PAŃSTWO MINIMALNE ROBERTA NOZICKA: Państwo minimalne a utopia » Obiektywizm.pl

PAŃSTWO MINIMALNE ROBERTA NOZICKA: Państwo minimalne a utopia

Trzecia część dzieła Roberta Nozicka poświęcona jest stosunkowi, w jakim mogą pozostawać państwo minimalne i utopia. Zaczyna go on, pisząc: „Nie da się usprawiedliwić żadnego państwa bardziej rozbudowanego, niż państwo minimalne. Lecz czy idei, albo ideałowi państwa minimalnego nie brak blasku? Czy może ono chwytać za serce albo inspirować ludzi do walki bądź ofiary? Czy ktokolwiek wznosiłby barykady pod jego sztandarem? Wydaje się blade i wątłe w porównaniu, żeby wziąć biegunową skrajność, z nadziejami i marzeniami utopistów. Jakiekolwiek ma zalety, państwo minimalne nie nadaje się na utopię.”.[1] Mimo, że nie nadaje się na utopię, to zarazem jest inspirujące, gdyż pozwala snuć wizje, stanowi konstrukcję, w ramach której można realizować idealne modele – „Odwołuję się do tej najbardziej inspirującej ze wszystkich tradycji myśli społecznej – do teorii utopii i twierdzę, że tym, co można z tej tradycji ocalić, jest właśnie struktura państwa minimalnego.”.[2]

Rozwiązanie proponowane przez Nozicka różni się od dotychczasowych utopijnych wizji. Bazowały one na przekonaniu, iż do stworzenia i narzucenia idealnego schematu społecznego, w którym to każda jednostka będzie mogła bez przeszkód realizować w pełni swój potencjał, wystarczy poznać istotę ludzkiej natury. Koncepcje te wywodzą się z jednego, zredukowanego do jednostronnie wybranego stylu życia, realizującego, zazwyczaj przy użyciu aparatu państwowego przymusu, określony model dobra i szczęścia. Dodatkowo nierzadko ocierają się one o fantazję.[3] Filozof podkreśla, iż wykluczonym jest, aby ludzie o diametralnie różnych osobowościach i rozmaitych potrzebach mogliby odnaleźć się w tak skonstruowanym społeczeństwie – „(…) Elisabeth Tylor, Bertrand Russell, (…) Picasso, Mojżesz, Einstein, (…) Sokrates, Henry Ford, (…) Ghandi, (…) Budda, Frank Sinatra, Kolumb, Freud, (…) Ayn Rand, baron Rotschild, (…) Thomas Jefferson, (…) Piotr Kropotkin, ty i twoi rodzice? Czy rzeczywiście istnieje jeden sposób życia najlepszy dla każdego z tych ludzi?”.[4]

Początkowo Nozick tworzy abstrakcyjny schemat, znajdujący następnie dopełnienie w szczegółowych uwagach, zbliżających się stopniowo do realiów życia społecznego i politycznego. Schemat ten, to sposób powstawania i selekcji utopii.[5] Jego utopia zakłada pluralizm – mnogość aspektów ludzkiej egzystencji, koncepcji szczęścia i dobra, jest przyczyną tego, iż ludzie wybierają różne sposoby przeżywania swego życia i realizowania drzemiącego w nich potencjału. Nie interweniujące w kwestie wolności i własności swych obywateli państwo minimalne jest jedyną instytucją, która umożliwia każdemu realizację własnej utopii. Jedynym ograniczeniem jest wymóg znalezienia odpowiedniej liczby ludzi zainteresowanych jej realizacją i gotowych ją finansować.[6]

By móc zrozumieć dogłębniej przedstawiony model, myśliciel proponuje uruchomić wyobraźnię. Wyobraź sobie pewien możliwy świat, który mógłbyś zamieszkiwać. Może on obejmować różnych ludzi, wybranych przez ciebie – żyjących obecnie, tych, których już nie ma, albo którzy jeszcze nie istnieli. Zakładamy, że każda z istot egzystujących w wymyślonym przez ciebie świecie ma takie samo prawo do kreacji w swym umyśle wymarzonej krainy, w której chciałaby żyć. Mieszkańcy twojego świata mają prawo wyboru, czy chcą w nim pozostać, czy wyemigrować do wykreowanej w swej wyobraźni krainy. Taki wybór posiadasz i ty: możesz pozostać w swym świecie lub go opuścić. Miejsce, które każdy racjonalny mieszkaniec może opuścić, by zamieszkać w swoim świecie, nazwał Nozick stowarzyszeniem. Kraina, na którą racjonalni mieszkańcy są skazani poprzez zakaz jej porzucenia uzyskała miano enerdówka. Powstałych stowarzyszeń będzie z pewnością wiele, stąd też konkurować one mogą między sobą na zasadach rynkowych o poszczególne osoby, zabiegając o ich uczestnictwo. Odpowiednikiem przytoczonego schematu możliwych krain jest w realnym świecie szeroki i różnorodny zakres społeczności, do których ludzie mogą przystępować, jeżeli zostaną przyjęci, z których mogą swobodnie występować, i które dają się kreować zgodnie ze swymi preferencjami. Odpowiada mu także społeczeństwo umożliwiające przeprowadzanie utopijnych eksperymentów, kultywowanie odmiennych stylów życia oraz indywidualne bądź zbiorowe dążenie do różnie rozumianego dobra. Tak wyglądający układ stosunków społecznych nazywa Nozick fundamentem.[7]

Świat rzeczywisty nie jest jednak skonstruowany tak, jak fundament. Odróżnia go to, iż w nim:

  • nie jest możliwe stworzenie ludzi, których istnienie uznane by zostało przez nas za pożądane;
  • społeczności go zamieszkujące ścierają się, toteż wymagane jest uregulowanie stosunków z sąsiadami, podjęcie kwestii obrony, rozstrzygania sporów zachodzących pomiędzy społecznościami;
  • kosztowne jest zdobywanie informacji o innych społecznościach;
  • kosztowne są podróże i przenoszenie się;
  • miejsce mieć mogą dążenia podejmowane przez pewne społeczności do odcięcia swych członków od wiadomości o alternatywnych rozwiązaniach.[8]

Widać więc, że ów fundament nie urzeczywistnia abstrakcyjnego schematu, ograniczanego jedynie ludzką wyobraźnią, nie jest realizacją określonej utopii. Jego zaletą jest stworzenie warunków do podejmowania prób przeróżnych koncepcji współżycia ludzi ze sobą, w najpełniejszy i najmniej skrępowany sposób. Dopuszczalny w nim jest także scenariusz, w świetle którego pojawić się mogą społeczności ograniczające wolność swych członków pod jednym lub wieloma względami. Wszelkie ograniczenia jednak wymagają dobrowolnej akceptacji, gdyż fundament za niedopuszczalne uznaje narzucanie innym, wbrew ich woli, jednej określonej wizji życia. Utopia, zatem, „(…) będzie się składać z utopii, z wielu różnych i rozbieżnych społeczności, w których ludzie żyją w różny sposób na gruncie różnych instytucji”.[9] Fundament staje się podglebiem pod dowolne eksperymenty utopijne – meta-utopią.[10]

By możliwe było stworzenie przez ów fundament wyżej wymienionych warunków, ograniczenia swobody poszczególnych członków społeczności w nim występujące muszą być identyczne z tymi, którymi operuje państwo minimalne. Tak oto „(…) Owo państwo uprzywilejowane moralnie, owo jedynie uprawnione moralnie państwo, owo jedynie dopuszczalne moralnie państwo, jak widzimy, okazuje się teraz państwem, które najlepiej realizuje utopijne marzenia nieocenionych fantastów i wizjonerów. Z tradycji utopii chroni to, co może być udziałem wszystkich, i sprawia, że cała reszta tej tradycji jest już jedynie sprawą naszych indywidualnych aspiracji”.[11] Nozick podkreśla jednocześnie, że mimo, iż realizacja wielu możliwych światów wymaga spełnienia przeróżnych warunków i jest awykonalna, to jednak da się urzeczywistnić wiele z nich. Jeżeli osiągnięta może być tylko jedna grupa wartości, to wyklucza  to tym samym spełnienie wszystkich wartości więcej, niż jednej osoby. Pryncypia innych będą tylko mniej lub bardziej zrealizowane. Aczkolwiek jeśli istnieje szeroki zakres społeczności, to więcej ludzi będzie bliżej osiągnięcia swego ideału, niż w jedno modelowym społeczeństwie.[12] Ponadto, choć ukazany fundament pod utopie nosi cechy libertariańskie i leseferystyczne, to powstałe na jego bazie organizacje i instytucje życia społecznego nie są nim immanentnie przesiąknięte i mogą nosić odmienny charakter.[13]

Niniejszy tekst stanowi rozdział pracy magisterskiej Radosława Wojtyszyna pt. „PAŃSTWO W KONCEPCJACH AYN RAND, ROBERTA NOZICKA I MURRAYA NEWTONA ROTHBARDA” obronionej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego.

<< Poprzedni rozdział

Wstęp + spis treści

Następny rozdział >>


[1] R.Nozick, Anarchia…, s. 345.

[2] Ibidem, s. 5 i 8.

[3] Ibidem, s. 359-361.

[4] Ibidem, s. 362.

[5] Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 181.

[6] R.Nozick, Anarchia…, s. 364, 372, 373-374, 386-388.

[7] Ibidem, s. 347-358; patrz też Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 181-182.

[8] R.Nozick, Anarchia…, s. 358-359.

[9] Ibidem, s. 364.

[10] Ibidem, s. 361-377; patrz też Cz.Porębski, Umowa społeczna…, s. 182-183.

[11] R.Nozick, Anarchia…, s. 388.

[12] Ibidem, s. 361.

[13] Ibidem, s. 374.

Może spodoba Ci się również...