziom swobodną kooperację, budowanie dobrobytu na podstawie podziału pracy i wolnej wymianie handlowej. Każda zbrojna agresja, jako przejaw przemocy, dezorganizuje podział pracy i przyczynia się do niszczenia bogactwa, a nie je generuje. Tolerancja natomiast to nie wynik obojętności wobec spraw duchowych, ale gwarant pokoju w społeczeństwie i wyrzeczenie się siły. Liberalizm oddzielając Kościół od państwa oraz potępiając przemoc, jako środek służący wierze, jednocześnie chroni go przed pozbawianiem wiernych za pomocą przymusowego nawracania. Jedyną godną uwagi walką przeciwko temu, co bezsensowne, złe i błędne, jest walka orężem umysłu, a nie orężem i represji.[15]

Na powyższych, liberalnych filarach winny zostać ufundowane państwo i prawa, charakteryzujące się służebnością wobec społeczności ludzkiej – „Prawa i konstytucje (…) Mają służyć ludziom, a nie nimi rządzić. Mają być formułowane i interpretowane w taki sposób, aby postęp ekonomiczny przynosił korzyści i działał dla dobra wszystkich grup danego narodu. Jeśli nie uda im się osiągnąć tego celu, prawa oraz ich interpretacje powinny zostać zmienione.”.[16]

Ludzie organizują społeczny aparat przemocy, skłaniający jednostki do przestrzegania reguł życia w społeczeństwie. Zwie się on państwem. W swym postępowaniu opiera się ono na zasadach, określonych mianem prawa, umożliwiających stosowanie przymusu w określonych sytuacjach przez stworzone do tego organy, uosobione w rządzie. Liberalizm nie neguje konieczności istnienia tych trzech instytucji. Państwo jest absolutną koniecznością, gdyż spoczywa na nim obowiązek ochrony własności prywatnej, wolności i pokoju, bez którego korzystanie z dobrodziejstw własności jest niemożliwe. Państwo wyrażające liberalny ideał, ustanowione jest  w taki sposób, by spokojny proces jego rozwoju nie został zakłócony wojnami domowymi, rewolucjami i powstaniami. Najbliższy mu jest demokratyczny model rządów. Demokracja jest ustrojem umożliwiającym dostosowanie rządu do oczekiwań rządzonych,  tak jak chciałaby tego większość, bez rozlewu krwi, walk i przemocy. Jednakże nie chodzi tu o model stricte większościowy, ale o dobrowolne „samostanowienie, autonomię, samorządność”, gdzie respektowane będzie nieograniczone prawo do secesji każdego obywatela.[17] Państwo ma kompetencje, by przy pomocy prawa, a więc przymusu, zmusić do podporządkowania się regułom kooperacji w społeczeństwie jednostkę, która nie szanuje życia, zdrowia, wolności osobistej lub prywatnej własności innych. Wszelki odmienny użytek z dostępnego rządowi aparatu siły w celu organizowania społecznego bytu, czy narzucenia stylu egzystencji jest niedopuszczalny. Państwo także nie powinno ingerować w działalność ekonomiczną, a to z dwóch powodów – jego interwencje są niewydajne i nierentowne, a poza tym byłyby one sprzeczne z ochroną własności, czyli podstawową jego funkcją, jakiej ma służyć.[18]

Prawo jest instytucją, bez której społeczeństwo nie może się obejść. Jego jedynym zadaniem winno być karanie przestępców. Jednakże kara służyć ma wyłącznie eliminacji, na ile to możliwe, zachowań niebezpiecznych dla społecznego bytu, nie może być zemstą, ani odwetem. Prawo nie może uderzać we wszelkie rodzące się innowacje. Powinno być odpowiednio skonstruowane, by obywatel nie był w swych działaniach ograniczony tak, iż jeśli myśli inaczej niż sprawujący władzę, realnie dostępnym dla niego wyjściem staje się albo śmierć, albo zniszczenie państwowej machiny.[19]

Odpowiednikiem liberalizmu w sferze gospodarczej, a dokładniej jego konsekwencją, jest kapitalizm, czyli forma społecznego współdziałania oparta na prywatnej własności środków produkcji.[20] Wyraża się on w masowej wytwórczości zaspokajającej masowe potrzeby. Kapitalistyczny przemysł służy każdemu człowiekowi, w tym jego pracownikom – bezpośrednio zaopatrując ich w dane dobra, bądź pośrednio poprzez eksport, a później import z zagranicy żywności i surowców. Pracownicy stają się konsumentami większości produkowanych dóbr. Posiadają przymiot suwerenności i zawsze mają rację. Poprzez zakupy lub rezygnację z nich decydują o tym, co, w jakiej ilości i jakiej jakości ma być wytwarzane. Nabywając dobra im odpowiadające sprawiają, że dane przedsiębiorstwo posiada zyski i się rozwija, a inne przynosi straty i upada. W ten sposób następuje bezustanne przekazywanie kontroli nad czynnikami produkcji w ręce przedsiębiorców, którzy najlepiej spełniają życzenia klientów. W kapitalizmie zatem fakt posiadania środków produkcji równoznaczny jest z obowiązkiem społecznym. Kapitaliści, właściciele ziemscy i przedsiębiorcy przyjmują rolę mandatariuszy konsumentów, którzy mogą unieważnić ich mandat. Raz zgromadzony kapitał nie wystarcza, by zostać bogatym. Wymagane jest, by ciągle inwestować w rozwiązania najlepiej i najtaniej spełniające oczekiwania konsumentów. Dodatkowo system kapitalistyczny zaciera różnicę między posiadającymi środki produkcji a tymi, którzy ich nie mają. Pracownicy i konsumenci poprzez oszczędności w banku, wykupione polisy ubezpieczeniowe, obligacje i akcje, otrzymują zyski i dywidendy, a tym samym stają się zainteresowani rozwojem przedsiębiorstwa także jako inwestorzy. Kapitalizm pozwala zwykłym ludziom, jako nabywcom, na dominację we wszystkich sferach gospodarczych, jest zachętą dla najbardziej przedsiębiorczych do możliwie największego wysiłku w celu służenia innym ludziom.[21]

Jako konkurencja dla kapitalizmu ukazywany jest przez pewnych ideologów i ekonomistów socjalizm. Mises wyraźnie wykazał jego niewykonalność z powodu braku własności prywatnej środków produkcji, na której wspierają się ceny rynkowe, a w efekcie kalkulacja ekonomiczna. Technologia daje człowiekowi informację o licznych możliwościach tego, co można zrealizować, używając naturalnych zasobów, kapitału i siły roboczej, dla produkcji dóbr zaadresowanych do konsumentów. O tym, które z potencjalnych przedsięwzięć jest najbardziej korzystne mówi kalkulacja towarowa. W kapitalizmie wiele rzeczy ujednolica wspólny mianownik, jakim jest cena rynkowa. Bez niej możliwym byłoby jedynie wskazanie co i jak można osiągnąć. Nie można by natomiast określić, czy realizacja danego planu przyniosłaby materialne korzyści albo, czy poprzez wycofanie czynników produkcyjnych z innych zadań uniemożliwiłaby zaspokojenie potrzeb uznawanych przez konsumentów za bardziej pilne. Wyłącznie ceny rynkowe są w stanie powiedzieć, czy realizacja danego przedsięwzięcia da więcej, niż kosztuje, czyli czy przyniesie więcej korzyści, niż inne działania, które nie mogą dojść do skutku, gdyż potrzebne czynniki produkcyjne zostały użyte we wspomnianym przedsięwzięciu. W socjalizmie brak cen rynkowych, gdyż społeczne posiadanie czynników produkcji eliminuje ich kupowanie i sprzedawanie, uniemożliwiając tym samym kształtowanie się takowych cen. Następstwem takiego stanu rzeczy może być tylko chaos i ubóstwo wszystkich ludzi.[22]

Innym proponowanym rozwiązaniem organizującym gospodarkę, jest interwencjonizm, mający, w zamierzeniu jego zwolenników, łączyć plusy ekonomiki kapitalistycznej z plusami polityki prospołecznej socjalizmu. Mises demaskuje niemożliwość owej trzeciej drogi. Dowodzi, iż działania podjęte przez interwencjonistów doprowadzają do skutków będących gorszymi od stanu, jakiemu chcieli zapobiec. Robi to na przykładzie tzw. kontroli cen. Otóż rząd pragnąc rozszerzyć dostęp do określonego dobra, uznawanego powszechnie za istotne, ma dwie możliwości. Albo nabywać owe dobro za pomocą środków zdobytych poprzez podatki i sprzedawać je taniej, albo ustanowić cenę na poziomie niższym, niż rynkowy. W drugim przypadku przedsiębiorcy, by uniknąć strat wywołanych sprzedażą poniżej kosztów, będą dobro magazynować z nadzieją późniejszej jego sprzedaży po normalnych cenach, bądź też wycofają się z nieopłacalnej produkcji – w obu wypadkach efektem jest zmniejszenie podaży. W pierwszej sytuacji rząd musi nakazać sprzedaż wszystkich dostępnych zapasów po określonej cenie, w drugiej zaś albo wycofać się z dotychczasowej polityki, albo ustanowić ceny czynników produkcji potrzebnych do wytwarzania owego istotnego dobra. Lecz i tu powtarza się ta sama historia – rząd musi ustanowić ceny czynników produkcji, zarówno materiałowych i ludzkich, potrzebnych do wytwarzania czynników produkcji, zmuszając przedsiębiorców i pracowników do kontynuowania pracy przy tych samych cenach i zarobkach. Niemożliwe jest pominięcie jakiejkolwiek gałęzi wytwórczości, ani nie nakazanie kontynuacji procesu produkcji, gdyż w takim wypadku zarówno kapitał, jak i siła robocza przeniosą się na obszary nieobjęte regulacją, co skutkować będzie proporcjonalnym spadkiem podaży towarów uznanych przez rząd szczególnie ważnymi dla zaspokojenia potrzeb mas. Doprowadza to do totalnej kontroli biznesu, zastępując gospodarkę rynkową systemem gospodarki planowanej, a więc socjalizmem modelu niemieckiego czy nazistowskiego.[23]

Mises rozprawia się także z biurokracją, poprzez zestawienie jej z kapitalistycznym zarządzaniem nastawionym na zysk, a więc bazującym na rachunku korzyści i strat. Komercyjne przedsiębiorstwo działa w oparciu o trafne zaspokajanie potrzeb ludzi. O owej trafności decyduje właśnie zestawienie kosztów i zysków, ukazujące, które działanie generuje przychody, a zatem jest społecznie użyteczne, a które przynosi niepotrzebne straty, a tym samym jako nieekonomiczne może zostać zaniechane. Biurokratyczne zarządzanie nie zdaje tego egzaminu z wielu powodów. Między innymi dlatego, iż operuje kapitałem, który nie musiał być przez nie wypracowanym, a to zwiększa ryzyko błędnych inwestycji. Po drugie musi się ono opierać na wcześniej ustalonych regułach i prawach, ograniczających działanie dysponentów środkami publicznymi, by nie doprowadzić do wydawania ich ponad miarę, nawet w dobrej wierze. Po trzecie zaś celi administracji państwowej nie można mierzyć pieniędzmi, gdyż takie wartości, jak na przykład bezpieczeństwo, nie dają się wycenić przy użyciu kalkulacji rynkowej. To powoduje rozrost administracji rządowej i ekspansję jej interwencji nawet wtedy, gdy podejmowane działania nie przynoszą żadnego ekonomicznego i społecznego pożytku. To, że ludzie korzystają z danej instytucji państwowej nie oznacza, iż jest ona potrzebna. Ukazuje to jedynie, że rząd wkroczył w dziedzinę życia, która jest dla ludzi ważna. Faktu nierentowności rządowych przedsięwzięć nie zmieni nawet powołanie na główne stanowiska biznesmenów – ci bowiem podporządkować się muszą regułom i prawom ustanowionym przez władzę wyższego rzędu, stając się zatem biurokratami.[24]

Tezy Ludwiga von Misesa na polu ekonomii i polityki uściślił oraz ugruntował M.N. Rothbard. Pozwoliły mu one także na rozwinięcie swej anarcho-kapitalistycznej wizji porządku społecznego.

Niniejszy tekst stanowi rozdział pracy magisterskiej Radosława Wojtyszyna pt. „PAŃSTWO W KONCEPCJACH AYN RAND, ROBERTA NOZICKA I MURRAYA NEWTONA ROTHBARDA” obronionej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego.

<< Poprzedni rozdział

Wstęp + spis treści

Następny rozdział >>

 


[1] L.von Mises, Mentalność antykapitalistyczna, Wilno 1994, s. 98-99.

[2] Czym jest „Ekonomia Austriacka”? – artykuł dostępny na http://www.mises.pl/site/subpage.php?id=40&content_id=60&view=full (stan na 20.V 2006).

[3] Ibidem.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

[6] L.Rockwell, Istotność Austriackiej Ekonomii – artykuł dostępny na http://www.mises.pl/site/subpage.php?id=40&content_id=80&view=full (stan na 20.V 2006).

[7] Ludwig von Mises – artykuł dostępny na http://www.mises.pl/site/subpage.php?id=40&content_id=48&view=full (stan na 20.V 2006).

[8] R.Legutko, Dylematy…, s. 141-152.

[9] Ibidem, s. 155-160.

[10] L.von Mises, Liberalizm w tradycji klasycznej, Kraków 2004, s. 16-28. Skrótowo i syntetycznie o poglądach Misesa w R.Tokarczyk, Współczesne…, s. 95 i w Leksykon myślicieli pod red. E.Kundery i M.Maciejewskiego, s. 215-216. Zob. także W.Kwaśnicki, Historia…, s. 14, 18-19, 109-110, 131, 176, 181, 207.

[11] L.von Mises, Ekonomia i Polityka – dostępne na http://free.polbox.pl/j/janbacz/mises.htm (stan na 21.V 2006); patrz też Wolność i Własność – dostępne na http://www.bezuprzedzen.pl/czytelnia/mises_wiw_01.html (stan na 21.V 2006) oraz Mentalność…, s. 10-18.

[12] L.von Mises, Polityka…; zob. też Wolność…, a także Liberalizm…, s. 38-41 i Mentalność…, s. 81-90.

[13] L.von Mises, Liberalizm…, s. 35-37, 54-55; patrz także Polityka… i Wolność… . Istotność własności prywatnej wyraził Mises w słowach: „Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do prywatnej własności środków produkcji. Także demokracja zaistnieć mogła tylko tam, gdzie ludzie mieli prawo do prywatnego posiadania tych środków.”, w L.von Mises, Interwencjonizm, Kraków 2005, s. 148.

[14] L.von Mises, Liberalizm…, s. 47-54; zob. też Mentalność…, 73-79.

[15] L.von Mises, Liberalizm…, s. 41-47 i 81-83.

[16] L.von Mises, Interwencjonizm, s. 8.

[17] H.H.Hoppe, Demokracja – bóg, który zawiódł, Warszawa 2006, s. 123-127.

[18] L.von Mises, Liberalizm…, s. 56-65. Tamże Mises krytykuje jako nierealne koncepcje anarchistyczne mówiące o dobrowolnym przestrzeganiu kodeksu moralnego przez ludzi, a zatem eliminujące z życia państwo. Rothbardowi jednakże udało się pogodzić poglądy Misesa ze swoją wizją anarcho-kapitalistyczną. Tam też sprzeciwia się Austriak postrzeganiu liberałów przez socjalistów jako „wrogów państwa”, pisząc: „Jeżeli jestem zdania, że niewskazane jest powierzać państwu zadanie kierowania koleją, hotelami lub kopalniami, to nie jestem ‘wrogiem państwa’ w żaden sposób bardziej, niż mógłbym być nazwany wrogiem kwasu siarkowego, ponieważ jestem zdania, że jakkolwiek przydatny on może być do wielu rzeczy, to jednak do picia i mycia rąk się nie nadaje.”.

[19] Ibidem, s. 83-86.

[20] L.von Mises, Interwencjonizm, s. 13.

[21] L.von Mises, Liberalizm…, s. 87-100, 119-132; patrz także Wolność… oraz Ekonomia…, a także R.Murphy, Mises i Rothbard o suwerenności konsumenta – dostępne na http://www.mises.pl/site/subpage.php?id=53&content_id=128&view=full (stan na 21.V 2006).

[22] L.von Mises, Liberalizm…, s. 100-107; patrz także Ekonomia…, Interwencjonizm, s. 20-25, Biurokracja, Lublin 1998, s. 39-40, Planowany chaos, Lublin-Rzeszów 2002, s. 97. Ostatnia z wymienionych pozycji poświęcona jest społecznej i ekonomicznej analizie socjalizmu, w tym takich jego odmian jak komunizm, oraz nazizm i faszyzm, w których własność prywatna zachowana została jedynie z nazwy. Prócz braku rachunku ekonomicznego, zwraca w nim Mises uwagę także na totalne zniewolenie jednostki i płynące z niego szerokiej maści konsekwencje.

[23] L.von Mises, Liberalizm…, s. 107-119; patrz także Ekonomia…, Planowany chaos, s. 26-27. Całościowo problem państwowych ingerencji w gospodarkę omówiony został w eseju Interwencjonizm. Tamże Mises ukazuje inne etatystyczne rozwiązania, jak np.: płace minimalne, które de facto powodują bezrobocie. Sprzeciwia się w nim także polityce uprawianej przez związki zawodowe, które domagając się podwyższania minimalnych stawek płacowych, zamykają rynek pracy przed nowymi pracownikami, w tym niewykwalifikowanymi. Piętnuje również instytucję strajków, będących dla niego równoznacznymi ze stosowaniem przymusu – rząd który pod wpływem strajków ulega związkom zawodowym, oddaje im faktycznie władzę, a to implikuje rozdrobnienie władzy na dwa ośrodki. Krytykuje także pomoc dla bezrobotnych w postaci zasiłków, prowadzących w efekcie do stagnacji na rynku pracy i porzucenia starań w poszukiwaniu okazji do zarobków.

[24] L.von Mises, Biurokracja, s. 37-74. W dziele tym porusza Austriak także problematykę społecznych, psychologicznych i politycznych konsekwencji zjawiska biurokracji.

Może spodoba Ci się również...